Vaclav Milik rozgoryczony po porażce w derbach. Zwrócił się do kibiców z Krosna
Vaclav Milik rozgoryczony po porażce w derbach. Zwrócił się do kibiców z Krosna
W niedzielę miały miejsce drugie w tym sezonie Debry Podkarpacia. Przed meczem wydawało się, że jadące przed własną publicznością Cellfast Wilki Krosno pokonają swojego lokalnego rywala. Tak się jednak nie stało, gdyż Texom Stal Rzeszów pokazała się ze świetnej strony, wygrywając 50:40 i do końca walcząc o punkt bonusowy na terenie rywala. Po meczu wyraźnie niepocieszony i zły na porażkę był Vaclav Milik.
Texom Stal Rzeszów od samego początku wyszła na prowadzenie, którego nie oddała do samego końca. Co więcej, do końca walczyli oni o punkt bonusowy i w pewnym momencie wydawało się, że to „Żurawie” dopiszą na swoje konto trzy duże punkty. Wilki zdołały jednak wyjść na prowadzenie w dwumeczu, dzięki dobrym biegom nominowanym. Nie było to dobre spotkanie w ich wykonaniu, a wyraźnie niepocieszony faktem porażki z lokalnym rywalem Vaclav Milik przeprosił miejscowych kibiców.
– Ten wynik naprawdę nawet na to nie idzie patrzeć, bo chcieliśmy tutaj wygrać, bo wiemy, jak ważne są Derby Podkarpacia i chcieliśmy to wygrać dla Krosna. Bardzo mi przykro i przepraszam wszystkich kibiców z Krosna – zwrócił się do fanów Vaclav Milik.
Czech w sześciu startach zapisał na swoim koncie dwanaście punktów. On sam nie był jednak w pełni zadowolony z tego, co pokazał w starciu z rzeszowską Stalą. Prócz dorbych momentów w tym meczu, którymi były trzy zwycięstwa biegowe, przytrafiła mu się również jedna „jedynka” oraz jedno „zero”. Jak przyznał, jest on kapitanem drużyny i musi dokładać cały czas ważne punkty.
– Ja jestem kapitanem, nie mogę mieć takich przypadków, że nagle nie jadę. Ja po prostu mam robić punkty, od tego tutaj jestem – tłumaczył Czech na antenie Canal+ Sport 5.
Cellfast Wilki Krosno wyglądały na nieco pogubione na własnym torze. Na początku to żużlowcy Texom Stali Rzeszów byli lepiej przystosowani do warunków torowych, co przełożyło się na prowadzenie. Ważnym elementem był start, który tego dnia częściej wygrywali przyjezdni. Na to wskazał kapitan miejscowych. Przyznał on również, że nie mogą oni czuć się zagubieni na swoim torze.
– Pewnie będziemy rozmawiali, bo znamy ten tor i musimy wiedzieć, co tutaj robić i nie że nagle w połowie meczu nikt nie wie, co robi. Nie powiem, że było aż tak strasznie, tylko te starty naprawdę było dzisiaj trudno wygrać – mówił Milik.


MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV
- Żużel. Raport, którego boją się w Gorzowie? Były wiceprezes Stali Gorzów mówi wprost
- Żużel. Pierwsze spotkanie kadry z Chomskim. Sygnały mówią więcej, niż się wydaje
- Żużel. PRES Toruń z planami sparingowymi. Pierwsze mecze powiedzą więcej, niż się wydaje
- Żużel. Kryterium Asów 2026 – kolejne nazwiska odsłonięte w Bydgoszczy
- Żużel. GKM Grudziądz rusza z przygotowaniami. Znamy plan sparingów przed sezonem