Żużel. Awaria maszyny startowej przesądziła o braku wykluczenia Lamberta! Tak widzi to szef sędziów

Autor: Krzysztof Choroszy
Żużel. Awaria maszyny startowej przesądziła o braku wykluczenia Lamberta! Tak widzi to szef sędziów
Największym wydarzeniem żużlowej niedzieli było prawdopodobnie ostatnie starcie 1. kolejki PGE Ekstraligi. W nim Pres Grupa Deweloperska KS Toruń podejmował Betard Sparta Wrocław. Poza kapitalnymi wyścigami i popisem podopiecznych Piotra Barona zostanie ono zapamiętane przez incydent z biegu czwartego. W Magazynie PGE Ekstraligi na antenie Canal+ Sport głos na ten temat zabrał Leszek Demski.
Żużel. Iskrzy już na początku sezonu w ROW Rybnik! Pedersen z pretensjami do Tungatea [WIDEO]
Żużel. Włókniarz Częstochowa bezradny. Woryna szczerze po blamażu „znowu wszystko zweryfikował tor”
Cała sytuacja rozegrała się na starcie. Robert Lambert wjechał bowiem w taśmę startową i wydawało się, że zostanie wykluczony z powtórki, a w jego miejsce szykował się już Krzysztof Lewandowski. Wszystko zmieniło się o 180 stopni chwilę później, kiedy sędzia potwierdził, że Brytyjczyk może pojechać w powtórce, a wszystko przez awarię maszyny startowej. Wywołało to ogromne kontrowersje, a na ten temat po zawodach wypowiedział się Demski.
– W biegu czwartym mieliśmy sytuację, gdzie chyba wszyscy byli przekonani, że zawodnik w kasku czerwonym zostanie wykluczony. Jak widzimy na materiale, zawodnik dotyka taśmy. Ale sytuacja miała dalszy ciąg, co za chwilę zobaczymy na materiale, mimo że zawodnik dotyka taśmy, to ta taśma tak w skrócie mówiąc, zostaje anulowana. A dlatego że jak widzimy teraz, zaczep taśmy nie poszedł do góry, czyli była awaria maszyny startowej. Widzimy taśma zostaje na dole i tam jest cały czas, a zgodnie z regulaminem, jeżeli w wyniku wadliwego działania maszyny startowej sędzia uzna, że start był nieprawidłowy, wówczas cała procedura startowa zostaje powtórzona i wszyscy zawodnicy wracają na miejsca startowe – wytłumaczył.
Dotknięcie taśmy w tym przypadku nie było więc decydującym czynnikiem. Sędzia bowiem zauważył coś, co przeważyło o decyzji w tej sytuacji, co przekazał Leszek Demski. Później arbiter meczu Michał Sasień próbował jeszcze puścić taśmę startową manualnie, co nie przyniosło pożądanego efektu. Tak o tym mówił szef sędziów.
– Sędzia później sprawdzał działanie maszyny startowej i trzy razy ta maszyna nie zadziałała prawidłowo. Dopiero później ekipa serwisowa dokonała jakichś czynności i to ruszyło. A przez całe zawody widzieliśmy, że był też problem z bursztynowym światłem, ono świeciło, raz nie świeciło, raz świeciło cały bieg, także jest troszeczkę ta instalacja do przeglądnięcia – mówił na antenie Canal+ Sport.
Sam Robert Lambert nie wiedział o tym, że tak potoczy się cała sytuacja. Zawodnik był bowiem zdenerwowany i myślał, że został wykluczony. Jak mówił Leszek Demski, nie był on w stanie przewidzieć tego, że maszyna startowa ulegnie awarii.
– Chyba nie, bo sam zawodnik był przekonany, jak dotknął taśmy, że zostanie wykluczony. Nie mógł przewidzieć tego, że przyczyną tego było niepodniesienie maszyny startowej – przyznał.



- Żużel. Pomoc Stanisława Chomskiego nie przyniosła skutków
- Żużel. Były mistrz świata wierzy w sukces beniaminka? „Możemy wprowadzić tutaj team spirit”
- Żużel. Paweł Przedpełski po debiucie w barwach Stali Rzeszów. Nowe doświadczenia dla Polaka
- Żużel. Historia, która wraca, jak bumerang „Nie chciałbym dostać w gębę za to, że zmieniłem barwy klubowe”
- Żużel. Triumfowali na inaugurację. Czy zdołają sprawić kolejną niespodziankę?