Vaculik bez złamań!
Vaculik bez złamań!
W niedzielę podczas walki o play-offy między Falubazem Zielona Góra a Motorem Lublin, miała miejsce kraksa, w wyniku której Martin Vaculik z impetem wylądował na torze. Kibice wstrzymali oddech czekając na wyrok w sprawie zdrowia Słowaka, jednocześnie trzymając kciuki za sprawny powrót na tor oraz możliwość udziału w dalszej rywalizacji.
Niestety zawodnik zielonogórskiego zespołu zakończył mecz po 9. biegu. Stan jego zdrowia pozostawał pod znakiem zapytania – podejrzewano złamanie żeber, jednak całe szczęście po prześwietleniu okazało się, że nie doszło do żadnych złamań. Kibice oraz działacze z Zielonej Góry mogą odetchnąć z ulgą – Martin najpewniej wesprze swoją drużynę w półfinałowych zmaganiach.

– Jestem po szczegółowych badaniach i mam dobre informacje. Na szczęście prześwietlenie nie wykazało żadnych złamań. Jestem mocno poobijany i odczuwam duży ból nawet przy normalnym funkcjonowaniu. Mój upadek wyglądał niegroźnie. Ja sam w momencie kontaktu z zawodnikami z Lublina byłem przekonany, że to zwykły uślizg i szybko się podniosę. Uderzenie o twardy tor było jednak bardzo mocne. Miałem duże problemy ze złapaniem oddechu. Po dłuższej chwili mogłem wstać, ale kontynuowanie zawodów było mocno ryzykowne – skomentował sytuację żużlowiec.
– Najbliższe dni spędzę na rehabilitacji i masażach. W najbliższy weekend czekają mnie kolejne bardzo ważne zawody. Najpierw Grand Prix w Pradze, a w niedzielę jedziemy półfinał. Marzę o awansie do finału, bo byłoby to dla nas świetne zakończenie sezonu.
Trzymamy kciuki za jak najszybszy powrót do pełnej sprawności!
fot. Sonia Kaps
- Unia Leszno rzuca się na głęboką wodę? Sparingi z medalistami jako sprawdzian beniaminka
- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?