Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Włókniarz VS Stal: Dlaczego nie warto skreślać Stali przedwcześnie

Włókniarz

Autor: Jakub Bielak

Włókniarz VS Stal: Dlaczego nie warto skreślać Stali przedwcześnie

Tauron Włókniarz Częstochowa prowadzi na półmetku ćwierćfinałowej rywalizacji z ebut.pl Stalą Gorzów. Częstochowianie wygrali na wyjeździe z osłabionym przeciwnikiem aż ośmioma punktami. Mając w perspektywie mecz na własnym torze oraz to, że Anders Thomsen nie powróci do składu rywala, jest to zaliczka, której Włókniarz stracić nie może. Tak się przynajmniej wydaje. Częstochowianie jednak nie raz już pokazywali, że nie warto stawiać ich w roli murowanych faworytów.

Składy meczu Platinium Motor Lublin vs Apator Toruń: Najnowsze informacje

Gdy okazało się, że ebut.pl Stal Gorzów w play-offach będzie musiała sobie radzić bez swojego lidera Andersa Thomsena, wielu z automatu przypisało jedno z półfinałowych miejsc rywalom gorzowskiej Stali – Tauron Włókniarzowi Częstochowa. Podopieczni Lecha Kędziory wykorzystali słabszy mecz Oskara Fajfera oraz zawaloną drugą połowę zawodów przez Szymona Woźniaka i wygrali na nielubianym przez siebie „Jancarzu” aż 49:41. Tym samym po pierwszej serii ćwierćfinałowych meczów, to oni są najbliżej trafienia na lucky-loosera z pozostałych dwóch par.

Biorąc pod uwagę to, jak Włókniarz spisuje się na własnym torze, rozpatrywanie ich w roli tego zespołu, który wygra swój dwumecz najwyżej, jest co najmniej zastanawiające. W opinii niektórych obserwatorów PGE Ekstraligi, a także części częstochowskich fanów, Włókniarz powinien w pierwszej kolejności skupić się na obronie zaliczki zdobytej w Gorzowie. I choć niewielu gorzowian liczy na to, że bez Thomsena w Częstochowie uda się zdobyć 49 punktów, to scenariusz ten wcale nie należy do gatunku science fiction. A już na pewno Stali nie można skreślać w dyskusjach o lucky-looserze.

Tauron Włókniarz Częstochowa swoją niemoc na domowym torze zaprezentował w ostatnich latach wiele razy. Od razu przypomina się rewanż w półfinale w zeszłym roku, gdy pokonanie Stali Gorzów miało być tylko formalnością po remisie wywiezionym z Gorzowa. Częstochowscy kibice zamiast tego obejrzeli jednak skandaliczny występ w wykonaniu swojej drużyny, która przegrała na własnym obiekcie 42:48 i musiała zadowolić się walką o brązowy medal.

W tym sezonie przy Olsztyńskiej również było więcej negatywnych niż pozytywnych emocji. Nie musimy cofać się daleko w czasie. Ostatni mecz rundy zasadniczej przeciwko ZOOleszcz GKM-owi Grudziądz obnażył wszystkie słabości częstochowskiego Włókniarza. Jeśli GKM był w stanie wywieźć z Częstochowy 45 punktów, czemu o delikatnie lepszy wynik nie może powalczyć gorzowska Stal, nawet biorąc pod uwagę absencję Thomsena?

Wpadka z GKM-em to nie jedyny słabszy występ biało-zielonych na własnym torze w 2023 roku. Betard Sparta Wrocław przyjechała jak do siebie i zlała Włókniarz, Motor dość pewnie wygrał (choć tu trzeba zaznaczyć, że nieobecny był Kacper Woryna), mecz z Fogo Unią Leszno miał zakończyć się niesamowitym pogromem, tymczasem przed biegami nominowanymi Włókniarz miał na swoim koncie ledwie 43 punkty. W tamtym spotkaniu w podstawowym składzie leszczynian znajdowali się Hubert Jabłoński, Maurice Brown i Adrian Miedziński. Miało być lekko, łatwo i przyjemnie, a przez większość meczu miejscowi kibice tylko się irytowali.

Martin Vaculik oraz Szymon Woźniak już nie raz udowadniali, że na wyjazdach mogą być równie skutecznymi liderami jak w meczach domowych. Jeśli świetny mecz zaliczy Oskar Fajfer, a cenne punkty dorzucą Oskar Paluch oraz Wiktor Jasiński, Stal może bez problemu zgłosić swoją kandydaturę do miana lucky-loosera. Co więcej, absolutnie nie powinniśmy ich skreślać w kontekście zwycięstwa w dwumeczu. Nie ze względu na porażającą siłę Stali bez Thomsena – to by było nadużycie. Przy analizie tego ćwierćfinałowego pojedynku zapominamy jednak o nieporadności Włókniarza, która objawia się dość regularnie od kilku lat.

Leon Madsen to nie jest taki lider, jakim był w latach poprzednich. Choć sama średnia może tego nie pokazuje, regularnie w tym sezonie przegrywa kluczowe pojedynki z liderami drużyn przeciwnych. Mikkel Michelsen cały sezon błądzi we mgle. Kacper Woryna jedzie na porządnym poziomie, ale rzadko zdarzają mu się takie występy jak rok temu. Jakub Miśkowiak ma pojedyncze przebłyski. Z formacji seniorskiej tylko Maksym Drabik notuje takie wyniki, jakich od niego oczekiwano. Para młodzieżowa znajduje się z kolei półkę niżej od Oskara Palucha, co młody gorzowianin powinien wykorzystać. Nie wieszczymy Włókniarzowi klęski. Zwracamy tylko uwagę, że choć zaliczkę mają pokaźną, zespół ten jest w stanie zawieść na całej linii, jak mało kto w PGE Ekstralidze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *