Przejdź do treści
Aktualności/Artykuły

Niekochani – Krótka droga od sympatii do antypatii

Niekochani
fot. Paweł WIlczyński

Autor: Redakcja

Niekochani – Krótka droga od sympatii do antypatii

Gdy piłkarską reprezentacją Polski dowodził Jerzy Brzęczek, w 2020 roku ukazał się serial dokumentalny o kontrowersyjnym tytule ,,Niekochani” – w tym czasie żużlowe Krosno odnajdywało się w nowej rzeczywistości i przygotowywało się do drugiego sezonu na drugoligowych torach. Gdyby wówczas ktoś zechciałby zatytułować tak serial o Wilkach, nie miałby ku temu żadnych podstaw. Czy tak samo byłoby dziś?

Dziennikarz Eleven mocno na temat Zielińskiego: Myślę, że problem jest większy niż tylko sportowy

W przestrzeni publicznej zmiana warty w Krośnie została przyjęta w większości pozytywnie, a szeroko rozumiana społeczność żużlowa cieszyła się, że kolejny ośrodek zyska stabilizację i możliwość rozwoju. Kibice, dziennikarze, obserwatorzy przesyłali słowa poparcia, jednocześnie ostrzegając, że droga ku marzeniom nie będzie łatwa, a wyboista i kręta. Mam wrażenie, że rok 2019, czyli pierwszy sezon startów Wilków Krosno był zarazem ostatnim, kiedy byli ,,kochani’.

Drużyna radziła sobie przyzwoicie, odzyskała dla sportu Pawła Hliba — choć na krótko — a w kadrze znaleźli się początkowo choćby Gino Manzares, który chwilę wcześniej kosztem żużla postawił na świat sportów walki czy sympatyczny Kangur Josh Pickering, dla którego była to pierwsza okazji do pokazania się polskiej publiczności. Ot taka przyjemna do oglądania drużyna, nie za słaba, nie specjalnie mocna. Można ją było polubić.

Przyszedł kolejny rok rywalizacji, ten, w którym wszystko zostało zachwiane przez pandemię. Sezon został rozegrany w bardzo wąskich ramach czasowych i ze względu na to zrezygnowano w II lidze z rozegrania fazy play-off. Od tego czasu Wilki Krosno już nie były postrzegane tak pozytywnie i w opinii kibiców coraz bardziej stawały się klubem, do którego podchodzi się z pewną dozą niechęci. Dlaczego to tego doszło? Włodarze z Krosna mieli jasno określony cel, który jak pokazał, następne lata udało się w pełni zrealizować.

We wspomnianym sezonie pojawiły się zarzuty, że klub nie chce zgodzić się na rozegranie fazy play-off – takie głosy pojawiały się z innych ośrodków, które przegrywały z Wilkami fazę zasadniczą oraz od żużlowych fanów z różnych części Polski. Rywalizacja rozstrzygnęła się w sportowej walce, ale dyskusję czy aby na pewno nie powinno się zmienić zasad trwały jeszcze przez pewien czas. Rok później, Wilki z marnym skutkiem debiutują w rozgrywkach Ewinner 1 Ligi Żużlowej i reagują bardzo szybko, zatrudniając po klęsce w Rybiku, dwóch najlepszych, dostępnych na transferowej giełdzie zawodników.

Wielu kibiców i ekspertów z aprobatą przyjęło takie decyzje, jednak druga połowa oskarżała klub  o blokowanie zawodników, o brak kolejnej szansy i o paniczne ruchy i niepotrzebne wydawanie pieniędzy na dodatkowych zawodników. Znów to Wilki były ,,tymi złymi”, jednak sezon pokazał, jak ważna i dobra była ta zdecydowana reakcja. Kolejny sezon, jeszcze świeży w pamięci kibiców zapisał się w historii rozgrywek pierwszoligowych, jako ten z walkowerem za domowe spotkanie z Falubazem Zielona Góra.

Nie patrząc na okoliczności, bardzo łatwo było wskazać winnego i po raz kolejny Wilki Krosno stały się obiektem nienawiści. Awans do finału? Zwycięstwo w dwumeczu z Falubazem? Jak to w sporcie, ponownie wywołały dyskusję nad kontrowersjami, które niosły ze sobą oba emocjonujące spotkania tych drużyn.

Jest rok 2023 – teraz tytuł ,,Niekochani” możemy odnieść już bezpośrednio do klubu z Krosna. Sukces sportowy Wilków i pokonywanie kolejnych barier spowodował, że z drużyny, którą niegdyś mało, kto się interesował, stali się jedną z najbardziej nieakceptowanych drużyn w kraju. Aktualnie pewnie piszę się scenariusz kolejnego odcinka, gdyż odwołanie meczu z Apatorem Toruń, wywołało lawinę komentarzy i dyskusji na temat zasadności tej decyzji. Znowu to klub z Krosna jest w opinii wielu kibiców, najgorszy.

Pomimo iż stadion nie przeszedł w zimie modernizacji tylko totalną rewolucję – nie znajduje to zrozumienia wśród żużlowego społeczeństwa. Pisząc ten felieton, doczekaliśmy się wyjaśnienia ze strony Prezesa Zarządu Ekstraligi Żużlowej Wojciecha Stępniewskiego, który dokładnie opisał powody przełożenia spotkania, jak i warunków uprzywilejowania beniaminków, które Wilki wykorzystały w przeciwieństwie do drużyny Ostrowa w poprzednich rozgrywkach. Jeśli krośnieńska Wataha zdoła utrzymać się w PGE Ekstralidze i w listopadzie ponownie będzie rozpychać się na transferowej giełdzie serial pt. ,,Niekochani” będzie trwał w najlepsze.

Niekochani przez jednych – uwielbiani przez drugich, takie właśnie jest żużlowe środowisko. Oglądając inaugurację PGE Ekstraligi, dostaliśmy nie tylko mocnego beniaminka, ale także zawodników takich jak Grzegorz Zengota czy Oskar Fajfer, którzy wraz z Vaclavem Milikiem i Andrzejem Lebiediewem pokazali, że droga z pierwszej ligi do ekstraligi wcale nie musi być tak odległa. To rozbudzi w nas kolejne dyskusje dotyczące rozszerzenia najlepszej ligi świata do dziesięciu zespołów. A wtedy do rozgrywek dołączą kolejne zespoły, które nie zostaną pokochane od pierwszego wejrzenia…

Autor Bartosz Boruta / fot.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *