Żużel. Wiceprezes Unii Leszno ujawnia kulisy! Okienko 2026 to fikcja, a rozmowy na 2027 już ruszyły!
Wiceprezes Unii Leszno wprost nazywa tegoroczne okienko transferowe fikcją i ujawnia kulisy rynku. Według niego kluby już prowadzą zakulisowe rozmowy na sezon 2027.
Transfery żużlowe 2026 to fikcja? Wiceprezes Unii Leszno ujawnia co się obecnie dzieje na rynku transferowym, zakulisowe rozmowy i negocjacje na sezon 2027
W żużlu od dawna mówi się, że okienko transferowe to bardziej teatr niż realny proces. Wiceprezes Unii Leszno, Marek Ślotała, mówi to z zaskakującą szczerością w rozmowie z radiem Elka. Powiedział wprost, że to, co oficjalnie dzieje się w listopadzie, nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. – „Dzisiejsze okienko to mocna fikcja literacka… a plotka głosi, że już trwają rozmowy na sezon 2027” – podkreślił.
To zdanie otwiera zupełnie inną perspektywę. Jeśli już teraz – rok przed sezonem 2026 – kluby prowadzą tajne negocjacje dotyczące kolejnego roku, to oznacza tylko jedno: rynek wymknął się spod kontroli. Nie chodzi już o szybkie działania, lecz o zakulisowe wyścigi, których kibice nawet nie mają szans zauważyć. Transfery ogłasza się później, ale ich fundamenty powstają wiele miesięcy wcześniej. Oficjalne daty? Czysta teoria.
Dla kibiców może to być trudne do przełknięcia. Z zewnątrz wygląda to tak, jakby cały proces transferowy był ustawiony z dużym wyprzedzeniem, a podanie konkretnej daty otwarcia okienka istniało tylko „na papierze”. Ślotała mówi to bez owijania w bawełnę: w żużlu funkcjonuje równoległy rynek, na którym ruchy robi się po cichu, zanim ktokolwiek potwierdzi cokolwiek publicznie.
Żużel. ROW Rybnik odpala ofensywę! Czterech nowych seniorów
Z nim mogą powalczyć o coś więcej. Włókniarz odpala ofensywę i ma nowego lidera
Można odnieść wrażenie, że regulacje transferowe nie nadążają za realiami. Kluby działają w swoim rytmie, a federacja jedynie ramowo pilnuje kalendarza. Efekt? Kibic widzi oficjalne daty, komunikaty i grafiki, ale tak naprawdę najważniejsze ustalenia zapadają dużo wcześniej – zgodnie z zasadą: kto pierwszy złoży propozycję, ten wygrywa.
Czy ten system jest uczciwy? Trudno powiedzieć. Z jednej strony żużel żyje z wyścigu o najlepszych zawodników. Z drugiej – trudno zaakceptować, że „okienko” w praktyce nie istnieje. To, co powiedział wiceprezes Unii, pokazuje skalę problemu. Potężna luka regulacyjna sprawia, że transfery zaczynają się w momencie, kiedy poprzednie okienko… nawet nie zostało jeszcze oficjalnie zamknięte.
Jedno jest pewne: jeśli rozmowy na sezon 2027 rzeczywiście już trwają, to kibiców czeka okres, w którym żadne oficjalne terminy nie będą miały większego znaczenia. A rynek transferowy, zamiast porządkować sport, będzie coraz bardziej przypominał zakulisową grę nerwów.



- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane