Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Jak doszło do wykluczenia dwóch zawodników Włókniarza? „Tego czasu jest naprawdę mało”

Włókniarz
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Jakub Bielak

Jak doszło do wykluczenia dwóch zawodników Włókniarza? „Tego czasu jest naprawdę mało”

Krono-Plast Włókniarz Częstochowa przegrał w piątkowym spotkaniu z ebut.pl Stal Gorzów 41:48. Podopieczni Janusza Ślączki po serii kilku zwycięstw znowu wrócili do gorszej formy. Po meczu swoją ocenę wygłosił trener gospodarzy, Janusz Ślączka.

Największą kontrowersją i być może punktem zwrotnym całego meczu był wyścig siódmy. Wykluczeni z niego zostali obaj zawodnicy gospodarzy: Mikkel Michelsen oraz Maksym Drabik, którzy nie zdążyli wyjechać na czas do powtórzonego startu.

Zmiana kół i tego czasu jest naprawdę bardzo mało. I później jeszcze tankowanie metanolu. Brakło paru sekund. Tak to się dzieje, nie powinno to się zdarzyć — tłumaczył po meczu tę sytuację Janusz Ślączka.

Wyścig był powtarzany ze względu na nierówny start. Kibice gospodarzy byli jednak wściekli, ponieważ ruszał się Jakub Stojanowski, który sam się ukarał i wyjechał ze startu ostatni. W pierwszym łuku postawiło jednak Mikkela Michelsena, przez co junior gości przez chwilę wyszedł na drugie miejsce. Wówczas sędzia podjął decyzję o przerwaniu biegu, chociaż gospodarze już wychodzili wtedy na prowadzenie 5:1.

Mi się wydaje, że to przerwanie biegu nie powinno mieć miejsca — skomentował krótko, acz treściwie Ślączka.

Trener gospodarzy został zapytany o to, czy zmiana regulaminu w tym aspekcie w ogóle ma sens. Przypomnijmy, że właśnie od sezonu 2024 do powtórzonego biegu zawodnicy mają 60 sekund na podjechanie pod taśmę startową.

Jedna minuta to jest zbyt mało, ale taki jest regulamin i trzeba go przestrzegać. Co my możemy zrobić? Jest taki regulamin i trzeba się do niego dostosować, ja jestem od tego, żeby regulaminu przestrzegać i to robimy. Jeśli mechanicy rozkręcają koła, twierdzą, że zdążą, a nie zdążyli, co ja mogę więcej? – pytał retorycznie trener Włókniarza.

Niektórzy obserwatorzy czy kibice mieli zastrzeżenia do tego, jak zachowywała się w piątek nawierzchnia toru w Częstochowie. Ścigania, szczególnie w pierwszej fazie meczu, było bardzo mało, a czasy pokazywały, że tor jest dość twardy. Janusz Ślączka twierdzi jednak, że niewiele się zmieniło, a sami zawodnicy po próbie toru byli zadowoleni ze stanu nawierzchni, która wydawała im się podobna do tej, którą mieli tu w poprzednich meczach.

Ten tor za dużo się nie zmienia. Jeśli się przegrywa, to nie pasuje, jeżeli się wygrywa, to pasuje. Czasy są bardzo powtarzalne. Zawodnicy po próbie toru powiedzieli, że tor jest bardzo podobny

Trener Włókniarza
Fot. Paweł Wilczyński
Kuriozalne sceny w Częstochowie

Dołącz do nas na Facebooku – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *