Przejdź do treści
Aktualności/Krajowa Liga Żużlowa

Chwile grozy w Gnieźnie. Wirażowy mógł skończyć pod kołami motocykla „To jest ogromny szok dla mnie”

W Gnieźnie
Fot. Mateusz Dziopa//X

Autor: Krzysztof Choroszy

Chwile grozy w Gnieźnie. Wirażowy mógł skończyć pod kołami motocykla „To jest ogromny szok dla mnie”

Wczorajsze hitowe spotkanie Krajowej Ligi Żużlowej pomiędzy Ultrapur Startem Gniezno a Unią Tarnów przyniosło wiele emocji, lecz nie były one wywołane tylko niesamowitymi akcjami na torze. Podczas wyścigu drugiego kibice wstrzymali oddech po tym, jak Jan Heleniak, jadąc po trawie, prawie potrącił wirażowego. O samej sytuacji wypowiedział się sam wirażowy.

Podczas biegu młodzieżowego walkę ze sobą toczyli Jędrzej Chmura ze Startu Gniezno i Jan Heleniak z Unii Tarnów. Na czwartym okrążeniu wydawało się, że zawodnik drużyny gości wyprzedzi Chmurę, jednak gnieźnianinowi udało się odeprzeć atak. Chwilę później doszło jednak do kontaktu między dwoma zawodnikami, w wyniku którego Jan Heleniak przejechał wewnętrzną linię toru, jadąc po trawie. Tam doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji, gdyż junior drużyny z Tarnowa zmierzał wprost na jednego z wirażowych. Funkcyjnemu udało się jednak w ostatniej chwili uniknąć wypadku, a został on jedynie zahaczony o stopę.

Na całe szczęście skończyło się tylko na strachu i nie doszło do żadnej tragedii. Po całej sytuacji udało się jednak poznać perspektywę samego wirażowego, który udzielił wywiadu dla Canal+. Jak przyznał Pan Mateusz, miał bardzo mało czasu na reakcję. Zdradził on również, że, mimo zahaczenia jego stopy przez Jana Heleniaka, nic się z nią nie stało.

– Z mojej perspektywy na początku się tego kompletnie nie spodziewałem, że motor będzie jechał w moją stronę, jechał w kompletnie inną na początku, ale po nagłym zakręcie jechał totalnie we mnie. Po prostu miałem 2-3 sekundy, żeby pomyśleć o tym, czy mam uciec na lewo, czy na prawo. To jest ogromny szok dla mnie. […] Zahaczył mnie o prawą stopę moją, wydaje mi się, że była to bardziej stopa niż silnik. Nie boli to na szczęście. Myślałem, że to przez adrenalinę, ale no nie. Bardziej mnie boli kolano od tego, że rzuciłem się po prostu na ziemię – mówił wirażowy w rozmowie z Canal+.

Co ciekawe był to dla niego pierwszy mecz żużlowy w tej roli i na pewno przez tę przygodę zostanie on zapamiętany na całe życie. Na szczęście dla funkcyjnego udało się wyjść z zajścia bez żadnego urazu i skończyło się tylko i wyłącznie na strachu.

żużel
Fot. Jakub Malec
Żużel
Fot. Roman Biliński

Dołącz do nas na Facebooku! – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *