Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Klub wrzucił jego zdjęcie, chociaż nic nie uzgodnili. Mistrz Polski wyjaśnia znaną aferę

mistrz polski
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Jakub Bielak

Klub wrzucił jego zdjęcie, chociaż nic nie uzgodnili. Mistrz Polski wyjaśnia znaną aferę

Przed sezonem 2022 Bartłomiej Kowalski był jednym z najgorętszych nazwisk na transferowej giełdzie. Zawodnik opuszczał częstochowski Włókniarz, a przed nim były jeszcze dwa lata młodzieżowej jazdy. Wiele klubów próbowało sprowadzić utalentowanego juniora do siebie.

Bartłomiej Kowalski szukał klubu

19-letni wówczas żużlowiec kończył swoją przygodę z Włókniarzem Częstochowa. Pod Jasną Górą jeździł przez trzy poprzednie sezony. Był to dla niego drugi klub w Polsce (debiutował w barwach Wandy Kraków) i pierwszy ekstraligowy zespół. Na nieszczęście Kowalskiego, w Częstochowie w tamtych latach prym w formacji młodzieżowej wiódł Jakub Miśkowiak, a do tego wybuchł talent Mateusza Świdnickiego. Obaj byli zaledwie rok starsi od wychowanka Akademii Janusza Kołodzieja. Świdnicki i Kowalski rywalizowali o miejsce w składzie, jednak postanowiono postawić na wychowanka i rodowitego częstochowianina.

Bartek kowalski
Fot. Paweł Wilczyński

Niemal cała PGE Ekstraliga składała oferty

Wszyscy orientujący się w żużlu działacze doskonale wiedzieli, że ze względu na problem bogactwa w Częstochowie, na rynku pojawi się bardzo ciekawe nazwisko. Kowalski może nie gwarantował z miejsca określonego poziomu i dużej ilości punktów, ale pokazywał już nie raz wcześniej, że stać go na bardzo dobre wyniki. 19-letni wówczas zawodnik wylądował ostatecznie w Betard Sparcie Wrocław, choć wcześniej rozmawiał między innymi z klubem z Gorzowa.

Owocem tych rozmów było zdjęcie w klubowej bluzie wraz z ówczesnym prezesem Stali, Markiem Grzybem. Mówiło się o tym, że junior już był dogadany ze Stalą od wielu tygodni, a nagle zmienił zdanie i wybrał opcję wrocławską. Po dwóch latach zawodnik zaprzeczył tej wersji zdarzeń.

Oferty kilka klubów mi złożyło wtedy i miałem kilka opcji, ale to były luźne gadki. Oni już wszystko przemyśleli, ale ja jednak kulturalnie powiedziałem, że dziękuję i zadzwoniłem, żeby powiedzieć dziękuję za ofertę, a oni: to my wyciągamy zdjęcie. Naprawdę tak było. W piątek wieczorem byłem we Wrocławiu już. Dojechaliśmy do Tarnowa, wstajemy rano, patrzymy i artykułów już masa – powiedział Bartłomiej Kowalski w podcaście „Mówi się żużel” u Jacka Dreczki.

Jak się okazuje, żużlowiec zachował bluzę Stali po dziś dzień. Sam już się z całej sytuacji śmieje i uważa, że warto będzie wykorzystać kiedyś ten przedmiot, aby wystawić go na licytacji.

Czekam na jakąś grubą licytację, to ją wystawię – mówi wchodzący już w wiek seniora Kowalski.

zdjęcie
Klub wrzucił jego zdjęcie, chociaż nic nie uzgodnili. Mistrz Polski wyjaśnia znaną aferę 3

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *