Walasek zmienia wszystko? Falubaz szuka ratunku po klęsce
Grzegorz Walasek Falubaz zmiany – co trener chce poprawić po porażce ze Spartą
Coś ewidentnie nie działa. Grzegorz Walasek Falubaz zmiany wprowadza już po pierwszych problemach i nie ukrywa, że sytuacja jest poważna. Po meczu ze Spartą padły konkretne decyzje.
Grzegorz Walasek zalicza bardzo trudny początek swojej trenerskiej przygody. Jego drużyna, mimo dużej ilości meczów sparingowych, dalej ma problemy sprzętowe. Starcie z Betard Spartą Wrocław pokazała im doskonale, ile jeszcze pracy ich czeka. Trener Stelmet Falubazu ma już plan na to, co zmienić aby w meczu z Bayersystem GKM Grudziądzem pokazać się z lepszej strony.
Grzegorz rozmawiał z zawodnikami na temat treningów, które będą wyglądać inaczej niż zwykle. Pierwszą zmianą będzie ilość silników. Zawodnicy nie mają przywozić wszystkich, tylko wybrać dwa i je dostosowywać do toru na wrocławskiej 69. Mają się skupić jedynie na tych dwóch silnikach.
– Rozmawialiśmy i pisałem z chłopakami na temat treningów, które musimy zmienić. Ale też rozmawiałem z mechanikami, którym powiedziałem, żeby z tych sześciu czy siedmiu, czy ośmiu silników po prostu przywieźli tylko dwa i na tym się skupili. Trzeba się skupić na dwóch jednostkach i na tym pracować. – mówi Grzegorz Walasek Falubaz Zielona Góra dla RZG Sport
Drugą zmianą będzie więcej jazdy spod taśmy. Wcześniej zawodnicy ścigali się jedynie z przysłowiowym powietrzem. Skupiono się wtedy na mierzeniu czasów zawodników. Teraz będą jeździć między sobą. Trener podkreśla jednak, że wciąż będą to jedynie treningi. Ich weryfikację zobaczymy w niedzielnym meczu ligowym.
– Zmienimy trochę, może nie cykl tylko więcej będziemy jeździć między sobą spod taśmy a nie tak jak my to nazywamy, z takim wiatrem, czyli każdy wyjeżdża sam, mierzymy czasy, ale to no może tutaj gdzieś jest. Oczywiście to jest tylko trening ale będziemy starali się zrobić to trochę inaczej no i zobaczymy jak to wyjdzie.
Nie tylko Falubaz ma problemy na starcie – szerzej o tym, kto błyszczy, a kto już szuka formy, pisaliśmy w podsumowaniu weekendu ligowego.
Trenera Stelmet Falubazu Zielona Góra poproszono także o ocenę meczu ich niedzielnego rywala. Zanim jednak o Grudziądzu, Grzegorz pozytywnie wypowiedział się drużynie z Gorzowa. Szczególnie zwraca uwagę na występ młodych zawodników. Przyznaję, że brakuje mu takich w swojej drużynie. Grzegorz uznał ten mecz jako zwycięstwo stali, lecz upadek w biegu piętnastym spowodował, że skończyło się to tylko remisem.
– Dużo szczęścia miał ale zaskoczył mnie Gorzów młodymi chłopakami i tu jest takie coś co brakowało mi w mojej drużynie. Pollestad, młody Czech, wszyscy punktowali, gdzieś zbierali te punkty no i to im dało remis. Tylko remis bo to był mecz wygrany przez nich. Niestety upadek Holdera w tym ostatnim biegu trochę tak, dobrze robił ale brakło mu pół metra żeby uciec. No i tylko remis.
Następnie wyraził swoją opinię o zespole z Grudziądza. Skupił się głównie na dyspozycji Maksyma Drabika. Trener zauważył, że Maksym często nie zalicza udanych początków sezonu. Spekuluje, czy może nie ma tego samego problemu co zawodnicy Stelmet Falubazu Zielona Góra. Wypowiedział się także krótko o słabszej dyspozycji Maxa Fricke.
– Lider trochę słabiej pojechał bo Max Fricke jakoś nie błysnął. Drabik, no akurat w tym przypadku moglibyśmy tam jakoś, on zawsze z początku słabiej jedzie. Może też nie potrenował. Tylko wiecie treningi to są treningami a mecz już jak jest to jest też inna bajka i to pokazał nam Wrocek i chyba Maksowi też pokazał mecz ligowy pierwszy w Grudziądzu. Że nie jest dobrze.
Trener Falubazu odpowiedział na zarzuty odnośnie złej taktyki na meczu z Wrocławiem. Kibice nie rozumieli decyzji czemu Damian Ratajczak nie wystąpił w biegu juniorskim. Grzegorz odpowiada, że była to trudna sytuacja. Nie maił Madsena i nie wiedział jak spisze się Curzytek. Myślał też, że Damian może sobie poradzić w tych trudniejszych biegach. On jednak nie ma sobie nic do zarzucenia. Jego zawodnicy mają profesjonalne kontrakty, więc powinni radzić sobie niezależnie od numeru startowego.
– Jak to miałem ustawić jak nie było Madsen, nie wiedziałem też jak Michał Curzytek pojedzie. To jest trudna sytuacja. Próbowaliśmy, myśleliśmy że Damian, znaczy miał takie zrywy ale to nie było to. Pomyślimy teraz na temat Grudziądza i zobaczymy jak on na treningach wypadnie i może zrobimy to inaczej. Ja bym sobie niczego nie zarzucał. To są zawodnicy, co prawda w przypadku Damiana bardzo młody ale na kontraktach zawodowych ciężko jest mówić im czy ma jechać z jedynką, trójką. Wsiada, dostaje numer i powinien jechać.
Na koniec padło pytanie o Leona Madsena. Trener dalej wydaje się niezadowolony z decyzji Duńczyk. Uważa, że jeśli nie było złamania ani wstrząsu mózgu a na dodatek miał czas na regenerację to powinien wystąpić. Madena na pewno zobaczymy w niedzielnym meczu. Ma on także wziąć udział w piątkowym treningu.
– Wydaje mi się, że drużyna jest drużyną. Jeżeli nie było wstrząsu mózgu, złamanych kości i było kilka dni to powinien być po prostu. On podjął taką decyzję, że nie pojedzie, że będzie gotowy na 100% na meczu z Grudziądzem. Także pojawi się pewnie na piątkowym treningu na pewno bo trening też jest w czwartek. Także zobaczymy jak to będzie wyglądać.



- IMP dzisiaj, ale kibice zostali z jednym wyborem. Reszta poza kamerami
- Sparta przyjeżdża po swoje, ale Gorzów już raz zaskoczył
- Motor jedzie po swoje? Włókniarz ma skład, ale pytania zostają
- Potasznik kończy karierę. W Ostrowie na niego liczono
- Speedway Kraków zawiódł, a on został bez klubu. Koniec legendy?