Przejdź do treści
Aktualności żużlowe – najnowsze wiadomości i wyniki/PGE Ekstraliga – żużel Polska

Żużel. Unia Leszno walczy o licencję. Gigantyczne koszty i kredyt poręczany prywatnie

Żużel. Unia Leszno walczy o licencję. Gigantyczne koszty i kredyt poręczany prywatnie
Fot. Czarny Productions
📅 23 listopada 2025 🕒 08:07 ⏱ 4 min czytania ✍️ Autor:

Unia Leszno stoi przed trudnym procesem licencyjnym, a infrastruktura stadionu decyduje dziś o przyszłości w Ekstralidze. Wiceprezes Marek Ślotała ujawnia kulisy kosztów, inwestycji i finansowego ryzyka, które klub bierze na siebie bez wsparcia miasta podczas rozmowy z radiem Elka.

Unia Leszno z licencją? Stadion, promesa miasta i kulisy finansowe klubu ujawnione przez wiceprezesa

Wiceprezes Unii Leszno, Marek Ślotała, w rozmowie na antenie Radia Elka opowiedział o sprawach, które zwykle nie wychodzą poza klubowe korytarze. Dotyczą zarówno licencji na start w Ekstralidze, jak i finansów klubu. W obu przypadkach sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać z zewnątrz. – „Jednym z elementów postępowania licencyjnego była konieczność promesy inwestycyjnej ze strony miasta. Bez takiej promesy uzyskanie licencji nie byłoby możliwe” – podkreślił Ślotała.

To zdanie mówi w zasadzie wszystko. Unia Leszno stoi dziś przed wymogami, które coraz mniej mają wspólnego ze sportem, a coraz bardziej z infrastrukturą stadionu. Ekstraliga, jak przyznał wiceprezes, zaczyna patrzeć przede wszystkim na to, jak obiekt jest przygotowany, a nie gdzie klub skończył poprzedni sezon.

Ślotała mówi o tym bez owijania: przyszłość udziału w Ekstralidze będzie zależeć przede wszystkim od stanu stadionu Alfreda Smoczyka. Oświetlenie ma być zmodernizowane do końca 2026 roku, padok wymaga przeniesienia i dostosowania, odwodnienie od lat działa nie tak, jak powinno, a toalety wciąż nie są docelowym rozwiązaniem. – „Tych punktów było około dwudziestu. Jedne ważniejsze, jedne mniej, ale cztery kluczowe muszą zostać wykonane do 15 marca” – wyliczał.

Dla kibiców to może być szok, bo przez lata wydawało się, że Leszno ma wszystko poukładane. Tymczasem teraz w klubie nikt nie ukrywa, że to właśnie infrastruktura może decydować o tym, czy Unia będzie mogła jechać w elicie. I tu pojawia się jeszcze jeden element układanki – miasto.

Prezydent Leszna wydał promesę, bez której w ogóle nie można byłoby myśleć o licencji. Ale to nie oznacza, że miasto bierze na siebie wszystkie wymagane koszty. Wiceprezes bardzo spokojnie, ale stanowczo zaznaczył, że to klub – a nie samorząd – ponosi największy ciężar finansowy. – „To nie jest tak, że obiekty dzierżawimy za darmo. Za miniony rok spółka i stowarzyszenie zapłaciły łącznie 420 tysięcy złotych” – powiedział.

Żużel. Greg Hancock na spontanie! Cardiff, Wilbur, Leigh Adams i aktor, który zagrałby go w filmie
Żużel. Będą transmisję indywidualnych mistrzostw Australii! Na starcie gwiazdy

Kwota robi wrażenie, zwłaszcza jeśli ktoś myśli, że kluby żużlowe dostają stadion „w pakiecie”. Do tego dochodzi jeszcze model funkcjonowania spółki, o którym większość kibiców nie miała pojęcia. Unia Leszno działa jako podmiot non-profit. – „Nawet jeśli spółka wypracuje zysk, nie może być on wypłacony akcjonariuszom. Musi zostać w klubie jako rezerwa” – wyjaśnił Ślotała.

To bardzo istotna informacja, bo pokazuje, że klub nie jest biznesem ukierunkowanym na zarobek. A skoro nie ma dywidend, nie ma też inwestorów „dla zysku”. Są cztery osoby, każda z 25% akcji. I każda musi dokładać do interesu w momencie, gdy trzeba ratować klub lub inwestować w infrastrukturę.

Najciekawszy fragment dotyczył jednak kredytu obrotowego, który klub posiada od lat. Wielu kibiców uważało, że to miasto jest jego gwarantem. Okazuje się, że nie. – „Kredyt nie jest poręczony przez miasto. Ręczy za niego firma Agromix Józefa Dworakowskiego” – ujawnił wiceprezes.

To rzadki przypadek w polskim sporcie, żeby jeden z akcjonariuszy brał na siebie takie ryzyko finansowe. W praktyce oznacza to, że w razie problemów to nie Leszno jako samorząd, a prywatny podmiot odpowiada za zobowiązania klubu.

Słuchając tej rozmowy trudno nie odnieść wrażenia, że Unia Leszno jest dziś w punkcie zwrotnym. Nie takim, w którym grozi jej upadek, ale takim, w którym marzenia kibiców i sportowe ambicje mogą zderzyć się z brutalną rzeczywistością infrastrukturalno-finansową.

Ślotała mówił o tym szczerze, bez dramatyzowania, ale też bez lukrowania. Żeby jechać w Ekstralidze, trzeba spełniać kryteria, które z roku na rok będą coraz ostrzejsze. A żeby spełniać kryteria, trzeba mieć pieniądze i stabilność.

Na razie jedno jest pewne – przyszłość Unii Leszno zależy od trzech filarów: decyzji miasta, zobowiązań infrastrukturalnych i odpowiedzialności finansowej, którą od lat ponoszą akcjonariusze.

Co o tym myślą kibice? Czy Unia Leszno udźwignie nowe wymagania i koszty? Daj znać, jak oceniasz sytuację klubu przed sezonem.

Google News Best Speedway Tv
Obserwuj nas na Google News, codziennie najnowsze informacje. Bądź z Nami
Żużel. Finał Metalkas 2 Ekstraligi przełożony!
Fot. Czarny Productions
87. urodziny Unii Leszno!
Fot. Czarny Productions
Avatar Marcin Mazurkiewicz

Autor tekstu:

Marcin Mazurkiewicz

Miłośnik żużla od najmłodszych lat, dla którego zapach metanolu i dźwięk silników to codzienność. Od lat śledzę każdy bieg, opisuję kulisy i żyję tym sportem tak, jakby każda niedziela była finałem.

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *