Przejdź do treści
Aktualności żużlowe – najnowsze wiadomości i wyniki/PGE Ekstraliga – żużel Polska

Menadżer Sparty Wrocław pozytywnie ocenia debiutanta. Wrocławianie zadowoleni po zwycięstwie, mimo braku bonusa

Reklama
Menadżer Sparty Wrocław pozytywnie ocenia debiutanta. Wrocławianie zadowoleni po zwycięstwie, mimo braku bonusa
Fot. Roman Biliński
⏱ 4 min czytania ✍️ Autor:

Menadżer Sparty Wrocław pozytywnie ocenia debiutanta. Wrocławianie zadowoleni po zwycięstwie, mimo braku bonusa

W drugim z piątkowych spotkań jedenastej kolejki PGE Ekstraligi doszło do starcia na Stadionie Olimpijskim. Betard Sparta Wrocław podejmowała u siebie KS Apator Toruń. Na koniec to gospodarze byli lepsi od torunian, wygrywając 48:42. Nie udało im się jednak sięgnąć po bonusa, który obronili goście. Po meczu mieliśmy okazję rozmawiać z Dariuszem Śledziem. Menadżer Sparty był zadowolony ze zwycięstwa swojej ekipy.

Reklama

Dużo w piątek mówiło się o problemach z transportem Macieja Janowskiego. Kapitan wrocławskiej drużyny utknął na lotnisku przez globalną awarię i była groźba tego, że nie zdąży on wrócić na czas i wystąpić w wieczornym meczu we Wrocławiu. 32-latek zdołał jednak dotrzeć na Stadion Olimpijski i na nieco ponad godzinę przed rozpoczęciem spotkania był on obecny w parku maszyn. Menadżer ekipy z Wrocławia po meczu przyznał, że naprawdę była groźba, tego, że Janowski nie wystąpi w meczu, ale na szczęście wszystko zakończyło się dobrze.

– Rzeczywiście było tak, że mógł nie zdążyć. Na szczęście jakoś to się tak wszystko szczęśliwie ułożyło, że Maciek wprawdzie w ostatniej chwili, ale przybył na spotkanie i robił wszystko, żeby tu zdążyć, także dziękujemy Magic – mówił w pomeczowej rozmowie z nami Dariusz Śledź.

Reklama

Sam mecz był dla Betard Sparty Wrocław dobry, ale zabrakło wisienki na torcie w postaci punktu bonusowego. Wiadomo było, że wrocławianie mogą pokusić się o to, by zgarnąć pełną pulę punktów z tego meczu. Bardzo dobra dyspozycja liderów Apatora oraz świetne szachy taktyczne Piotra Barona uniemożliwiły im tę sztukę i sprawiły, że ze zwycięstwa w dwumeczu mogli cieszyć się goście. Trener ekipy z Wrocławia był zadowolony ze zwycięstwa, ale lekki niedosyt po meczu mógł pozostać.

– Cieszymy się ze zwycięstwa, oczywiście, natomiast ten bonus był blisko. Mamy tego świadomość, ale Toruń, to jedzie ostatnio dosyć mocno, także cieszymy się ze zwycięstwa – wspomniał Dariusz Śledź.

Prócz powrotu Macieja Janowskiego do Polski, by mógł on zdążyć, pojechać w tym meczu, innym gorącym tematem był debiut 16-letniego Mikkela Andersena. Utalentowany Duńczyk w ostatnim czasie dołączył do zespołu z Wrocławia, a w piątek zaliczył on już swój pierwszy mecz w PGE Ekstralidze. Zdołał nawet do mety dowieźć premierowe punkty, pokonując w wyścigu siódmym Antoniego Kawczyńskiego, zdobywając dwa punkty z bonusem. Menadżer pozytywnie ocenił swojego podopiecznego i przyznał, że ze spokojem podchodzą do jazdy młodego, ambitnego zawodnika.

– Każdy debiut w PGE Ekstralidze jest stresujący. Mikkel to bardzo młody chłopak i nie zapominajmy właśnie o tym. To jest chłopak, który ma szesnaście lat i zadebiutował w najsilniejszej lidze świata przed taką publicznością, a i tak przywiózł ważne punkty, także oceniam ten występ na plus. Znam go, więc na pewno zdaje sobie sprawę, że może być z siebie niezadowolony, bo jest niezwykle ambitny, ale spokojnie podchodzimy do tematu – wyjaśnił menadżer Betard Sparty Wrocław.

W sobotę 13 lipca fatalnie wyglądający upadek w Opolu zaliczył Marcel Kowolik. Po nim młodzieżowiec Sparty nie pojawił się już na torze, jak również nie wystąpił w zawodach w ciągu tygodnia. Zabrakło go w spotkaniu Ekstraligi U24 i w eliminacjach MMPPK. 16-latek przechodził intensywną rehabilitację i udało mu się dojść do zdrowia i być gotowym do jazdy. Jak zdradził nam Dariusz Śledź, Marcel miał jechać w tym meczu, ale pod warunkiem, że będzie w pełni gotowy do jazdy.

– Marcel miał paskudny upadek w Opolu, natomiast rehabilitował się, bardzo mocno pracował z naszym fizjoterapeutą i dzisiaj był gotowy do jazdy. Plan był taki, że Marcel jedzie, jak tylko będzie gotowy do jazdy – zdradził nam po meczu szkoleniowiec.

Dariusz Śledź
Fot. Paweł Wilczyński
Żużel
Fot. Roman Biliński

Dołącz do nas na Facebooku! – kliknij TUTAJ

Avatar Krzysztof Choroszy

Autor tekstu:

Krzysztof Choroszy

Z żużlem związany od 6. roku życia. Prywatnie fan Arsenalu, F1 i dobrego jedzenia.

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

REKLAMA