Żużel: Ekscytujące Aktualności w Sporcie Żużlowym

Przejdź do treści
Aktualności/SGP / SEC / SON / SWC

“Nie ma opcji, bym taki wybór powtórzył kiedykolwiek w przyszłości.” – Mikkel Michelsen rozczarowany po 2. rundzie SGP w Warszawie

Mikkel Michelsen

Autor: Edyta Wojdeł

“Nie ma opcji, bym taki wybór powtórzył kiedykolwiek w przyszłości.” – Mikkel Michelsen rozczarowany po 2. rundzie SGP w Warszawie

Chociaż Mikkel Michelsen drugą rundę Speedway Grand Prix w Warszawie rozpoczął z niezłym przytupem, to z biegu, na bieg było niestety gorzej. W efekcie nie udało mu się zakwalifikować do rund półfinałowych, a tym bardziej do wielkiego finału. Po tym wieczorze Duńczyk musiał niestety zadowolić się tylko sześcioma dodatkowymi punktami do klasyfikacji generalnej.

Mikkel Michelsen po pierwszych zmaganiach w cyklu Speedway Grand Prix, z jedenastoma punktami, zapewnił sobie szóste miejsce w klasyfikacji generalnej. Niestety wieczór na Stadionie Narodowym nie pozwolił mu na umocnienie swojej pozycji, a zdobyte jedynie sześć punktów obniżyło jego pozycję o cztery miejsca. Duńczyk w rozmowie z sport.interia.pl nie krył swojego rozczarowania.

Jednym z problemów Mikkela Michelsena był wybór numeru startowego. Po kwalifikacjach zawodnik zdecydował się na numer 1, a co za tym szło, każdorazowe wyjazdy na tor, zaraz po jego równaniu.

– Jeździłem po równaniu toru, a podczas kosmetyki nawierzchni wylewano bardzo dużo wody na tor. Być może za bardzo ryzykownie postąpiłem wybierając numer 1 po kwalifikacjach. Nie ma opcji, bym taki wybór powtórzył kiedykolwiek w przyszłości. Może w innych zawodach tak, ale nie w Grand Prix. To była rozczarowująca noc.

Jak się okazuje, chociaż tor w opinii Duńczyka nie różnił się specjalnie od tego, na którym żużlowcy walczący o tytuł Mistrza Świata, ścigali się rok wcześniej, to największym utrudnieniem okazał się według Mikkela Michelsena stopień nawodnienie toru po równaniu.

– Porównując tor z tym, który był w zeszłym sezonie, nie dostrzegłem znaczącej różnicy. Praktycznie się nie różnił. Na pewno jednak różniła się nawierzchnia względem tej, która była podczas kwalifikacji. Tor sam w sobie był całkiem w porządku, niemniej wyjeżdżałem zawsze po równaniu, kiedy tor był mokry. Nie udawało mi się wychodzić odpowiednio ze startu, a na tak mokrym torze trudno było później wyprzedzać, nie mogłem nic zrobić.

Mikkel Michelsen nie należy jednak do tych, którzy winą za własne porażki, obarczają jedynie wszystko, bądź wszystkich dookoła. Jest on w pełni świadom, że tego wieczoru popełnił sporo błędów, a do awansu do biegów półfinałowych, w istocie zabrakło mu bardzo niewiele.

– Wraz z teamem przez cały turniej męczyliśmy się, by dobrze wychodzić ze startu i mieć prędkość na dystansie. Popełniłem wiele błędów i to także moja wina. Szkoda, bo siedem punktów dawało dziś awans do półfinału. Jestem rozczarowany, bo w moim drugim i trzecim starcie mogłem bez problemu wywalczyć po punkcie, co w ostatecznym rozrachunku dałoby mi osiem oczek i awans do półfinału.

Na szczęście doświadczony duński żużlowiec, wie że na jednym gorszym występie świat się nie kończy, a już na pewno nie zmagania o tytuł Mistrza w cyklu Speedway Grand Prix. Przed nami jeszcze osiem pełnych rund, a co za tym idzie, dla zawodników, jest to jeszcze nie jedna szansa na walkę o wysokie zdobycze punktowe.

– Wciąż mamy praktycznie cały sezon przed sobą. Oczywiście sobotnia noc była rozczarowująca, ale na pewno chcę być w topie i walczyć o medal, dlatego też takie występu nie są zadowalające. Przed sezonem zapowiadałem, że chcę walczyć o medal. Oczywiście czołowa szóstka byłaby akceptowalna, ale chcę być w topie. Muszę się obudzić. Pierwsza runda GP była okej. Gdybym miał więcej szczęścia, jechałbym w finale.

MAGAZYN BEST SPEEDWAY TV ONLINE!

fot. własna


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nasi partnerzy

×