Przejdź do treści
Aktualności

Żużel. Legenda ROW-u Rybnik wspomina lata swojej świetności!

Legenda ROW
Fot. Henryk Grzonka/Facebook

Autor: Marcin Boroch

Żużel. Legenda ROW-u Rybnik wspomina lata swojej świetności!

W rybnickim Cenrum Handlowym Focus Park zostało zorganizowane spotkanie z najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii ROw-u Rybnik, czyli Andrzejem Wyglendą. Zawodnik z chęcią wspominał o swojej karierze.

Andrzej Wyglenda ma w swoim dorobku cztery tytułu Indywidualnego Mistrza Polski, ale także na arenie międzynarodowej osiągał dobre rezultaty, zdobywając złote medale Mistrz Świata Par wraz z Jerzym Szczakielem. Miało to miejsce w 1971 roku na torze w Rybniku. Andrzej jest także Mistrzem Europy, co można uznać za jego największy indywidualny sukces — jego zdaniem jest to jego najlepsze wspomnienie w całej żużlowej karierze.

Gdy zostałem indywidualnym mistrzem Europy, bo to było moje największe osiągnięcie. Tam była obstawa mistrzowska. Wtedy wszystko rozstrzygało się w jednych zawodach.

Zawodnik swój debiut w ROWie miał 24 kwietnia 1960 roku. W starcie z Unią Leszno zdobył zaledwie jeden punkt.

Pamiętam, że zdobyłem na tym meczu jeden punkt. I to nie na własnym motocyklu. Tylko sędzia o tym nie wiedział. Bo na ostatnim łuku przed metą, jadąc na „zaszczytnej” czwartej pozycji, zawodnik z Unii upadł przede mną. Nie chcąc go najechać, złożyłem motocykl i też upadłem. Także go nie uderzyłem. Ale wtedy te motocykle się złączyły i każdy z nas powstał i złapał ten, co był najbliżej. I okazuje się, że wygrałem z nim ten wyścig na nogach i nie na moim motocyklu — komentuje.

Andrzej opowiedział również o tym, jak wyglądały jego początku w rybnickiej drużynie.

To przypadek, że na jednym treningu akurat był ówczesny prezes klubu, Tadeusz Trawiński. Trener Józef Wieczorek powiedział wtedy, że muszę się pożegnać z żużlem, bo muszę jeszcze zjeść paręnaście bochenków chleba, żeby jeździć na takim mocnym motocyklu. Stwierdził, że nie mam do tego siły, żeby go utrzymać. Ale Trawiński stanął po mojej stronie. Przychylił się i zapytał Józefa Wieczorka, jak się ten młodzik nazywa? Ale Józef Wieczorek nawet tego nie wiedział. Pomimo tego Trawiński powiedział, że on musi jeździć, on mi się podoba. Tak właściwie się to zaczęło.

andrzej wyglenda
Fot. Henryk Grzonka/Facebook
345048304 1616296088837524 3743959140549779847 n
Fot. Henryk Grzonka/Facebook

Dołącz do nas na Facebooku – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *