Żużel w miejscach, o których nikt nie pamięta. Najbardziej egzotyczni zawodnicy w historii czarnego sportu
Żużel w miejscach, o których nikt nie pamięta, czyli egzotyczni żużlowcy i zapomniane kraje czarnego sportu. Niesamowite historie ludzi, którzy jeździli tam, gdzie żużel nigdy nie istniał
Spis treści
Przez ponad sto lat istnienia sportu żużlowego czarny sport pojawiał się w miejscach, które dziś brzmią wręcz nieprawdopodobnie. Większość kibiców kojarzy speedway z Polską, Wielką Brytanią, Skandynawią czy Australią, ale historia pokazuje, że żużel potrafił dotrzeć znacznie dalej. Czasem na chwilę, czasem zupełnym przypadkiem, a niekiedy wyłącznie dzięki determinacji pojedynczych ludzi.
To właśnie oni – zawodnicy z krajów niemających żadnych żużlowych tradycji – tworzą jedne z najbardziej fascynujących, a zarazem zapomnianych historii tego sportu.
Gdy żużel rodził się tam, gdzie dziś nie ma po nim śladu
W pierwszych dekadach XX wieku żużel nie był jeszcze sportem skodyfikowanym tak, jak dziś. Wyścigi motocyklowe organizowano w portach, koloniach handlowych i miastach będących wówczas centrami migracyjnymi. Singapur, Kalifornia czy północne Włochy były naturalnymi punktami styku różnych kultur – także sportowych.
Właśnie tam dochodziło do sytuacji, w których zawodnicy z kompletnie egzotycznych regionów świata po raz pierwszy siadali na motocykle bez hamulców i uczyli się jazdy w lewo.
Pierwsza i jedyna żużlowczyni z Ekwadoru
Jedną z najbardziej nieoczywistych postaci w historii żużla jest Mariusi Taranto – do dziś jedyna osoba, która kiedykolwiek reprezentowała Ekwador w tym sporcie. Co ciekawe, jej przygoda z żużlem nie była efektem sportowych ambicji, lecz… pasji do podróżowania.
Najpierw trafiła do Stanów Zjednoczonych, gdzie zetknęła się z resztkami amerykańskiego speedwaya, a dopiero lata później – po przeprowadzce do Szwajcarii – odkryła prawdziwy żużel we Włoszech. Regularne, wielogodzinne dojazdy na najbliższy tor szybko jednak zweryfikowały marzenia. Brak zaplecza, infrastruktury i realnej pomocy sprawił, że był to krótki, intensywny epizod. Ostatecznie Taranto przeniosła się do flat tracka, gdzie warunki były znacznie bardziej dostępne.
Żużel. Brytyjska liga żużlowa Premiership pojedzie w 2026 roku. Liga potwierdza start
Żużel. Wymyślili, że na siłę pchał się do Stali Gorzów! Mateusz Tonder nigdy nie chciał kończyć kariery!
Puerto Rico i żużel? Tak, to się wydarzyło
Jeszcze bardziej zaskakujący jest przypadek Nelsona Soto, jedynego żużlowca w historii Puerto Rico. Urodzony w Ameryce Środkowej zawodnik przez lata mieszkał w Kalifornii, gdzie brał udział w zawodach speedwayowych na poziomie lokalnym i półprofesjonalnym.
W ciągu kilku sezonów wystartował w dziewięciu większych turniejach w USA, jednak jego żużlowa kariera miała bardzo osobisty wymiar. Soto otwarcie przyznawał, że jego głównym celem nigdy nie były medale, lecz stworzenie fundamentów dla kolejnego pokolenia. Dziś skupia się przede wszystkim na szkoleniu swojego syna, co doskonale pokazuje, jak nietypowe ścieżki potrafi pisać ten sport.
Wyspy Kokosowe i legenda sprzed stu lat
Jednym z najbardziej niezwykłych przypadków w historii żużla pozostaje Beppo Wahid – zawodnik pochodzący z Wysp Kokosowych, jednego z najmniej zaludnionych miejsc na świecie. W czasach, gdy Wahid startował w wyścigach motocyklowych, populacja archipelagu liczyła zaledwie kilkaset osób.
Wahid był weteranem obu wojen światowych, bokserem i człowiekiem, który żużel uprawiał jeszcze zanim ten sport na dobre przyjął swoją dzisiejszą formę. Startował w Singapurze w latach 30., gdy wyścigi motocyklowe były bardziej widowiskiem niż ligową rywalizacją. Jego nazwisko do dziś funkcjonuje raczej jako legenda niż pełnoprawna postać statystyczna, ale to właśnie tacy ludzie tworzyli fundamenty czarnego sportu.
Chińczycy na żużlu – historia niemal nieudokumentowana
Choć Chiny kojarzą się dziś z potęgą sportową, w historii żużla pojawiło się zaledwie kilku zawodników z tego kraju. Jednym z nich był Ong Chin Beng, który startował w latach 30. XX wieku, również w Singapurze.
Dostępne informacje są szczątkowe, ale wiadomo, że był bokserem, ojcem trójki dzieci i zmarł bardzo młodo – w wieku 28 lat. Co ciekawe, jego starty były promowane jako egzotyczne pojedynki narodowościowe, co pokazuje, że już wtedy organizatorzy rozumieli siłę marketingu i emocji wokół „nieoczywistych” rywali.
Malezja – niespełniony projekt z wielkimi ambicjami
Jednym z najpoważniejszych, choć dziś zapomnianych projektów rozwoju żużla w egzotycznym kraju była Malezja. W połowie pierwszej dekady XXI wieku kilkudziesięciu lokalnych zawodników szkoliło się pod okiem legendarnego Ivana Maugera w samym centrum Kuala Lumpur.
Powstała infrastruktura, tor treningowy i środowisko skupione wokół czarnego sportu. Przez moment wydawało się, że Malezja może stać się żużlową ciekawostką na światowej mapie. Ostatecznie projekt upadł, głównie z powodów finansowych i organizacyjnych, ale do dziś pozostaje jednym z najlepiej udokumentowanych przykładów próby ekspansji speedwaya w Azji.
Dlaczego dziś takie historie już się nie zdarzają?
Współczesny żużel jest sportem znacznie bardziej zamkniętym. Wysokie koszty, wymogi licencyjne i brak torów sprawiają, że spontaniczne historie z egzotycznych krajów praktycznie zniknęły. Jednym z nielicznych wyjątków ostatnich lat pozostaje estoński zawodnik Marcus Maximus Lil, który próbował swoich sił mimo bardzo ograniczonego zaplecza.
To tylko pokazuje, jak bardzo zmienił się czarny sport – z dyscypliny otwartej na przypadek i pasję w sport wymagający zaplecza, systemu i pieniędzy.
Żużel pisany przez jednostki, nie system
Historie egzotycznych żużlowców przypominają, że ten sport przez dekady rozwijał się dzięki pojedynczym ludziom, a nie federacjom czy wielkim ligom. To właśnie pasja, ciekawość świata i odwaga, by spróbować czegoś zupełnie obcego, sprawiały, że żużel pojawiał się tam, gdzie nikt by się go nie spodziewał.
Dziś takie opowieści są już niemal zamkniętym rozdziałem, ale to one budują unikalną tożsamość czarnego sportu – pełną kontrastów, paradoksów i ludzkich historii, które często są ciekawsze niż same wyniki.



- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane