Żużel - Best Speedway Tv

„Chwała zawodnikom, bo naprawdę wykonali kawał dobrej roboty” Jacek Ziółkowski po wejściu do finału | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer
Jacek Ziółkowski

„Chwała zawodnikom, bo naprawdę wykonali kawał dobrej roboty” Jacek Ziółkowski po wejściu do finału

„Chwała zawodnikom, bo naprawdę wykonali kawał dobrej roboty” Jacek Ziółkowski po wejściu do finału

Po niedzielnym spotkaniu pomiędzy Motorem Lublin, a Apatorem Toruń udało nam się porozmawiać z managerem lubelskiej drużyny- Jackiem Ziółkowskim. Opowiedział o tym jak z jego strony wyglądał mecz, czy Apator czymś zaskoczył, z kim wolałby spotkać się w finale oraz o emocjach na stadionie.

Arged Malesa Ostrów wygrywa U24 Ekstraligę!

Jak by Pan ocenił przebieg całego meczu? – Początek był zgodnie z moimi założeniami, bo ja planowałem, że w pierwszej serii odrobimy minimum 8 punktów, udało się 10. Potem druga seria to był taki dołek, bo przegraliśmy dwa wyścigi, straciliśmy trochę przewagi, ale już od 3 serii zaczęliśmy tą przewagę pomaleńku budować. Ona się zwiększała i dojechaliśmy do końca. Chwała zawodnikom, bo naprawdę wykonali kawał dobrej roboty.

Czy udało się trochę przed tym spotkaniem potrenować, bo wielu zawodników miało różne zawody? – Był problem, dlatego że w piątek był mecz w Toruniu, w sobotę Mikkel i Dominik jechali w Łodzi, więc wczoraj Jarek Hampel dopasowywał sprzęt i wyszło mu to chyba na dobre, bo zrobił troszkę punktów. Mam nadzieję, że teraz Mikkel wróci do zdrowia, bo na pewno ta noga go jeszcze boli, także tydzień na pewno mu się przyda. Pozostali zawodnicy będą w rytmie startowym i będziemy jechali na wyjeździe.

Co się dzieje z Maksymem Drabikiem? -Pojechał słabsze zawody, ale chciałbym powiedzieć, że dwa dni temu w Toruniu słabe zawody pojechał Mateusz Cierniak, a dzisiaj zrobił 14 punktów. Życzyłbym sobie, żeby w kolejnym meczu Maksio wziął przykład z młodszego kolegi.

Co Pan i Maciek Kuciapa zrobiliście z Mateuszem Cierniakiem w 45h, bo to był kompletnie inny zawodnik? – Nic nie zrobiliśmy, taki jest żużel. Żużel jest kompletnie nieprzewidywalny. Ktoś kiedyś powiedział, że tam, gdzie kończy się logika zaczyna się żużel i chyba taka jest prawda. To był ten sam zawodnik, po prostu trafił z przełożeniami. Szło mu dobrze. Wygrał 4 z 5 wyścigów.

Czy Apator Toruń Was dzisiaj czymś zaskoczył? – Nie, myślę, że nie. Najbardziej obawiałem się Roberta Lamberta. Byłem zadowolony, że w pierwszych dwóch seriach z ZZtki pojechali Dudek i Lambert, bo wiedziałem, że już nie będą mogli jechać kolejny raz. Wszystko wyszło pozytywnie.

Z kim wolałby Pan spotkać się w finale? – To trudne pytanie. Jeżeli my jesteśmy w finale i walczymy o złoto, to nie możemy wybierać sobie łatwego przeciwnika. Po prostu, jeżeli walczymy o złoto to mamy wygrać z każdym.

Jarosław Hampel ogłosił, że zostaje na przyszły sezon, czy jest Pan zadowolony? – Bardzo mnie to cieszy, ja przed sezonem mówiłem, że to będzie rok Jarka Hampela i fajnie, że miałem racje.

Czy jako drużyna czuliście napiętą atmosferę, bo wchodząc tutaj na stadion te emocje elektryzowały. – Emocje były, bo jednak 10 punktów to nie jest tak mało do odrobienia, ale ta pierwsza seria pozwoliła zrzucić z siebie odpowiedzialność. Wiedzieliśmy, że jesteśmy na remis w dwumeczu i że teraz nie możemy przegrywać.

Motor chyba lubi odrabiać takie straty. 10 czy 12 punktów. – Tak zdarza się, ale mam nadzieję, że teraz już postaramy się nie robić tak dużych strat.

Czy sytuacje takie jak działy się na trybunach w trakcie biegów nominowanych i przerwa tym spowodowana, czy to rozprasza w jakiś sposób zespół? – Rozprasza zawodników, którzy są przygotowani do tego by wyjechać i nagle robi się 10 minut przerwy. I w tym czasie motocykl stygnie, zawodnik się dekoncentruje, ale to jest równe dla całej czwórki. Szkoda, że tak się zdarzyło, bo w Lublinie nie ma takich rzeczy. Lubelscy kibice zachowują się inaczej, nawet w przypadku przegranych zawodów.

fot. Motor Lublin

Zostaw komentarz

×