This is Sparta! This is Łaguta! Wrocławskie trio na podium w Toruniu, Łaguta o krok od tytułu IMŚ!

Emocji w piątkowy wieczór w Toruniu nie brakowało, trudno jednak powiedzieć, że 10. runda Grand Prix 2021 była wielką i niezapomnianą reklamą żużla. Zawodnicy walczyli między sobą, ale również ze zbyt namoczonym (szczególnie w pierwszej fazie zawodów) torem, mało było mijanek na dystansie i pozycje startowe od początku faworyzowały jednego lub dwóch zawodników. Dodatkowo trybuny toruńskiej Motoareny nie były wypełnione po brzeg (to eufemizm), nie brakowało upadków i sędziowskich kontrowersji, więc z pewnością mogło to lepiej wyglądać. Na szczęście ostatecznie zwyciężył żużel, a na podium stanęli ci, którzy na to najbardziej zasłużyli. Dodatkowo w ostatecznych wyścigach „coś się działo”.

Zaczęło się jednak raczej typowo dla toruńskich zawodów tego dnia – wygrał startujący spod krawężnika (Lambert), a Janowski, mimo świetnej reakcji startowej nie był w stanie wywalczyć nawet dwóch punktów, bo ciężko było się ścigać na dystansie. Kolejne biegi znów padły łupem mężczyzn w czerwonych kaskach – Łaguty, Woffindena i Sajfutdinowa. Najwyraźniej najsłabiej chodziło pole zewnętrzne, bo tylko Zmarzlik zdołał wywalczyć dwa punkty mimo słabego startu.

Nawet w biegu 5 najlepszy był zawodnik z wewnętrznego pola – Przedpełski po pierwszym zerze tym razem nie miał sobie równych, a sam Łaguta zdołał zdobyć tylko jeden punkt (z trzeciego toru). Dopiero 6. bieg nieco zmienił statystykę – bo Woffinden z drugiego pola zmiażdżył konkurentów, Fricke był drugi z pola zewnętrznego, a Kasprzak w czerwonym kasku dopiero trzeci. Więcej emocji było w kolejnym starcie, ale niekoniecznie takich, jakie chcemy oglądać.

Najpierw nierówny start i ostrzeżenia dla Doyle’a i Sajfutdniowa (choć być może i Janowski się ruszał), a w restarcie Doyle został wykluczony po spięciu z Berntzonem. Ostatecznie zwyciężył Rosjanin, a Polak z zewnętrznego pola zdobył ważne dwa punkty. Niestety złe emocje przeniosły się też na bieg 8. Co prawda wygrał pewnie Zmarzlik, a drugi był Madsen, ale za ich plecami Thomsen wjechał w Vaculika i pomimo, że Słowak nie upadł, uległ kontuzji i więcej się na Motoarenie nie pokazał tego wieczora z powodu problemów z barkiem.

Po dwóch rundach, po których na czele byli Woffinden i Sajfutdinow, brakowało w Toruniu przede wszystkim dobrego ścigania, jednak bieg 9 dał nieco nadziei na lepszą resztę zawodów. Co prawda zaczęło się od taśmy Lamberta, ale w drugiej próbie Fricke wygrał po ładnym ataku na Thomsena, a rezerwowy Lewandowski całkiem nieźle wystartował i starał się postawić Doyle’owi. Bieg 10 to pierwszy (mieliśmy nadzieję, że nie ostatni) tego wieczora pojedynek kandydatów do tytułu mistrza świata i popis Łaguty, który bez problemów minął Zmarzlika.

Dodatkowo obrońcę tytułu minął również Sajfutdinow i to z nim musiał walczyć reprezentant Stali Gorzów. Końcówka wyścigu to prawdziwie dramatyczne wydarzenie, bo najpierw na ostatnim wirażu Zmarzlik minął Rosjanina, ale tuż przed metą nie zostawił mu miejsca przy bandzie i rozpędzony Sajfutdinow, ewidentnie wytrącony z równowagi przez Polaka, upadł już za kreską. Sędzia postanowił utrzymać w mocy wyniki z toru, ale brak jakiejkolwiek kary dla reprezentanta Polski wielu obserwatorów zdziwił.  

Na szczęście skończyło się na strachu i nowy zawodnik Apatora mógł kontynuować zawody. Bieg 11 to nareszcie popis Janowskiego, który od początku jeździł z większą pewnością siebie niż w poprzednich rundach i nareszcie udało mu się przeprowadzić świetną akcję na dystansie – minął jednocześnie Madsena i Lindgrena i pomknął do mety po zwycięstwo. W koncu w biegu 12 potężną mocą znów popisał się Woffinden (jedyny z kompletem punktów po trzech rundach), a z niezłej strony pokazali się Żupiński, który jednak ostatecznie nie poradził sobie z torem, a także Berntzon, który spod płotu dojechał na drugiej pozycji.

Bieg 13 to pewny triumf Zmarzlika, który zdawał się wchodzić na właściwe tory, a Polaków ucieszyła też druga pozycja Kasprzaka. Następnie wygrał Madsen, który jednak musiał się wysilić, by wyprzedzić Przedpełskiego. W biegu 15. trójka drużynowych mistrzów Polski z Wrocławia miała walczyć między sobą, ale skończyło się potężnym zwycięstwem Woffindena i zerem Janowskiego, który pogubił się na początku biegu, a potem pomimo starań nie dał rady wyprzedzić nawet Thomsena. Bieg 16 to znów niefajny rodzaj emocji.

Najpierw taśma Lewandowskiego, potem wykluczenie Lindgrena po walce z Żupińskim, który naprawdę miał ochotę powalczyć, wreszcie przy kolejnej próbie fatalnie wyglądający upadek młodego zawodnika Apatora na ostatnim kółku. Zahaczył o bandę i wybiło go do przodu z motocykla – na szczęście skończyło się na strachu i bez kontuzji,a jedynie z siniakami i bagażem doświadczenia młodego zawodnika.

Ostatnia tura zawodów zaczęła się od niespodzianki, bo bezbłędny Woffinden poruszył się pod taśmą, potem sam się ukarał i pomimo prób ataku z każdej możliwej strony przyjechał na samym końcu. Wygrał Madsen, który jadąc na całkowitym luzie zameldował się w półfinale, obok Woffindena oraz Sajfutidnowa, który tym razem był trzeci. Następny bieg to kolejna niespodzianka – Berntzon miał swój najlepszy moment tegorocznej edycji GP i wygrał jadąc naprawdę mądrze i pewnie – zresztą w poprzednich biegach też nie jechał źle.

Bieg 19 to miał być popis Zmarzlika, ewentualnie po walce z Janowskim i Przedpełskim, ale skończyło się na pewnym triumfie Wrocławianina i zaledwie trzecim miejscu Zmarzlika, którego na dystansie bardzo łatwo minął Fricke, który jeszcze wcześniej poradził sobie z Przedpełskim. Niepokoił brak prędkości Zmarzlika, który pewnie awansował do półfinału, ale widać, że popełniał błędy i miał problemy ze sprzętem. Nie można tego powiedzieć o Łagucie, który zmiażdżył konkurentów w ostatnim biegu rundy zasadniczej.

Pierwszy półfinał to miał być rewanż Zmarzlika za porażkę z Janowskim w biegu 19, ale… zrewanżował się tylko Fricke’owi – i to nie bez problemów. W finale jednak z dużą przewagą zameldowali się po raz czwarty w sezonie Woffinden i Magic, który powrócił do najlepszej czwórki po dwumiesięcznej przerwie. Jeśli kibice Zmarzlika mieli nadzieję, że Łaguta też będzie miał chwilę słabości, to drugi półfinał pozbawił ich złudzeń – Łaguta pojechał tak, jakby wchodzenie do finałów GP było dla niego najprostszą czynnością na świecie.

A jeśli kibice Zmarzlika mieli nadzieję, że w finale dwaj pozostali reprezentanci Sparty, a może uśmiechnięty od ucha do ucha Madsen, mogą skrzywdzić Rosjanina, to szybko musieli zweryfikować swe marzenia. Łaguta z drugiego pola ruszył z niewiarygodną szybkością i wydawało się, że może za nim pomknąć Janowski, ale… został przymknięty przez Woffindena. Ostatecznie po twardej walce z Woffy’m lepszy okazał się Janowski, ale to Łaguta zdobył bezcenne dwadzieścia punktów i powiększył do dziewięciu przewagę nad obrońcą tytułu.

Co zaważyło o zwycięstwie Rosjanina? Wydaje się, że po pierwsze doskonałe dopasowanie się do warunków na torze i szybkie wyciąganie wniosków. Sam Zmarzlik przyznał, że nie trafił z ustawieniami i nie wprowadził odpowiednich zmian w trakcie zawodów. Po drugie, luz Łaguty i jego pewność siebie. Od początku kamery pokazywały go uśmiechniętego, żartującego z Woffindenem. Być może to tytuł wywalczony ze Spartą tydzień temu, a być może cały sezon, w którym szczególnie w Grand Prix jest praktycznie bezbłędny – w każdym razie nawet na chwilę nie było widać na nim jakiegokolwiek obciążenia. Kiedy Zmarzlik trenował przed zawodami i myślał, co zrobić, żeby wygrać, Łaguta cieszył się tytułem DMP. Kiedy podczas zawodów Zmarzlik zmieniał maszyny i pocił się nad ustawieniami, Łaguta dowcipkował z Woffindenem i wprowadzał niewielkie korekty.

Co musi stać się jutro, żeby Zmarzlik wyrównał osiągnięcie Ivana Maugera i po raz drugi z rzędu obronił tytuł IMŚ? To proste – Zmarzlik musi mieć o 9 punktów więcej, niż dzisiejszy triumfator. Innymi słowy – musi wygrać, a Łaguta być gorzej, niż 5, a najlepiej 7 lub gorzej. Czy w ogóle to jest możliwe? Przy dzisiejszej jeździe Artioma po prostu nie wydaje się, że jest taka możliwość. Nawet jeśli obrońca tytułu poprawi ustawienia i jazdę, to pretendent nie popełnia aż tylu pomyłek. Jego najgorszy wynik sezonu to 12 punktów na otwarcie cyklu, a dokładnie tyle jest mu potrzeba…

Co jeszcze nas czeka w sobotę? O brąz nadal walczą Sajfutdinow z Lindgrenem, ale to Rosjanin wydaje się być lepiej usposobiony. Lindgren był w piątek bardzo zdenerwowany stanem toru i sfrustrowany brakiem szybkości. Ciekawie będzie w walce o 5. miejsce – Janowski ma ledwie punkt przewagi nad Woffindenem i chyba to Polakowi nieco bardziej zależy. Wreszcie w walce o „nie bycie ostatnim” Berntzon ma 3 punkty przewagi nad Kasprzakiem, a obaj w piątek pokazali się z nie najgorszej strony zdobywając po 6 punktów, ale to Szwed dzięki debiutanckiemu zwycięstwu biegowemu sklasyfikowany został dwie pozycje wyżej.

Mamy też nadzieję, że tym razem nowy toromistrz i Phil Morris spiszą się na miarę oczekiwań i zawody będą prawdziwym żużlowym spektaklem, który zapamiętamy na lata. A czy będzie „Still…” Zmarzlik, czy też „And the new…” Łaguta dowiemy się już sobotniego wieczora.

Wyniki Grand Prix Polski (I) w Toruniu:

1. Artiom Łaguta – 18 (3,1,3,2,3,3,3) – 20 pkt do klasyfikacji generalnej GP
2. Maciej Janowski – 13 (1,2,3,0,3,2,2) – 18
3. Tai Woffinden – 16 (3,3,3,3,0,3,1) – 16
4. Leon Madsen – 13 (1,2,2,3,3,2,0) – 14
5. Bartosz Zmarzlik – 12 (2,3,2,3,1,1) – 12
6. Emil Sajfutdinow – 11 (3,3,1,3,1,0) – 11
7. Max Fricke – 11 (2,2,3,2,2,0) – 10
8. Robert Lambert – 9 (3,2,t,1,2,1) – 9

9. Oliver Berntzon – 6 (0,1,2,0,3) – 8
10. Paweł Przedpełski – 6 (0,3,1,2,0) – 7
11. Krzysztof Kasprzak – 6 (2,1,0,2,1) – 6
12. Anders Thomsen – 6 (1,w,2,1,2) – 5
13. Jason Doyle – 4 (0,w,1,1,2) – 4
14. Fredrik Lindgren – 3 (1,0,1,w,1) – 3
15. Matej Zagar – 2 (2,0,0,d,0) – 2
16. Martin Vaculik – 1 (0,1,-,-,-) – 1
17. Krzysztof Lewandowski – 0 (0,t,0) – 0
18. Karol Żupiński – 0 (0,u) – 0

Bieg po biegu:
1. Lambert, Zagar, Janowski, Vaculik
2. Łaguta, Fricke, Madsen, Berntzon
3. Woffinden, Zmarzlik, Lindgren, Doyle
4. Sajfutdinow, Kasprzak, Thomsen, Przedpełski

5. Przedpełski, Lambert, Łaguta, Lindgren
6. Woffinden, Fricke, Kasprzak, Zagar
7. Sajfutdinow, Janowski, Berntzon, Doyle (w)
8. Zmarzlik, Madsen, Vaculik, Thomsen (w)

9. Fricke, Thomsen, Doyle, Lewandowski
10. Łaguta, Zmarzlik, Sajfutdinow, Zagar
11. Janowski, Madsen, Lindgren, Kasprzak
12. Woffinden, Berntzon, Przedpełski, Żupiński

13. Zmarzlik, Kasprzak, Lambert, Berntzon
14. Madsen, Przedpełski, Doyle, Zagar (d)
15. Woffinden, Łaguta, Thomsen, Janowski
16. Sajfutdinow, Fricke, Żupiński(u), Lindgren (w),

17. Madsen, Lambert, Sajfutdinow, Woffinden
18. Berntzon, Thomsen, Lindgren, Zagar
19. Janowski, Fricke, Zmarzlik, Przedpełski
20. Łaguta, Doyle, Kasprzak, Lewandowski
Półfinały:
21. Woffinden, Janowski, Zmarzlik, Fricke
22. Łaguta, Madsen, Lambert, Sajfutdinow
Finał:
23. Łaguta, Janowski, Woffinden, Madsen

fot. Instagram Tai Woffinden

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *