Jej historia zjednoczyła żużlowy świat. Jak wygląda życie Niny Słupskiej dwa lata po przyjęciu terapii genowej
Jej historia zjednoczyła żużlowy świat. Jak wygląda życie Niny Słupskiej dwa lata po przyjęciu terapii genowej
W 2020 roku u dwuletniej Niny Słupskiej zdiagnozowano SMA, czyli chorobę genetyczną powodującą rdzeniowy zanik mięśni. Bratanica sędziego żużlowego, Pawła Słupskiego, aby móc zacząć drogę w stronę normalnego funkcjonowania, musiała przyjąć lek kosztujący 9 milionów złotych. Kiedy u rodziców dziewczynki zaczęły pojawiać się myśli, że zbiórka pieniędzy się nie uda, z pomocą przyszła cała żużlowa Polska.
Diagnoza była jasna, Nina musi przyjąć lek do momentu, w którym jej waga przekroczy 13,5 kg. W tamtym momencie ważyła 10 kg, a dla rodziców rozpoczęła się walka z nieokreślonym, lecz niesamowicie szybko upływającym czasem. Zbiórce pieniędzy na terapię genową na pewno nie pomagał fakt, że była prowadzona w czasach pandemii, więc w grę wchodziły głównie ogłoszenia w mediach społecznościowych. W momencie kiedy u ojca dziewczynki, Tomasza Słupskiego, zaczęły się pojawiać chwile zwątpienia, nadeszła pomoc ze środowiska czarnego sportu.
Z inicjatywą wyszła stacja Canal+
Finalnie wszystkie potrzebne pieniądze udało się zebrać, co pokazało, że kiedy chodzi o szczytny cel, społeczność żużlowa potrafi się niesamowicie zjednoczyć i pokazać siłę sympatyków tego sportu. Teraz Nina jest już ponad dwa lata po przyjęciu terapii genowej. Jej postępy są stale relacjonowane na stronie „Nineczka Kropeczka walczy z SMA”, w ostatnim czasie ojciec dziewczynki wypowiedział się na temat tego, jak dokładnie wygląda sytuacja.
W ciągu trzech miesięcy nauczyła się raczkować. Dla nas to był duży przeskok – z dziecka siedzącego, kiedy musieliśmy ją przenosić i podawać jej zabawki, to Nina potrafi już sama dojść do zabawki. To był dla niej ogromny przeskok. Teraz jest to wszystko wypracowane rehabilitacją i jej ciężką pracą. Nina cały czas potrzebuje ortez, nie potrafi sama ustać ani pójść, więc od razu mówię, że nadal Nina nie chodzi, bo dostajemy o to bardzo dużo pytań.
Cały czas się uczymy, trenujemy każdy mięsień. Nina próbuje zrobić pompkę, żeby wzmocnić obręcz barkową oraz wszystkie pozostałe mięśnie korowe. Próbujemy też deski. Czasami wychodzi, czasami nie – jest różnie, ale cały czas walczymy – powiedział Tomasz Słupski w rozmowie dla portalu radio.lublin.pl.
Możemy się także dowiedzieć, że Nina pomimo nieustającej rehabilitacji uczęszcza regularnie do przedszkola oraz bawi się ze swoim starszym bratem. Musi być co prawda nadal raz na jakiś czas kontrolowana i badana przez lekarzy, lecz możliwość powrotu do życia w społeczeństwie i zdobywania nowych doświadczeń zdecydowanie jest tego warta i może cieszyć wszystkich, którzy bacznie śledzili jej losy w ostatnich latach.
MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ
- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane