Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Franciszek Karczewski po spotkaniu w Częstochowie: „Leon Madsen użyczał mi dzisiaj swój silnik”

żużel
fot. Emilia Hamerska - Lengas

Autor: Kamil Schwarz

Franciszek Karczewski po spotkaniu w Częstochowie: „Leon Madsen użyczał mi dzisiaj swój silnik”

W hitowym starciu 11. kolejki PGE Ekstraligi Tauron Włókniarz Częstochowa przegrał u siebie z Betard Spartą Wrocław 51:39. Swój występ skomentował dla nas junior „Lwów” Franciszek Karczewski, który w niedzielnym spotkaniu zainkasował 4+1 punkty.

Żużel. Jaki jest powód świetnej dyspozycji Kacpra Łobodzińskiego? Zawodnik odpowiada

Twój ostatni mecz wiemy, jaki był, dzisiaj już było trochę lepiej. Co się zmieniło od tamtego czasu?

Na pewno chciałbym bardzo podziękować Leonowi Madsenowi, bo użyczał mi dzisiaj swój silnik. Wyglądało to lepiej. Fajnie, że doświadczyłem takiego silnika. Nie do końca pasował dziś na ten tor, bo właśnie rozmawiałem z mechanikami Leona, to jest taki silnik bardziej na przyczepniejsze tory, a dzisiaj był taki dosyć twardy i starty nie były takie do końca dobre i trasa nie najlepsza.

Na ostatni bieg zdecydowałem się wrócić do swojego silnika, bo on jest bardziej dostosowany na tory twardsze. To już wyglądało trochę lepiej, chociaż ciężko wchodzi się w 12 biegu na innym silniku. Nie da się tego połapać po prostu tak jak w połowie zawodów, żeby idealnie trafić. Jest to bardzo ciężkie. Dzisiejszy mecz musimy potraktować jako naukę i wyciągnąć wnioski, żeby w kolejnych meczach pojechać lepiej stwierdził junior Tauron Włókniarza Częstochowa.

Chciałem też zahaczyć o tor. W Częstochowie padało wczoraj, padało też dzisiaj. Na początku spotkania głównie były problemy. Czy faktycznie było tak, że ten tor dzisiaj was trochę zaskoczył?

Tak, zaskoczył nas tor dzisiaj. Był tor twardy, a my zazwyczaj jedziemy po dosyć przyczepnym torze. Mieliśmy problemy z ustawieniami. Każdy szukał i nie pasowało to nikomu po prostu. Trudno, trzeba wyciągnąć wnioski, żeby na kolejny mecz już być bardziej przygotowany i na pogodę, bo ta pogoda znowu nam zepsuła wszystko. Podobnie było na meczu z Lublinem. Były plandeki, dzisiaj co prawda plandek nie było, ale też tor był kompletnie inny, niż zawsze jeździmy. Taki wynik, trzeba po prostu o tym zapomnieć i jechać dalej na kolejne zawody z myślą, że wygramy mówił Franciszek Karczewski.

Widać było, że mimo tego dosyć słabego wyniku na początku to jednak wzięliście się w pewnym momencie w garść i zaczęliście trochę punktów urywać. Jak to wyglądało w parku maszyn?

Każdy walczy o punkt, każdy widzi, jaki jest wynik. Jak ktoś coś złapał, to spotykaliśmy się od razu. Atmosfera w parkingu zawsze w takim meczu jest trochę bardziej nerwowa, ale każdy z ustawieniami starał się dopasować, jak ktoś chwycił to się dzielił tą informacją powiedział młody zawodnik.

Jesteśmy już po dosyć znacznej części sezonu. Jest to twój pierwszy rok w PGE Ekstralidze. Jak do tej pory oceniałbyś swoje występy i przede wszystkim swój rozwój?

Myślę, że w tym sezonie jest trochę regres, niż bardziej rozwój. Muszę to wszystko uspokoić. Mam jeszcze pół sezonu, żeby wrócić do swojej formy i być cały czas lepszym zawodnikiem. Ciężki jest dla mnie ten sezon. Dużo szukania, dużo zmian, to wszystko idzie gdzieś nie w tym kierunku. Mecz w Krośnie do zapomnienia, ale w U24 już trochę lepiej to zaczyna wyglądać, chociaż trzeba pracować tak jak w każdym sporcie drużynowym, żeby coś osiągnąć. Trzeba szukać i taki jest ten sport. Mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej, bo na razie ten sezon układa się nieciekawie – podsumował Franciszek Karczewski.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *