Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Bolesna porażka Apatora Toruń w Lesznie. Patryk Dudek mówi, że z jego perspektywy „zawody były okej”

Patryk Dudek
Fot. Emilia Hamerska-Lengas

Autor: Krzysztof Choroszy

Bolesna porażka Apatora Toruń w Lesznie. Patryk Dudek mówi, że z jego perspektywy „zawody były okej”

W sobotę byliśmy świadkami drugiego spotkania dziewiątej kolejki PGE Ekstraligi. Fogo Unia Leszno podejmowała u siebie zespół KS Apator Toruń. Dla leszczynian było to arcyważne starcie i przystępowali do niego z nożem na gardle. Pokazali oni jednak ogromny charakter i pokonali słabo jadący Apator. Najlepszym żużlowcem gości był Patryk Dudek, który po meczu skomentował swoją postawę, a także możliwą przyczynę takiego wyniku.

Dudek był autorem jednego z trzech indywidualnie wygranych wyścigów po stronie gości. Oprócz niego ta sztuka udała się jedynie Robertowi Lambertowi. Przez cały mecz obaj zawodnicy jechali najlepiej w ekipie „Aniołów”, a Polak był jedynym w zespole z Torunia, który zdobył dwucyfrową liczbę punktów. W pomeczowej mix-zone skomentował on swoją dyspozycję podczas meczu na stadionie im. Alfreda Smoczyka.

– Ewidentnie mi brakowało dobrych chyba linii i gdzieś tutaj traciłem, ponieważ ambicje miałem dość duże, starałem się jechać wszędzie po tym torze, ale wydaję mi się, że to było chyba za bardzo chaotyczne, bo tak naprawdę też uważam, że moje starty były dzisiaj bardzo dobre, ale po trasie tych punktów mogło być więcej, bo trochę ich pogubiłem, więc zawody z mojej perspektywy były okej — wskazał żużlowiec na antenie Eleven Sports 1.

Dla Apatora Toruń był to kolejny słaby mecz na wyjeździe. Jak wiadomo, torunianie nie radzą sobie najlepiej na wyjazdach, które nie są mocną stroną zespołu jeżdżącego swoje domowe spotkania na Motoarenie. W sobotę byli oni wyraźnie gorsi od „Byków”, co miało przełożenie na końcowe zwycięstwo gospodarzy 56:34. Patryk Dudek nie chciał oceniać postawy zespołu, jednak wskazał, przekazał swoje odczucia odnośnie powodu takiej porażki.

– Oczywiście, rozmawiamy co cztery biegi, później co trzy, jeśli jest równanie toru, jednak ten sprzęt w tych czasach żużlowych u każdego zawodnika bardzo, bardzo różnie działa i każdy ma inne odczucia. Między mną a innymi zawodnikami były dość spore różnice między przełożeniami, każdy czuł, to co najlepiej mu jedzie, ale to nie znaczy, że jak ja tak jadę, to inni chłopacy tak będą jechać i to przypasuje, więc ciężko jest dopasowywać motocykle. My mamy, jeśli mogę powiedzieć o całej drużynie czy o mnie, że ciężko nam połapać od pierwszej fazy zawodów dobre ustawienia i później czasami jest troszeczkę chaos i się gubimy. Chyba, ale to jest tylko moja teoria — stwierdził.

Kolejne wyjazdowe spotkanie KS Apator Toruń pojedzie za niespełna miesiąc. 19 lipca zmierzą się oni z Betard Spartą Wrocław na Stadionie Olimpijskim, co oznacza, że czeka ich bardzo trudne wyzwanie. Wcześniej jednak przed własną publicznością pojadą oni z Orlen Oil Motorem Lublin, a ten mecz również będzie bardzo ciężki dla „Aniołów”.

żużel
Fot. Emilia Hamerska-Lengas
Lubelski owal
Fot. Kazimierz Kożuch

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *