Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Żużel. W Częstochowie mają ogromny niedosyt po remisie ze Spartą Wrocław. W pewnym momencie prowadzili dziesięcioma punktami

Żużel
Fot. Grzegorz Misiak/ Materiały Prasowe Włókniarz Czętsochowa

Autor: Krzysztof Choroszy

438101937 414406611468952 8646289639228523248 n

Żużel. W Częstochowie mają ogromny niedosyt po remisie ze Spartą Wrocław. W pewnym momencie prowadzili dziesięcioma punktami

Zaległy mecz drugiej kolejki PGE Ekstraligi, który rozgrywany był we wtorek, przyniósł nam bardzo emocjonujące rozstrzygnięcia i niesamowitą pogoń jednej z drużyn. W spotkaniu pomiędzy Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa a Betard Spartą Wrocław padł remis, co jeszcze po jedenastej gonitwie starcia wydawałoby się prawie niemożliwe. Jak po meczu mówił menadżer ekipy częstochowskiej, po meczu pozostaje ogromny niedosyt.

Po dwóch seriach startów wtorkowego spotkania to Włókniarz Częstochowa wydawał się zdecydowanym kandydatem do tego, by wygrać swój pierwszy mecz w tym sezonie ligowym. Częstochowianie od tamtego momentu kontrolowali przebieg meczu, w pewnym momencie wychodząc nawet na dziesięciopunktowe prowadzenie. Mimo to nie udało im się tego starcia zwyciężyć, a wrocławianie odrobili straty, wywożąc z Krono-Plast Areny cenne punkty. Po meczu na antenie Canal+ Sport Janusz Ślączka mówił, jak duży mają oni niedosyt po zawodach.

– No na pewno bardzo duży niedosyt, bo wiadomo, już prowadziliśmy ośmioma punktami. Po prostu wystarczyło dołożyć jeden punkt więcej, wywalczyć i już by było zwycięstwo. Piętnasty bieg to wiadomo, ale ten czternasty bardziej mnie boli – mówił Ślączka na antenie Canal+ Sport.

Przed biegami nominowanymi wydawać by się mogło, że scenariusz, w którym Sparta doprowadza do remisu, jest bardzo mało prawdopodobny. Wrocławianie musieli wygrać podwójnie dwie ostatnie gonitwy, co zakończyło się powodzeniem. To może wywoływać podejrzenia, że w obozie gospodarzy zabrakło koncentracji na tym, by dowieźć zwycięstwo do samego końca. Temu zaprzeczył menadżer Włókniarza, który zapytany o koncentracje wskazał, że ciągle powtarzał zawodnikom, że spotkanie nie jest jeszcze wygrane.

– Myślę, że nie. Każdy dodawał sobie otuchy. Wiadomo, powtarzałem, że jedziemy do końca, bo jeszcze nie ma czterdziestu pięciu punktów. Chcieliśmy na pewno wygrać ten mecz i robiliśmy wszystko. Na pewno drużyna z Wrocławia jest mocna i pokazała to przede wszystkim w ostatnich biegach – stwierdził szkoleniowiec częstochowian.

Następny mecz Krono-Plast Włókniarz Częstochowa pojedzie znów na swoim domowym torze. „Lwy” czeka kolejne bardzo trudne wyzwanie. W nadchodzącą niedzielę pod Jasną Górę przyjedzie bowiem niepokonany Orlen Oil Motor Lublin. Goście na czele z Bartoszem Zmarzlikiem zrobią wszystko, aby dopisać do swojego dorobku kolejne dwa duże punkty. Jak potoczy się to spotkanie? Przekonamy się za kilka dni.

foto grzegorz misiak 2 1714510102 0102
Fot. Grzegorz Misiak/ Materiały Prasowe Włókniarz Czętsochowa
foto grzegorz miskak 6 1714510179 0179
Fot. Grzegorz Misiak/ Materiały Prasowe Włókniarz Czętsochowa

Dołącz do nas na Facebooku! – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *