Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Emil Sajfutdinow rozgoryczony decyzją sędziego „Dlatego jest regulamin, żeby powtarzać czasami w czterech”

Emil Sajfutdinow
Fot. Emilia Hamerska-Lengas

Autor: Krzysztof Choroszy

Emil Sajfutdinow rozgoryczony decyzją sędziego „Dlatego jest regulamin, żeby powtarzać czasami w czterech”

W hicie ósmej kolejki PGE Ekstraligi KS Apator Toruń mierzył się u siebie z Ebut.pl Stalą Gorzów. Samo spotkanie padło łupem gorzowian, którzy nie przegrali drużynowo ani jednego wyścigu. Kibice „Aniołów” mogli być nieco zawiedzeni postawą Emila Sajfutdinowa, który w sześciu startach zdobył osiem punktów z bonusem. Jego dorobek mógł być wyższy, jednak w 14 biegu został wykluczony. On sam był bardzo rozgoryczony taką decyzją arbitra.

W pierwszym z biegów nominowanych Emil Sajfutdinow startował w kasku niebieskim z czwartego pola. Na pierwszym łuku został on wywieziony bardzo szeroko przez Szymona Woźniaka i upadł. Wyścig został przerwany, a sędzia zawodów wskazał, że winnym przerwania gonitwy był Rosjanin z polskim paszportem. Żużlowiec nie do końca zgadzał się z taką decyzją, o czym mówił zapytany na antenie Canal+ Sport.

– Wiadomo, że ten czternasty bieg. Byłem bardzo rozgoryczony, zły na to, że jesteśmy w pierwszym łuku i coś takiego, jak widać właśnie na powtórkach, że jest dużo niby miejsca, ale to miejsce tak, dlaczego ja mam, że jak ktoś mnie wypycha aż za bardzo, to ja się położyłem, po co mam po płocie wyjeżdżać. Mecz wcześniej to też pokazał, że są czasem pierwszy łuk i upadki, dlatego jest regulamin, żeby powtarzać czasami w czterech, bo widać, że Szymon też mnie wywiózł. Oczywiście, że mogłem się utrzymać, ale to na korzyść kogo? Nie na moją na pewno, a i tak jest na korzyść i tak – tłumaczył Emil Sajfutdinow w pomeczowej mix-zone.

Sam zainteresowany wskazał, że lepiej byłoby powtórzyć ten wyścig w czterech. W trakcie trwania meczu pojawiło się również wiele dyskusji w internecie dotyczących tego, czy Sajfutdinow powinien zostać wykluczony z tego biegu. Do tej sytuacji i słów zawodnika Apatora Toruń postanowił się również odnieść obecny podczas Magazynu PGE Ekstraligi Leszek Demski. Jak sam wskazał, powtórka w pełnej obsadzie byłaby w tym przypadku dużym naciągnięciem.

– Tu trzeba uszanować to, co powiedział Emil i powiedział bardzo dobrze, że mógł się utrzymać, położył motocykl, bo na tym by nie skorzystał, wyszedłby z tego łuku ostatni, ale regulamin mówi, że jeśli sędzia nie może wskazać winnego w pierwszym łuku, to może powtórzyć to w czterech. Tutaj sędzia wskazał winnego i spójrzmy w momencie, gdzie Szymek Woźniak wywozi, bo faktycznie wywoził ponad połowę łuku Emila, ale tam było jeszcze około czterech metrów miejsca do bandy.

– Rozumiem Emila, że położył ten motocykl i nie pojechał dalej. wyszedłby ostatni, a tak został wykluczony, niestety taka jest decyzja sędziego. Rozumiem to rozgoryczenie, jednak mimo wszystko jeżeliby to nie był pierwszy łuk, na pewno zawodnik w kasku niebieskim do wykluczenia. Zawsze można powtórzyć w czterech, pytanie czy w tym wypadku również. Myślę, że ta powtórka w czterech byłaby tak delikatnie mówiąc naciągana – wyjaśnił Leszek Demski na antenie Canal+ Sport.

444764160 1072218437845319 2560768963455363392 n
Fot. Emilia Hamerska-Lengas
445745151 10229172731317194 2540273896228092009 n
Fot. Paweł Wilczyński

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *