Żużel. Falubaz znów zmieni menedżera? Padła wymowna odpowiedź
Marek Mróz o przyszłości w Falubazie Zielona Góra po meczu z PRES Toruń. „Co dalej? Nie wiem”
Przed meczem z PRES Grupą Deweloperską Toruń w drużynie z Zielonej Góry doszło do niespodziewanej roszady. Miejsce Grzegorza Walaska zajął Marek Mróz. Klub poinformował, że jest to zmiana wyłącznie na jedno spotkanie. Jak będzie w rzeczywistości, przekonamy się w niedalekiej przyszłości.
Mecz początkowo nie układał się po myśli nowego menedżera drużyny. Pierwsze trzy serie przebiegały zdecydowanie pod dyktando gości. Dopiero czwarta wlała w serca zielonogórzan nadzieję nawet na zwycięstwo. Ostatecznie nie udało się odwrócić losów spotkania, jednak po meczu można było wyciągnąć również pozytywne wnioski.
Po spotkaniu Marek Mróz przyznał, że kluczowy był początek, który zawodnicy Falubazu przespali. Dopiero później wrócili do ustawień z treningu i od tego momentu ich jazda wyglądała znacznie lepiej. Drużyna pogubiła po drodze punkty, czego menedżer oczywiście żałował, ale jednocześnie podkreślił, że taki jest sport. Ostatecznie przyznał, że sam przebieg meczu nie był zły. Szczególnie w końcówce jego zespół pokazał, że potrafi postawić się lepszym rywalom.
– Jak było widać w przebiegu meczu, przespali nasi wspaniali zawodnicy początek. Wróciliśmy później do ustawień z treningu i zaczęła się jazda. Szkoda, że trochę punktów pogubionych i te upadki. Taki jest sport. Myślę, że z przebiegu meczu nie było źle. Ten początek tak trochę nas zabił, a później było widać, że potrafią się zmobilizować i powalczyć – powiedział Marek Mróz po meczu z Toruniem.
Po tej wypowiedzi automatycznie nasuwało się pytanie, dlaczego od początku zawodów żużlowcy nie korzystali z ustawień wypracowanych podczas treningu. Mróz odpowiedział, że zmyliła ich pogoda. Na początku sam menedżer popierał pomysły zawodników. Później jednak zauważył, że drużyna błądzi i od trzeciej serii stosowano już ustawienia z treningu.
– Złudne było to, że pogoda trochę pomieszała. Sam z początku im przytakiwałem, ale po drugiej serii powiedziałem, że nie, błądzimy i od trzeciej ruszyli.
Po dziesięciu biegach klub z Torunia miał już czternastopunktową przewagę i wydawało się, że pewnie zmierza po zwycięstwo. Wtedy Falubaz w jednej serii odrobił aż dziesięć punktów. Marka Mroza zapytano więc, czy w tym momencie pojawiła się nadzieja na wygranie spotkania.
Menedżer przyznał, że kapitan drużyny, Przemysław Pawlicki, przeszarżował w czternastym biegu. Jego zdaniem, gdyby zielonogórzanie utrzymali remis lub zwyciężyli 4:2, ostatni wyścig mógłby potoczyć się inaczej. Podkreślił jednak, że taki jest sport i cieszy się, że jego drużyna potrafiła nawiązać walkę z tak mocnym rywalem.
– Przemek trochę zaszarżował. Myślę, że jakby było w czternastym 3:3, 4:2 dla nas, to ten piętnasty mógłby już nie wyglądać. Szkoda, no mówię, taki sport i fajnie, że pokazali, że mogą powalczyć nawet z mistrzem Polski, że mimo dużej przegrywanej zmobilizowali się i chcieli walczyć.
Na koniec pojawił się temat roszad w Falubazie. Marka Mroza zapytano o jego przyszłość i o to, czy wiadomo już, czy pozostanie na stanowisku. Odpowiedź była zaskakująca. Mróz przyznał, że wie jedynie tyle, iż jego praca w tej roli kończy się na tym spotkaniu. Nie wie, co wydarzy się dalej ani kto poprowadzi drużynę w kolejnych meczach.
– Z tego, co mi wiadomo, to jest do dzisiaj. A co dalej? Nie wiem.
Dopytano więc, czy wiadomo już cokolwiek na temat tego, kto będzie prowadził klub do końca sezonu. Mróz odpowiedział, że wie dokładnie tyle samo co pytający. Z jego wiedzy wynika, że na tym spotkaniu kończy pracę na stanowisku menedżera. Cieszył się, że mógł poprowadzić drużynę w takim meczu. To, co wydarzy się dalej, pozostaje jednak zagadką.
– Tyle wiem co i pan, że do dzisiaj prowadziłem. Miło mi jest, że mogłem taki mecz pociągnąć i że chłopaki się zmobilizowali. A co dalej będzie, zobaczymy.



- Żużel. Składy PGE Ekstraliga 2027! Kto buduje najmocniejszą ekipę?
- Żużel. Falubaz znów zmieni menedżera? Padła wymowna odpowiedź
- Żużel. GKM Grudziądz stracił coś więcej niż mecz. Kościecha: „Chyba tak”
- Żużel. Unia Leszno dobiła GKM w końcówce! Sytuacja grudziądzan się komplikuje
- Żużel. Andrzej Lebiediew grzmi! „Lubię tych bzdur słuchać”
