Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Doyle wyjaśnia powody przyjścia do Grudziądza

Doyle
Fot. Michał Szmyd

Autor: Jakub Bielak

Doyle wyjaśnia powody przyjścia do Grudziądza

GKM Grudziądz rozpocznie w 2024 roku nowy rozdział w historii klubu. W drużynie zaszło bowiem bardzo wiele zmian. Przede wszystkim po raz pierwszy poprowadzi ją Robert Kościecha. Ponadto kadra seniorska GKM-u uległa bardzo mocnej modyfikacji. Cel jest jeden – awans do fazy play-off.

Jason Doyle to zdecydowanie największe nazwisko, jakie udało się ściągnąć do Grudziądza. Mistrz świata z 2017 roku ma zastąpić w klubie Nickiego Pedersena. Australijczyk jest już po pierwszej rozmowie dla klubowych mediów, podczas której opowiedział o procesie wyboru klubu na sezon 2024.

Już na wczesnym etapie sezonu dostałem oferty z kilku klubów. Poczekałem jednak do końca sezonu w Krośnie i wtedy usiadłem z moim teamem i rodziną, aby podjąć najlepszą decyzję dla mojej dalszej kariery. Oczywiście uznaliśmy, że Grudziądz będzie najlepszym miejscem – mówi Doyle dla GKM TV.

Oprócz Doyle’a w Grudziądzu będzie startowało dwóch Australijczyków. W klubie pozostał bowiem Max Fricke, a na przenosiny z Unii Leszno zdecydował się Jaimon Lidsey. Oprócz nich wśród seniorów rywalizować będą Wadim Tarasienko oraz Kacper Pludra. Zespół uzupełni para zdolnych juniorów – Kacper Łobodziński i Kevin Małkiewicz. Jason Doyle przyznaje, że gdy tylko dowiedział się, że w zespole w 2024 startować będzie dwójka jego rodaków, nie zastanawiał się już długo.

Świetnie jest mieć Maxa i Jaimona w drużynie. Znam się z nimi i dobrze mi się z nimi jeździ. Z pozostałymi chłopakami z drużyny też parę razy startowałem. To fajne, gdy znasz zawodników, z którymi będziesz w drużynie. Po tym jak klub poinformował mnie, kto będzie w zespole na sezon 2024, nie zastanawiałem się już wcale.

GKM Grudziądz nie wszedł do fazy play-off od 2015 roku, kiedy awansował do PGE Ekstraligi. Jest to smutna seria zarówno dla kibiców, jak i dla działaczy. Wielu miejscowych dostrzega jednak ogromny plus w domowym torze, który ma pozwolić na zdominowanie większości rywali, co zdecydowanie ułatwi awans do wymarzonej fazy rozgrywek. Jason Doyle również nie zalicza grudziądzkiego owalu do najłatwiejszych, jednak zaznacza, że sam musi się z nim dobrze zapoznać.

Ten tor jest bardzo techniczny dla wielu zawodników. Można tu zaliczyć dobre zawody, ale również bardzo słabe. Pierwszy raz byłem tu z Orłem Łódź w play-offach w 2014 roku. Mam zarówno dobre wspomnienia, jak i złe. W przyszłym roku myślę, że przyjadę tu wcześnie, aby potrenować, posprawdzać wszystkie ustawienia i będzie w porządku – powiedział Australijczyk dla GKM TV.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *