Żużel. Znamy dziką kartę na Grand Prix Czech. Wybór mógł być tylko jeden
Żużel. Znamy dziką kartę na Grand Prix Czech. Wybór mógł być tylko jeden
W tym roku Praga będzie świętować trzydziestolecie organizacji jednej z rund żużlowych mistrzostw świata. Można śmiało powiedzieć, że Marketa stała się już nieodłącznym przystankiem w walce o najwyższy laur w świecie „czarnego sportu”. Chociaż kibice często narzekają, że podczas zawodów w Czechach niewiele się dzieje na torze, to organizatorzy nie zamierzają tak łatwo odchodzić od bądź co bądź legendarnego już miejsca w tym cyklu.
W tym roku najlepsi żużlowcy świata zawitają do Pragi 1. czerwca w ramach 4. już rundy tegorocznego cyklu. Poznaliśmy dziką kartę na te zawody. Nie mogło być w tym przypadku innej decyzji. Ponieważ Jan Kvech jest stałym uczestnikiem cyklu, szansę musiał otrzymać Vaclav Milik, a więc starszy z dwójki Czechów, która aktualnie potrafi ścigać się na najwyższym poziomie. Rezerwowymi zostali Adam Bubba Bednar oraz Daniel Klima. Szczególnie warto obserwować tego pierwszego, który jest ogromną nadzieją czeskiego speedwaya.
Vaclav Milik miał już okazję startować w dziesięciu turniejach z cyklu Grand Prix jako dzika karta bądź rezerwowy. Nie udało mu się jeszcze zakwalifikować do najlepszej piętnastki. Być może przed sezonem 2024 otrzymałby od organizatorów stałą dziką kartę, gdyby awansu nie wywalczył Jan Kvech. Organizatorzy bowiem wyraźnie przyjęli strategię umiędzynarodowienia cyklu. Kvech jednak niespodziewanie świetnie pojechał w GP Challenge i to on dokonał tego, czego Milikowi nie udało się do tej pory.


Dołącz do nas na Facebooku – kliknij TUTAJ
- Żużel. Włókniarz Częstochowa tylko zyska? „To solidne fundamenty pod dalszą karierę”
- Żużel. Długo wyczekiwany transfer w Premiership! Do drużyny Belle Vue Aces dołącza doświadczony duński żużlowiec
- Żużel. Unia Leszno sięga po diament z Wysp. Ten ruch może zaprocentować szybciej, niż się spodziewają
- Żużel. Bartosz Smektała i opaska kapitana. Ten moment na Golęcinie zmienił wszystko
- Unia Leszno rzuca się na głęboką wodę? Sparingi z medalistami jako sprawdzian beniaminka