Żużel - Best Speedway Tv

Antonio Lindbäck i Philip Hellström Bängs - jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer
Antonio Lindbäck i Philip Hellström Bängs

Antonio Lindbäck i Philip Hellström Bängs – jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o…

Antonio Lindbäck i Philip Hellström Bängs – jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o…

Wielu wydawało się, że dwóch Szwedów, pomimo krótkiej współpracy, jest nierozłącznych. Młody zawodnik mógł zawsze liczyć na wsparcie i czerpać z doświadczenia starszego żużlowca. Komitywa powstała w oparciu o umowę z PHB Racing. Jednakże okazuje się, że wszystko co dobre kiedyś się kończy, a powody bywają dość prozaiczne.

Dwaj Szwedzi rozpoczęli współpracę w sezonie 2022 kiedy, to starszy z nich zmienił decyzję dotyczącą zakończenia kariery i postanowił wrócić do ścigania na żużlu. W obecnym sezonie Antonio Lindbäck i Philip Hellström Bängs występowali wspólnie w aż trzech zespołach. W Polsce było to Aforti Start Gniezno, z którym spadli z ligi. Natomiast w Szwecji: Masarna Avesta, która ukończyła sezon na najniższym miejscu szwedzkiej tabeli oraz Valsarna Hagfors, z którą dla odmiany obydwaj panowie wywalczyli tytuł mistrzowski Allsvenskan.

Współpraca zawodników układała się całkiem dobrze. Team PHB Racing wspierał Tonego, a doświadczony zawodnik dzielił się swoim doświadczeniem z “wschodzącą nadzieją” szwedzkiego żużlu. Niestety jak głoszą słowa piosenki “nic nie może przecież wiecznie trwać”. Jakiś czas temu Antonio Lindbäck wspominał na łamach szwedzkich mediów o tym, że zakończenie tej współpracy jest jedynym słusznym rozwiązaniem.

Do głównych przyczyn tego rozpadu miał zaliczać się brak porozumienia między żużlowcami w kwestii dotyczącej ilości startów. Doświadczonemu zawodnikowi po powrocie do dyscypliny zależało na jak największym “rozjeżdżeniu się” i wielu możliwościach do sprawdzenia sprzętu. Taka ilość była prawdopodobnie zbyt duża dla młodszego partnera.

Kolejną rzeczą była niechęć 37-latka do wiązania się z 2. Ligą Żużlową. Mógł on bowiem podpisać umowę ze Stalą Rzeszów, która oferowała podjęcie współpracy z obydwoma zawodnikami. Jednakże bardziej doświadczony ze Szwedów ma szanse na występy w eWinner 1. Lidze, co byłoby bez wątpienia zarówno bardziej korzystne jak i opłacalne dla kariery, którą postanowił jednak kontynuować. Takie podejście było kolejnym ciosem dla Philipa Hellströma Bängsa.

Jak się jednakże okazało, to w myśl starego powiedzenia “jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze” posypał się cały układ. Szwedzka prasa ponownie poruszyła temat “umierającego” już teamu. Ze strony ojca młodego żużlowca padły zarzuty jakoby Antonio Lindbäck jest winien zespołowi pieniądze, a dokładnie osiemdziesiąt tysięcy koron. Doświadczony Szwed nie tylko uznał słowa Thomasa Hellströma za pomówienia, ale jeszcze dodatkowo odwrócił całą sytuację o sto osiemdziesiąt stopni, wyceniając dług PHB Racing na trzydzieści tysięcy koron. Jest to wysokość nieotrzymanego za ostatni miesiąc wynagrodzenia Lindbäcka.

Wszystko rozchodzi się o karę, którą trzeba było zapłacić Polskiemu Związkowi Motorowemu aby doświadczony Szwed mógł ponownie startować w naszej lidze. Antonio Lindbäck utrzymuje jednak, że nie jest nic winien zespołowi, który faktycznie zapłacił karę. Szwedzki żużlowiec tłumaczy jednak, że w zawartej przez niego umowie z PHB Racing nie było żadnej wzmianki o tym by miał on ją uiścić osobiście lub był zobowiązany do rozliczenia się z tego tytułu z teamem.

fot. Start Gniezno – Facebook

Zostaw komentarz

×