Żużel. Zapytali wprost o Drabika. Kościecha zostawił temat otwarty
Przyszłość Maksyma Drabika w GKM-ie Grudziądz stała się jednym z tematów po meczu w Lesznie. Robert Kościecha dostał bezpośrednie pytanie o to, czy zawodnik nadal będzie reprezentował klub w przyszłym sezonie. Trener miał idealną okazję, żeby zamknąć temat krótką deklaracją. Zamiast tego padła odpowiedź, która pozostawiła otwartą furtkę.
Zapytali wprost o Drabika w GKM-ie Grudziądz. Robert Kościecha odpowiedział na pytanie o sezon 2027
Po porażce w Lesznie sporo mówiło się o obecnej sytuacji GKM-u, ale pojawił się również wątek dotyczący przyszłości drużyny. Jedno z pytań skierowanych do Roberta Kościechy dotyczyło bezpośrednio Maksyma Drabika.
Trener został zapytany, czy zawodnik w następnym sezonie nadal będzie z nim pracował w Grudziądzu. – Chwila, moment, wszystko się okaże, więc zobaczymy – odpowiedział Kościecha.
Krótko, ale trudno przejść obok tych słów obojętnie. Szkoleniowiec nie potwierdził pozostania Drabika, choć jednocześnie w żaden sposób nie zasugerował jego odejścia. Na ten moment jedynym pewnym wnioskiem jest więc to, że Kościecha nie chciał publicznie przesądzać przyszłości zawodnika.
Ciekawie zrobiło się chwilę później. Trener GKM-u sam nawiązał bowiem do kolejnego sezonu. – Będziemy wszystko robić, żeby na przyszły rok zbudować fajny zespół na walkę – zapowiedział. Zobacz także: Żużel. GKM Grudziądz już szykuje plan na 2027? Kościecha powiedział to po klęsce
W Grudziądzu coraz więcej uwagi może zatem skupiać się nie tylko na trudnej końcówce obecnych rozgrywek, ale również na budowie drużyny na 2027 rok. Czy znajdzie się w niej Drabik? Kościecha dostał możliwość udzielenia jednoznacznej odpowiedzi. Na razie z niej nie skorzystał.



- Żużel. Piotr Pawlicki powiedział, co go zgubiło. „Nie słuchać za dużo”
- Żużel. Bolesne słowa lidera Falubazu. „To nie jest nasz atut”
- Żużel. Zapytali wprost o Drabika. Kościecha zostawił temat otwarty
- Żużel. Lebiediew stawia niewygodne pytanie sędziom. „Nie wiem, jak to oceniają”
- Żużel. Ależ pogrom! Lwy nie miały litości, Polacy błyszczeli
