Żużel. W Grudziądzu pachnie wielkim stresem, a mistrzowie Polski też nie mogą spać spokojnie
Pres Toruń i GKM pod presją. Żużlowy piątek PGE Ekstraligi może mocno namieszać w tabeli
Piątkowy wieczór w PGE Ekstralidze może zostawić po sobie znacznie więcej niż tylko wyniki. W Toruniu mistrzowie Polski będą chcieli potwierdzić swoją siłę, ale Falubaz jedzie po kolejne przełamanie. Jeszcze większe emocje czekają jednak w Grudziądzu, gdzie GKM i Unia Leszno jadą mecz o ogromnym ciężarze dla walki o play-offy.
Żużel Toruń – Falubaz i Grudziądz – Leszno. Faworyci muszą uważać na pułapki
Piątkowe spotkania 5. rundy PGE Ekstraligi mogą dać kilka bardzo konkretnych odpowiedzi. PRES Grupa Deweloperska Toruń podejmie Stelmet Falubaz Zielona Góra, a kilka godzin później Bayersystem GKM Grudziądz zmierzy się z Fogo Unią Leszno. Na papierze faworyci są dość łatwi do wskazania, ale początek sezonu już kilka razy pokazał, że sama siła nazwisk nie wystarcza do spokojnego wygrywania meczów.
Po czterech odjechanych kolejkach torunianie mają sześć punktów i zajmują miejsce w ścisłej czołówce, ale ich bilans biegowy wynosi zaledwie +2. GKM Grudziądz jest tuż za nimi z dorobkiem pięciu punktów, Fogo Unia Leszno ma cztery oczka, natomiast Stelmet Falubaz Zielona Góra po pierwszym zwycięstwie sezonu próbuje wydostać się z dolnych rejonów tabeli.
Toruń kontra Falubaz. Mistrzowie wygrywają, ale nadal szukają pełnego rytmu
PRES Grupa Deweloperska Toruń rozpoczęła sezon od porażki w Lublinie, później wygrała z Fogo Unią Leszno, Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa oraz Bayersystem GKM Grudziądz. Wyniki wyglądają dobrze, ale sama jazda torunian nie jest jeszcze tak przekonująca, jak można było oczekiwać po aktualnych mistrzach Polski. Szczególnie domowe zwycięstwa nie były spacerami. Z Unią skończyło się na 46:44, a z GKM-em na 48:42.
Największą siłą gospodarzy pozostaje bardzo szeroki zestaw seniorów. Po czterech kolejkach najlepszą średnią w zespole ma Emil Sajfutdinow, który jedzie na poziomie 2,050 punktu na bieg. Za nim są Robert Lambert ze średnią 1,952, Patryk Dudek z wynikiem 1,895 oraz Mikkel Michelsen, który notuje 1,882. To nadal bardzo mocny układ, choć widać, że toruńscy liderzy nie weszli w sezon z taką dominacją, jakiej można było oczekiwać po mistrzach Polski.
Ciekawie wygląda też sytuacja juniorów. Antoni Kawczyński w ostatnim meczu z GKM-em zdobył 7+1 i był jednym z ważnych elementów toruńskiego zwycięstwa. W starciu z Falubazem jego punkty mogą być szczególnie istotne, bo zielonogórzanie również szukają stabilności właśnie na dole składu.
Żużel. Chaos i dramaty w Brązowym Kasku! Deszcz pogrążył faworytów
Żużel. Będzie gorąco! Koniec kalkulacji – czas na poważny test
Falubaz przyjedzie na Motoarenę po bardzo ważnym przełamaniu. Zielonogórzanie po trzech porażkach rozbili u siebie Włókniarza Częstochowa 56:34 i pierwszy raz w tym sezonie pokazali mecz, który mógł realnie uspokoić nastroje wokół zespołu. Problem w tym, że teraz trzeba potwierdzić poprawę na znacznie trudniejszym terenie. Toruń to nie jest miejsce, w którym łatwo budować serię, zwłaszcza gdy po drugiej stronie stoją Dudek, Lambert, Michelsen i Sajfutdinow.
