Żużel w Poznaniu są pieniądze, ale nie dla żużla! PSŻ wciąż balansuje na granicy
Żużel w Poznaniu ma ambicje, ale nie pieniądze. PSŻ walczy o przetrwanie mimo bogatego miasta za plecami
Miasto Poznań uchodzi za jedno z najzamożniejszych w Polsce — stolica województwa wielkopolskiego przyciąga inwestorów, rozwija się gospodarczo i może się pochwalić potężnymi markami sportowymi, takimi jak Lech Poznań czy Warta Poznań. A jednak żużel — dyscyplina z tradycją w tym mieście — nadal działa na obrzeżach sportowej sceny, mimo że skala możliwości teoretycznie jest znaczna.
Rekordowa dotacja nie rozwiązała problemów PSŻ Poznań. Budżet rośnie, ale wyzwań nie ubywa
W marcu 2025 roku Poznań przekazał PSŻ rekordową dotację w wysokości 1,25 miliona złotych, przeznaczoną na start w rozgrywkach i szkolenie młodzieży. Z jednej strony to wyraźny impuls — jednak z drugiej strony, w kontekście budżetu i wymagań licencyjnych, to nadal relatywnie skromna suma.
Według danych klubu budżet PSŻ-u na sezon 2025 miał wynieść około 6 miliona złotych, czyli znacząco więcej niż w roku poprzednim (~4,5 mln zł). To progres, ale także wyzwanie — bo budżet ten nadal plasuje klub w cieniu zespołów z wyższych lig, które dysponują często wielokrotnie większymi środkami.
Infrastruktura — hamulec większych ambicji
Stadion przy ul. Warmińskiej od lat jest jednym z najczęściej poruszanych tematów w kontekście rozwoju poznańskiego żużla. Choć obiekt ma swój klimat i historię, to w obecnym stanie nie spełnia wszystkich wymogów, jakie stawia przed klubami Metalkas 2. Ekstraliga. Potrzebne są inwestycje w odwodnienie toru, oświetlenie, zaplecze dla zawodników i trybuny. Bez tego trudno myśleć o organizacji większych wydarzeń czy o awansie do elity.
Żużel. Poznań inwestuje w żużel! Stadion PSŻ Poznań na Golęcinie przechodzi historyczną modernizację – więcej na ten temat TUTAJ.
Miasto wprawdzie dostrzegło problem i zwiększyło budżet na modernizację z pierwotnych 13 mln zł do około 16 mln zł, jednak prace posuwają się powoli. Formalności, przetargi i uzgodnienia techniczne sprawiają, że kolejne etapy przesuwają się w czasie. Klub musi więc funkcjonować w warunkach, które dalekie są od standardów, jakie mają rywale z Krosna, Bydgoszczy czy Rybnika. To z kolei wpływa nie tylko na komfort jazdy zawodników, ale i na odbiór widowiska przez kibiców.
Władze PSŻ-u podkreślają, że Golęcin ma potencjał, by stać się nowoczesnym centrum żużlowym w zachodniej Polsce, ale potrzebne są konkrety – nie tylko plany i deklaracje. Każdy sezon w obecnych warunkach to gra na czas i próba utrzymania poziomu sportowego mimo ograniczeń infrastrukturalnych. Dla wielu kibiców to frustrujące, bo mają świadomość, że bez modernizacji stadionu nawet najlepsze wyniki sportowe mogą nie wystarczyć, by żużel w Poznaniu naprawdę rozwinął skrzydła.
Paradoks na tle miasta
Poznań to jedno z najbogatszych i najbardziej rozwiniętych miast w Polsce. Siedziby dużych firm, centra technologiczne, banki, inwestorzy – to codzienność stolicy Wielkopolski. Sportowo również miasto nie ma się czego wstydzić: Lech Poznań, Warta, koszykówka czy piłka ręczna mają stabilnych sponsorów i solidne zaplecze. W teorii – idealne środowisko do rozwoju także dla żużla. W praktyce jednak ta dyscyplina funkcjonuje jak na uboczu, w cieniu większych marek i bardziej medialnych dyscyplin.
Żużel w Poznaniu nie potrafi przebić się do świadomości lokalnych biznesów. Mimo tradycji i rozpoznawalnej marki PSŻ-u, większość dużych firm z regionu inwestuje w piłkę nożną lub projekty kulturalne. Dla wielu przedsiębiorców czarny sport nie stanowi atrakcyjnej formy promocji — brakuje dużych transmisji, ekspozycji i frekwencji, które przekładałyby się na realne korzyści marketingowe. W efekcie klub często musi szukać sponsorów poza granicami miasta, a lokalne wsparcie ogranicza się do kilku wiernych partnerów.
Żużel. TOP 10 zawodników bez kontraktu. Czas ucieka, a rynek się kurczy!
Żużel. To był zaskakujący ruch! Kacper Gomólski odchodzi z Ostrowa po zmianach w sztabie
To paradoks, który pokazuje, jak trudno utrzymać żużel w metropolii, gdzie potencjał finansowy jest ogromny, ale zainteresowanie dyscypliną niewielkie. PSŻ funkcjonuje dzięki pasji działaczy i kibiców, nie systemowemu wsparciu. W mieście, w którym piłka nożna dostaje milionowe budżety, żużel wciąż musi udowadniać, że zasługuje na miejsce przy tym samym stole.
PSŻ Poznań — choć ambitny — musi co sezon podejmować balans między aspiracjami a realiami finansowymi. Klub buduje drużynę na poziomie Metalkas 2. Ekstraligi i deklaruje chęć awansu, ale sytuacja formalno-inwestycyjna wciąż ogranicza pełne możliwości.
To, co w Poznaniu widać, to test dla całego żużla jako dyscypliny: jeśli nawet w bogatym mieście nie udało się zbudować żużlowego zaplecza na miarę ambicji, to znak, że pieniądze same w sobie nie gwarantują sukcesu. Potencjał miasta — duży — ale wymaga strategicznego wsparcia, sponsorów oraz infrastruktury. PSŻ stoi przed wyborem: przekuć ten potencjał w konkrety albo pozostać klubem z aspiracjami, który co roku „walczy o to, by przetrwać”.



- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane