Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Żużel. Kacper Woryna wie, dlaczego początek meczu z GKM-em był słaby

Kacper Woryna
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Jakub Bielak

Żużel. Kacper Woryna wie, dlaczego początek meczu z GKM-em był słaby

Krono-Plast Włókniarz Częstochowa dość pewnie pokonał na własnym torze ZOOleszcz GKM Grudziądz w meczu siódmej kolejki PGE Ekstraligi. Częstochowianie zwyciężyli 51:39. Cały skład seniorski wypełnił postawione przed nim oczekiwania, ale nie oznacza to, że pod Jasną Górą wszyscy pieją z zachwytu.

Początek spotkania był trudny dla gospodarzy. To osłabiony brakiem Jasona Doyla GKM był na prowadzeniu po pierwszej serii. Włókniarze zaczęli przejmować kontrolę nad spotkaniem dopiero po siódmym wyścigu. Kacper Woryna po meczu próbował wyjaśnić, z czego wynikał taki przebieg spotkania.

Nie chcę mówić, że zaskoczył nas tor, natomiast na pewno toromistrzowie mieli bardzo mało czasu na przygotowanie go po zdjęciu plandeki. Zrobili, co mogli. Stąd, mi się wydaje, nasze miotanie po torze i szukanie optymalnej prędkości. Natomiast wykonali super robotę moim zdaniem i cieszy to zwycięstwo — powiedział w mixzone na antenie Eleven Sports Kacper Woryna.

Tor w Częstochowie po raz kolejny pozwalał na walkę na dystansie, jednak odczytanie ścieżek w poszczególnych fazach meczu nie należało do najłatwiejszych. Potwierdza to krajowy lider częstochowian, który zdradził, że podczas meczu jak najszerszą linię jazdy cały czas sugerował mu Leon Madsen. Duńczyk jednak sam się na tym przejechał w swoim ostatnim starcie, kiedy nie przywiózł do mety żadnego punktu.

Na pierwszy rzut oka wydaje mi się, że nie. Natomiast ciężko stwierdzić, bo zmieniał się tak naprawdę co bieg i tak jak widzieliście, w którymś tam biegu moim ta szeroka dużo lepiej chodziła. Później biegi nominowane i Leon, który cały czas mnie namawiał: jedź, tak jak Ty tu potrafisz po szerokiej, odbijaj się od tych płotów i będzie dobrze, to w piętnastym jemu już nie wydało po tym płocie. Trzeba było cały czas być skupionym, sprytniejszym niż rywal i szukać tej prędkości — tłumaczył zawodnik gospodarzy.

Ostatecznie Woryna zakończył spotkanie z dziesięcioma „oczkami” oraz jednym bonusem na swoim koncie. Zawodnik gospodarzy wygrał indywidualnie jednak tylko jeden wyścig i to z całą pewnością sprawia, że nie jest on w pełni usatysfakcjonowany.

Oczywiście, że się doczepię. Cały czas szukam tej prędkości, która by mnie zadowoliła. Trochę początek mi uciekł i trzeba było wprowadzić odpowiednie korekty. Zadowolony w 100% nie jestem ze swojej postawy i chcę być jeszcze szybszy na tym torze i muszę jeszcze poczekać — zakończył swoją wypowiedź w mixzone rybniczanin.

worynaaaa
Fot. Paweł Wilczyński
Woryna
Fot. Paweł Wilczyński

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *