Przejdź do treści
Aktualności

Kapitan Sparty Wrocław krzyczał z bólu po upadku w półfinałowym meczu z Apatorem

Sparty Wrocław
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Krzysztof Choroszy

Kapitan Sparty Wrocław krzyczał z bólu po upadku w półfinałowym meczu z Apatorem

Końcówka sezonu Betard Sparty Wrocław należała do bardzo pechowych. Najpierw Tai Woffinden złamał rękę podczas Grand Prix w Cardiff, potem pechowo upadł Maciej Janowski. Wszystko miało miejsce w trakcie rewanżowego półfinału z For Nature Solutions Apatorem Toruń. Legenda wrocławskiej Sparty w podcaście „Mówi się Żużel” opowiedziała o tym, co działo się po zdarzeniu.

Wszystko stało się przed startem do wyścigu szóstego, kiedy w motocyklu kapitana wrocławian awarii uległo sprzęgło. Motor wraz z zawodnikiem wyleciał do góry, Janowski upadł, po czym kierownica z całym impetem uderzyła w kostkę Magica. Po zachowaniu samego zawodnika widać było, jaki ból towarzyszył mu w tamtej chwili. W podcaście prowadzonym przez spikera, prowadzącego mecze we Wrocławiu, przypomniał on Maćkowi, co wykrzyczał do lekarza, chcącego ściągnąć mu buta z kontuzjowanej stopy.

– (Ale jak podbiegła pani doktor i jak ty krzyknąłeś do niej takie, nie pamiętasz, co tam krzyczałeś?) Że mnie boli na pewno. (No, że ma sp*******ć generalnie ta pani) A to nie było do Pana? (A może to było do Pana) Mi się wydaje, że to było do pana, ponieważ ktoś mi chciał od razu ściągać buta, ja mówię, zostaw tego buta, uciekaj już stąd – mówił Maciej Janowski w podcaście Jacka Dreczki.

Wulgarne słowa są jednak w tym przypadku usprawiedliwione, zważywszy na to, jakie emocje oraz ból musiały towarzyszyć wtedy Janowskiemu. Samo półfinałowe spotkanie rodzi już wiele adrenaliny, a co dopiero bardzo bolesna kontuzja kostki. Na szczęście, jak sam później wrocławianin zdradził, z kostką jest już lepiej i będzie mógł on już wracać do biegania.

Magazyn Żużlowy Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×