Żużel - Best Speedway Tv - Grand Prix na żużlu, żużel na żywo!

Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Avelina Laguty zabrała głos bieżących wydarzeń. „Dopadła mnie fala hejtu.”

Avelina Laguty

Avelina Laguty zabrała głos bieżących wydarzeń. „Dopadła mnie fala hejtu.”

Rosyjscy żużlowcy wykluczeni z wszelkiego rodzaju rozgrywek w Polsce, zniknęli ze swoich social mediów bądź usunęli wszelkie znaki powiązania ze swoimi dotychczasowymi klubami , poszczególni członkowie Rosyjskiej Federacji Motocyklowej którzy negatywnie opowiedzieli się o inwazji Rosji na Ukrainie zostali z niej wykluczeni i prawdopodobnie nie pojawią się na, torach żużlowych w roku 2022. Żona jednego z nich, aktualnego mistrza świata, Artioma Laguty, po fali hejtu jaki ją dotknął postanowiła zająć swoje stanowisko.

PEŁNA WIADOMOŚĆ AVELINY ŁAGUTY (PISOWNIA ORYGINALNA):

Piszę w swoim imieniu. Wojna – jest przerażająca. Nienawiść, której doświadczam w ostatnim czasie jest równie przerażająca.

Nienawiść z każdego powodu: przemilczałam czy coś okazałam współczucie, napisałam post przeciwko wojnie czy nie napisałam – cokolwiek nie zrobię, czegokolwiek nie powiem, za każdym razem jestem zwyzywana. Rozumiecie, wszystko zawsze jest nie tak.

Od początku wojny otrzymuję wiadomości „idź, powiedz swojemu Putinowi, żeby zakończył wojnę”, „Bądź przeklęta, będziesz się smażyć w piekle ze swoim Putinem”, „Wstydź się” itp. JESTEM PRZECIWNA WOJNIE, usłyszcie mnie! To smutne, bardzo przygnębiające, ale ja nie mogę nic z tym zrobić – tak samo jak wy. Nie mam kontroli nad tą sytuacją, po prostu z przerażeniem wyczekuję jej końca. Oby jak najszybciej!

A teraz odpowiem na wszystkie artykuły prasowe. Chcę, żeby było jasne: zdjęcie, które opublikowałam na stories, przedstawiające rosyjską ambasadę w Warszawie oznaczało, że jestem przerażona sytuacją w całym kraju, ponieważ jestem Rosjanką i dotyka mnie również to co dzieje się w moim kraju. Będę podkreślać – JESTEM PRZECIWKO WOJNIE!

Dzisiaj piszą, co ze mnie za matka, skoro nie pokazuję na Instagramie jak płaczę nad sytuacją na Ukrainie? Skąd wy wiecie, czy płaczę czy nie? Powiem wam… Płaczę od pierwszego dnia wybuchu wojny. Płaczę do dziś. Nie płaczę do kamery, ale to nie znaczy, że nie przeżywam tej okropnej sytuacji.

Czy wasza nienawiść, złośliwość, obrażania za absolutnie wszystko, pomoże jakkolwiek zatrzymać to wszystko?!

Rozumiecie, że wszyscy ci dziennikarze o mnie, to mężczyźni. Nazywacie się mężczyznami, jednak publicznie obrzucacie kobietę błotem. Jakim prawem, nie znając mnie, oceniacie i piszecie brednie na mój temat? Wczoraj jeden mężczyzna, zupełnie mi obcy, zaczął omawiać mój status na Instagramie „psy szczekają, karawana idzie dalej”, który napisałam na długo przed wybuchem wojny. Powtórzę: status na Instagramie był napisany jeszcze przed wojną! Dotyczył ogółu ludzi, nie był adresowany nikomu konkretnemu. Jednak ten człowiek oznajmił, że wie kogo to się tyczy w obecnej sytuacji…

Po tym artykule 8 marca o 7:30 posypały się takie wiadomości na moją skrzynkę instagramową, że nie jesteście sobie w stanie tego wyobrazić. Najgorsze jest to, że ci ludzie byli i nadal są moimi obserwatorami (teraz już zablokowani przeze mnie|). Chcę jednocześnie podziękować ludziom, którzy mnie po ludzku wspierają. Jestem Rosjanką, ale ta wojna nie jest moja! Wiele dla mnie znaczą wasze wiadomości, telefony i zapewnienia, że mogę na was liczyć. Bardzo wam dziękuję. Kocham was i doceniam. Zawsze możecie liczyć na moją pomoc.

Od początku wojny otrzymuję wiadomości „idź, powiedz swojemu Putinowi, żeby zakończył wojnę”, „Bądź przeklęta, będziesz się smażyć w piekle ze swoim Putinem”, „Wstydź się” itp. JESTEM PRZECIWNA WOJNIE, usłyszcie mnie! To smutne, bardzo przygnębiające, ale ja nie mogę nic z tym zrobić – tak samo jak wy. Nie mam kontroli nad tą sytuacją, po prostu z przerażeniem wyczekuję jej końca. Oby jak najszybciej!

A teraz odpowiem na wszystkie artykuły prasowe. Chcę, żeby było jasne: zdjęcie, które opublikowałam na stories, przedstawiające rosyjską ambasadę w Warszawie oznaczało, że jestem przerażona sytuacją w całym kraju, ponieważ jestem Rosjanką i dotyka mnie również to co dzieje się w moim kraju. Będę podkreślać – JESTEM PRZECIWKO WOJNIE!

Dzisiaj piszą, co ze mnie za matka, skoro nie pokazuję na Instagramie jak płaczę nad sytuacją na Ukrainie? Skąd wy wiecie, czy płaczę czy nie? Powiem wam… Płaczę od pierwszego dnia wybuchu wojny. Płaczę do dziś. Nie płaczę do kamery, ale to nie znaczy, że nie przeżywam tej okropnej sytuacji.

Czy wasza nienawiść, złośliwość, obrażania za absolutnie wszystko, pomoże jakkolwiek zatrzymać to wszystko?!

Rozumiecie, że wszyscy ci dziennikarze o mnie, to mężczyźni. Nazywacie się mężczyznami, jednak publicznie obrzucacie kobietę błotem. Jakim prawem, nie znając mnie, oceniacie i piszecie brednie na mój temat? Wczoraj jeden mężczyzna, zupełnie mi obcy, zaczął omawiać mój status na Instagramie „psy szczekają, karawana idzie dalej”, który napisałam na długo przed wybuchem wojny. Powtórzę: status na Instagramie był napisany jeszcze przed wojną! Dotyczył ogółu ludzi, nie był adresowany nikomu konkretnemu. Jednak ten człowiek oznajmił, że wie kogo to się tyczy w obecnej sytuacji…

Po tym artykule 8 marca o 7:30 posypały się takie wiadomości na moją skrzynkę instagramową, że nie jesteście sobie w stanie tego wyobrazić. Najgorsze jest to, że ci ludzie byli i nadal są moimi obserwatorami (teraz już zablokowani przeze mnie|). Chcę jednocześnie podziękować ludziom, którzy mnie po ludzku wspierają. Jestem Rosjanką, ale ta wojna nie jest moja! Wiele dla mnie znaczą wasze wiadomości, telefony i zapewnienia, że mogę na was liczyć. Bardzo wam dziękuję. Kocham was i doceniam. Zawsze możecie liczyć na moją pomoc.

@avelina_laguta

Avelina Laguty

fot. WTS Wrocław

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
Reklamy
×
Reklamy
×