W ekipie Stelmet Falubazu najrówniej punktują Dominik Kubera, Przemysław Pawlicki, Leon Madsen i Andzejs Lebedevs. Kubera ma średnią 1,826, Pawlicki i Madsen po 1,750, a Lebedevs 1,714. To nie są złe liczby, ale przy wyjazdowym meczu z mistrzem Polski zielonogórzanie będą potrzebować czegoś więcej niż solidności. Przynajmniej dwóch liderów musi pojechać na poziomie dwucyfrowym, a formacja juniorska nie może oddawać punktów zbyt łatwo.
Ten mecz jest więc bardzo ciekawy z dwóch powodów. Toruń będzie chciał potwierdzić, że wygrana w derbach z GKM-em nie była tylko nerwowym przepchnięciem wyniku w końcówce. Falubaz sprawdzi, czy wysokie zwycięstwo nad Włókniarzem było początkiem odbudowy, czy raczej efektem słabości rywala. Jeżeli zielonogórzanie mają postraszyć mistrzów Polski, muszą od początku utrzymać kontakt i nie pozwolić gospodarzom na szybkie zbudowanie przewagi.
Awizowane składy
PRES Grupa Deweloperska Toruń:
9. Patryk Dudek
10. Robert Lambert
11. Norick Bloedorn
12. Mikkel Michelsen
13. Emil Sajfutdinow
14. Mikołaj Duchiński
15. Antoni Kawczyński
Stelmet Falubaz Zielona Góra:
1. Dominik Kubera
2. Michał Curzytek
3. Przemysław Pawlicki
4. Andrzej Lebiediew
5. Leon Madsen
6. Mitchell McDiarmid
7. Oskar Hurysz
GKM Grudziądz kontra Fogo Unia Leszno. Mecz środka tabeli, który może sporo ustawić
Drugie piątkowe spotkanie zapowiada się jeszcze bardziej nieoczywiście. Bayersystem GKM Grudziądz i Fogo Unia Leszno są blisko siebie w tabeli, a bezpośredni mecz może mieć spore znaczenie w kontekście walki o spokojne miejsce w play-offach. GKM po czterech meczach ma pięć punktów, Unia cztery, więc ewentualna wygrana leszczynian na wyjeździe natychmiast zmieniłaby układ w środku stawki.
Grudziądzanie zaczęli sezon bardzo solidnie. Najpierw zremisowali ze Stalą Gorzów 45:45, później wygrali na wyjeździe z Falubazem 51:37 i pokonali u siebie Spartę Wrocław 48:42. Dopiero ostatnia kolejka przyniosła pierwszą porażkę, gdy GKM przegrał w Toruniu 42:48. Ten wynik mógł zostawić niedosyt, bo grudziądzanie długo byli w grze o pełną pulę, a o wszystkim zdecydowała końcówka spotkania.
Największym atutem GKM-u jest na razie forma trzech liderów. Michael Jepsen Jensen ma średnią 2,250 punktu na bieg, Wadim Tarasienko 2,190, a Maksym Drabik 2,053. To bardzo mocny fundament, który pozwala grudziądzanom regularnie trzymać się w meczach nawet wtedy, gdy Max Fricke nie punktuje na poziomie, którego można było od niego oczekiwać. Australijczyk ma obecnie średnią 1,250, więc jego ewentualne przełamanie mogłoby znacząco podnieść sufit całej drużyny.
Fogo Unia Leszno po powrocie do PGE Ekstraligi nie wygląda jak beniaminek, który chce tylko przetrwać. Leszczynianie zaczęli od wysokiego zwycięstwa z Włókniarzem Częstochowa 59:31, później minimalnie przegrali w Toruniu 44:46, pokonali u siebie Stal Gorzów 50:40 i w ostatniej kolejce ulegli we Wrocławiu 50:40. Bilans jest więc mieszany, ale styl jazdy Unii pokazuje, że ta drużyna może być niewygodna praktycznie dla każdego.
Największym zaskoczeniem po stronie leszczyńskiej jest bardzo mocna forma Nazara Parnickiego. Ukrainiec ma średnią 2,143 i jest drugim najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu po Piotrze Pawlickim, który wykręca 2,182. Do tego dochodzi Benjamin Cook ze średnią 1,952 oraz Janusz Kołodziej, który ma 1,750. W praktyce oznacza to, że Unia nie jest oparta tylko na jednym liderze. Ma kilka punktów zaczepienia, a to przy wyjazdowym meczu w Grudziądzu może być kluczowe.
Znak zapytania pojawia się jednak przy Grzegorzu Zengocie i Keynanie Rew. Obaj potrafią dawać drużynie ważne punkty, ale ich forma na starcie sezonu jest nierówna. Szczególnie w meczu na trudnym grudziądzkim torze Unia będzie potrzebowała czegoś więcej niż tylko punktów Pawlickiego, Parnickiego i Cooka. Jeśli druga linia nie dołoży swojego, GKM może bardzo szybko przejąć kontrolę nad spotkaniem.
Gospodarze też mają swoje problemy. Jeżeli Max Fricke nadal będzie punktował poniżej oczekiwań, presja znów spadnie na Jepsena Jensena, Tarasienkę i Drabika. Grudziądzanie mają jednak atut własnego toru i bardzo konkretną motywację po pierwszej porażce sezonu. Dla GKM-u ten mecz jest szansą na szybki powrót do zwycięskiej ścieżki, a dla Unii okazją, żeby pokazać, że wyjazdowe punkty z Torunia uciekły im tylko minimalnie i nie były przypadkiem.
Awizowane składy
Bayersystem GKM Grudziądz:
9. Michael Jepsen Jensen
10. Kacper Szarszewski
11. Maksym Drabik
12. Max Fricke
13. Wadim Tarasienko
14. Kevin Iwański-Helt
15. Kevin Małkiewicz
Fogo Unia Leszno:
1. Benjamin Cook
2. Keynan Rew
3. Janusz Kołodziej
4. Grzegorz Zengota
5. Piotr Pawlicki
6. Nazar Parnitskyi
7. Kacper Mania
Piątek może przetasować środek tabeli
Największy ciężar gatunkowy ma oczywiście starcie w Grudziądzu, bo spotykają się drużyny, które mogą bezpośrednio rywalizować o podobny cel. GKM chce potwierdzić, że dobry start sezonu nie był chwilowym wyskokiem, a Unia chce udowodnić, że po powrocie do elity nie zamierza tylko oglądać pleców mocniejszych rywali.
W Toruniu presja rozkłada się inaczej. Mistrzowie Polski są faworytem, ale właśnie dlatego nie mogą pozwolić sobie na nerwowy mecz z Falubazem. Zielonogórzanie po rozbiciu Włókniarza dostali trochę oddechu, lecz prawdziwy test przyjdzie dopiero teraz. Jeśli postawią się na Motoarenie, liga może dostać kolejny sygnał, że dolna część tabeli nie będzie w tym sezonie aż tak przewidywalna.



- Żużel. W Grudziądzu pachnie wielkim stresem, a mistrzowie Polski też nie mogą spać spokojnie
- Żużel. Gwiazda GKM Grudziądz zawodzi. Dziś wszyscy będą patrzeć właśnie na niego
- Żużel. Chaos i dramaty w Brązowym Kasku! Deszcz pogrążył faworytów
- Żużel. Będzie gorąco! Koniec kalkulacji – czas na poważny test
- Żużel. Niespodzianka wisi w powietrzu? To będzie ważny sprawdzian