Grand Prix znów zawita do Pragi – wspomnienia sprzed lat.

Grand Prix w stolicy Czech – Pradze, ma bardzo, bardzo długą historię, sięgającą 1997 roku.  Już wtedy do finału doszedł nie kto inny jak Tomasz Gollob, który razem ze Sławiomirem Drabikiem walczyli przeciwko Gregowi Hancockowi i Billy’emu Hamillowi – Hancock został mistrzem.

W kolejnym roku zmagań w tym cyklu zawodów wprowadzono nowe zasady. Nie było tradycyjnej tabeli biegowej i finałów – zamiast tego był system eliminatorów. Na czym to polegało? Zawodnik, który dwa biegi z rzędu zakończył na 3 lub 4 miejscu oficjalnie kończył ściganie w turnieju. Według mnie bardzo dziwna zasada, ale podobno dawała wiele emocji. Niestety i w tym roku nie wygrał Polak.

Przełomowym turniejem dla Polaków były zawody z roku 1999, gdzie wygranym był Tomasz Gollob. Oprócz niego występowali: ś.p. Robert Dados, Piotr Protasiewicz, Sebastian Ułamek czy Rafał Dobrucki. Jednak to był wieczór Mistrza – pozostali krajowi zawodnicy nie dotarli nawet do głównego turnieju.

Większość turniejów GP organizowanych właśnie w stolicy Czech, były inauguracją sezonów, ale także większość z nich odbywała się, gdy pogoda nie była idealna. Na torze tworzyło się ogromne bagno. Mimo to zawodnicy nie odpuszczali i zawsze jechali na 100 procent swoich możliwości.

I nie inaczej było podczas zawodów w roku 2004, gdzie mocno zaskoczył Jarosław Hampel. Zawodnik dojechał do finału, jednak został pokonany przez wtedy obecnego mistrza Jasona Crumpa. Trzecie miejsce należało do legendy sportu żużlowego ś.p. Tony’ego Rickardssona. Czasy tego GP to czasy, gdzie oprócz łuków, bandy dmuchane były również na prostych, co nie było dobrym rozwiązaniem – zdrowie zawodników było bardziej narażone.

Warto wspomnieć o zawodach w 2009 roku, które na pewno zostaną na długo w pamięciach wielu kibiców, a to dzięki pewnemu młodemu chłopakowi – mowa tu o Emilu Sayfutdinowie. Był to niesamowity debiut 19 latka, wygrał turniej, a tuż za nim na podium stanęli Fredrik Lingren i Jason Crump.

Kolejny rok w Pradze był rokiem Polaków i jednocześnie jedną z najciekawszych rund GP pod względem walki na torze na stadionie Marketa. Wszystkie znaki wskazywały na to, że triumfatorem będzie Jarosław Hampel, jednak jego plany pokrzyżował nie kto inny jak Tomasz Gollob – i to on wygrał tą rundę. Drugie miejsce zajął Nicki Pedersen, a trzecie wcześniej wspomniany Jarosław Hampel.

Od roku 2013 do 2015 na praskim torze królował Brytyjczyk Tai Woffinden, następnie dwa lata z rzędu Jason Doyle, później Fredrik Lindgren i w 2019 Polak – Janusz Kołodziej.

Już w piątek i sobotę będzie nam dane oglądać przedłużającą się historie cyklu Grand Prix na torze Marketa w Pradze. Miejmy nadzieję, że te zawody dadzą nam wiele emocji i będą warte wspomnień.

fot. pragaczech.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *