Żużel. Artiom Łaguta wrócił wspomnieniem i jednym zdaniem. To wciąż w nim siedzi
Pięć lat poza Grand Prix, mistrzowski tytuł bez szansy obrony i jedno zdanie, które brzmi jak manifest. Artiom Łaguta znów przypomniał o sobie w kontekście SGP – nie wynikami, a przekazem. I trudno nie odnieść wrażenia, że ta historia wciąż jest dla niego otwarta.
Nie chodzi o kolejny sentymentalny powrót do przeszłości. W żużlu wspomnienia mistrzów zwykle są bezpieczne, wygładzone i pozbawione ostrych krawędzi. U Łaguty jest inaczej. Jego słowa nie brzmią jak nostalgia, tylko jak coś niedomkniętego.
Sezon 2021 dał mu wszystko sportowo i zabrał równie dużo poza torem. Został mistrzem świata, wygrał większość turniejów, a chwilę później zniknął z elitarnego cyklu bez prawa obrony tytułu. Dziś, gdy publikuje archiwalne nagranie i pisze, że „co roku wie, że jest niepokonany”, trudno uznać to za przypadek.
Artiom Łaguta i Grand Prix. Mistrz świata bez szansy obrony tytułu
Rok 2021 był dla Łaguty momentem przełomowym. Pięć wygranych turniejów Grand Prix, regularność i przewaga punktowa nad resztą stawki dały mu tytuł, który sportowo był w pełni zasłużony. Chwilę później sytuacja polityczna sprawiła jednak, że Rosjanie zostali wykluczeni z rywalizacji międzynarodowej.
Żużel. Czy Nicki Pedersen się zdecyduje? Prezes: decyzja zapadnie w najbliższych dniach
Dla niego oznaczało to jedno – koniec marzeń o obronie mistrzostwa, zanim te na dobre się zaczęły. Bez upadku formy, bez sportowej porażki, bez odpowiedzi na torze. Taki finał zawsze zostawia ślad, nawet jeśli zawodnik próbuje iść dalej.
Nagranie, opis i wyraźny sygnał. To nie był przypadkowy post
Opublikowany 8 lutego materiał nie był neutralny. Fragment wyścigu, w którym Łaguta mija Bartosza Zmarzlika i Dominika Kuberę, oraz krótki, ale mocny opis to jasny komunikat: „ja wciąż tu jestem”. Nie ma w nim ataku ani żalu wprost, ale jest przekonanie o własnej wartości, które trudno przeoczyć.
To też pokazuje różnicę między statusem formalnym a sportowym. W lidze Łaguta od dawna udowadnia, że nadal należy do ścisłej światowej czołówki. Problem w tym, że droga do indywidualnych tytułów mistrza świata pozostaje dla niego zamknięta – przynajmniej na razie.
Od 2021 roku regularnie wraca do tematu Grand Prix, choć robi to oszczędnie i bez wielkich deklaracji. Tym razem wystarczyło jedno zdanie, by wywołać dyskusję. Czy to tylko osobista refleksja mistrza, czy próba przypomnienia o sobie światu, który poszedł dalej?
Jedno jest pewne: Łaguta nie sprawia wrażenia zawodnika pogodzonego z losem. Jego forma ligowa, długoterminowy kontrakt i aktywność w mediach społecznościowych pokazują, że ambicja wciąż jest na tym samym poziomie. Brakuje tylko jednego elementu – możliwości rywalizacji tam, gdzie wszystko się zaczęło.

Legenda Sparty Wrocław, ale bez najważniejszej sceny
Dla Sparty Wrocław Łaguta stał się jedną z kluczowych postaci ostatnich lat. Od 2021 roku jest filarem zespołu, a niedawne przedłużenie kontraktu do 2028 roku tylko to potwierdza. Klub ma lidera, kibice mają bohatera, a sam zawodnik stabilizację.
Tyle że w tle cały czas pozostaje pytanie o największą indywidualną scenę. Bo nawet będąc czołowym zawodnikiem świata, nie da się całkowicie zastąpić rywalizacji o złoto Grand Prix.
Łaguta nie powiedział wprost, że chce wrócić do SGP. Nie musiał. Wystarczyło jedno zdanie i jeden film, by przypomnieć, że ta historia nie została zamknięta na torze. Pytanie nie brzmi już „czy on jeszcze potrafi”, ale czy kiedykolwiek dostanie szansę, by to udowodnić tam, gdzie wszystko się zaczęło.



- Żużel. Artiom Łaguta wrócił wspomnieniem i jednym zdaniem. To wciąż w nim siedzi
- Żużel. Czy Nicki Pedersen się zdecyduje? Prezes: decyzja zapadnie w najbliższych dniach
- Żużel. Sparingi żużlowe w marcu 2026 rozpalą kibiców! Lista spotkań: derby, hity i pierwsze testy formy
- Żużel. Serial Canal+ Sport pod ostrzałem. Woźniak: „Nie da się wyciągać rzetelnych wniosków”
- Żużel. Falubaz znów w centrum uwagi. Żużlowcy zostali wyróżnieni