Żużel. Andrzej Lebiediew grzmi! „Lubię tych bzdur słuchać”
Andrzej Lebiediew nie gryzł się w język po meczu Stelmet Falubazu Zielona Góra z PRES Grupą Deweloperską Toruń. Łotysz wrócił do kontrowersji z ostatniego biegu, ale na tym nie poprzestał. Postawił znacznie poważniejsze pytanie dotyczące sędziowania. Czy zawodnik po kontakcie z rywalem musi upaść, aby arbiter odpowiednio ocenił sytuację?
Andrzej Lebiediew ostro po meczu Falubaz – Toruń. Poszło o decyzje sędziów
Spotkanie w Zielonej Górze zakończyło się zwycięstwem torunian 49:41, ale po ostatnim wyścigu sporo emocji wzbudziła sytuacja z udziałem Andrzeja Lebiediewa. Zawodnik Falubazu nie ukrywał swojego niezadowolenia również później, podczas pomeczowej mix-zony CANAL+.
Łotysz odniósł się przy tym do Leszka Demskiego, który w magazynach PGE Ekstraligi regularnie analizuje najbardziej kontrowersyjne decyzje sędziowskie. – Ostatnio nie przyjmuję tłumaczenia pana Boga Leszka Demskiego, Boga wszystkich sędziów i znawcy regulaminu – mówił Lebiediew. Na tym jednak nie skończył. I właśnie dalsza część jego wypowiedzi może wywołać zdecydowanie większą dyskusję.
Czy zawodnik musi upaść po kontakcie? Lebiediew stawia mocne pytanie
Reprezentant Falubazu wrócił do jednej z wcześniejszych sytuacji ze swoim udziałem. Jak relacjonował, został wówczas zahaczony przez rywala, ale zdołał utrzymać motocykl i uniknąć upadku. Według Lebiediewa późniejsze wyjaśnienie tej sytuacji miało sprowadzać się do tego, że gdyby się przewrócił, konsekwencje dla atakującego zawodnika mogłyby być inne.
To właśnie ten element wyraźnie zirytował Łotysza. – Niech sędziowie określą się, czy przy wyprzedzaniu musi być kontakt, czy przy kontakcie zawodnik musi upadać – mówił.
Lebiediew zwrócił uwagę na problem, o którym w żużlu dyskutuje się od dawna. Zawodnik, który za wszelką cenę próbuje utrzymać motocykl po kontakcie, może znaleźć się w gorszej sytuacji niż ten, który kończy jazdę na torze. Jego zdaniem trudno również jednoznacznie oceniać z zewnątrz, czy żużlowiec po takim zdarzeniu rzeczywiście miał możliwość kontynuowania wyścigu.
– Większość tych sędziów nigdy w życiu na motorze nie jeździła zawodowo – zauważył zawodnik Falubazu.
Lebiediew czeka na wyjaśnienia Leszka Demskiego
Prowadzący mix-zonę przypomniał Lebiediewowi, że Leszek Demski będzie jeszcze analizował wydarzenia z ligowych torów. Reakcja Łotysza była natychmiastowa. – Specjalnie zobaczę, bo bardzo lubię tych bzdur słuchać – odpowiedział.
Trudno więc oczekiwać, aby temat zakończył się wraz z ostatnim biegiem niedzielnego spotkania. Słowa Lebiediewa wykraczają bowiem poza ocenę jednej decyzji. Żużlowiec Falubazu podważył przede wszystkim sposób interpretowania kontaktów na torze i postawił pytanie, na które warto otrzymać jednoznaczną odpowiedź.
Bo jeśli skutek decyzji sędziego rzeczywiście może zależeć od tego, czy zawodnik po kontakcie utrzyma się na motocyklu, czy upadnie, pojawia się niebezpieczny paradoks. Walka o pozostanie na motocyklu nie powinna przecież działać na niekorzyść żużlowca.



- Żużel. Unia Leszno dobiła GKM w końcówce! Sytuacja grudziądzan się komplikuje
- Żużel. Andrzej Lebiediew grzmi! „Lubię tych bzdur słuchać”
- Żużel. Pres Toruń przełamał klątwę W69! Falubaz zerwał się za późno
- Żużel. Orzeł Łódź zdobył Krosno! Kapitalny Nowak, dramat Musielaka
- Żużel. Horror w Poznaniu! Douglas uratował PSŻ Poznań na ostatnich metrach
