Żużel. Unia Leszno wraca z Wrocławia i mówi wprost. „To nam uciekło”
Unia Leszno Sparta Wrocław – niedosyt po meczu we Wrocławiu i analiza kluczowych momentów spotkania
Unia Leszno Sparta Wrocław to mecz, po którym goście czują niedosyt. Wynik nie oddaje wszystkiego, co działo się na torze. Unia wróciła z Wrocławia bez punktów, ale trudno mówić o meczu, po którym w Lesznie powinny zapalić się alarmowe światła. Osłabieni brakiem Janusza Kołodzieja goście długo trzymali się blisko Betard Sparty i jeszcze po 13. biegu mieli realny kontakt z gospodarzami.
O wyniku zdecydowała dopiero końcówka, przede wszystkim pierwszy bieg nominowany, w którym wrocławianie wygrali 5:1 i zamknęli spotkanie. Po porażce 40:50 w obozie Unii można było czuć niedosyt, ale też mieć argumenty, że drużyna mimo problemów pokazała we Wrocławiu solidny żużel.
Leszczynianie przez dużą część meczu byli w grze, choć od początku musieli odrabiać straty. Sparta otworzyła spotkanie podwójnym zwycięstwem, później utrzymywała przewagę, ale Unia Leszno nie pozwalała gospodarzom odjechać na bezpieczny dystans. Najwięcej dla gości robili Piotr Pawlicki i Nazar Parnicki, którzy zdobyli łącznie 24 punkty z bonusami, a ważne momenty miał też Ben Cook.
Problemem okazała się jednak mniejsza zdobycz pozostałych seniorów. Keynan Rew zakończył mecz z 4 punktami, a Grzegorz Zengota z dorobkiem 2+1, co przy tak wyrównanym spotkaniu mogło zrobić różnicę. Rafał Okoniewski po meczu nie ukrywał, że wynik zostawił pewien niedosyt, choć jednocześnie tonował emocje i zaznaczał, że jego zespół miał też w niektórych biegach trochę szczęścia.
– Wiadomo, że zawsze jest jakiś niedosyt po spotkaniu, parę punktów nam też uciekło, ale nie zapominajmy też, że w niektórych biegach też mieliśmy troszeczkę szczęścia.
Ten mecz rzeczywiście wymykał się prostym ocenom. Unia z jednej strony przegrała różnicą dziesięciu punktów, ale z drugiej długo zmuszała faworyzowaną Spartę do jazdy pod presją. Były biegi, w których leszczynianie ratowali wynik indywidualnymi akcjami, były też takie, w których tracili pozycje na dystansie albo nie byli w stanie odpowiedzieć na mocne uderzenia gospodarzy.
Żużel. Kto zabiera się za awans do play-off? Ten mecz powie nam wiele
Żużel. Tam będzie gorąco! Poszukiwanie formy nadal trwa
Szczególnie bolesny okazał się 14. bieg, bo do tego momentu goście wciąż mogli myśleć przynajmniej o nerwowej końcówce. Okoniewski po spotkaniu podkreślał potrzebę spokojnej analizy, bo dopiero po odłożeniu emocji widać, które punkty naprawdę uciekły, a które zostały uratowane.
– Dzisiaj się dużo naprawdę działo i tak faktycznie to na spokojnie trzeba jeszcze raz usłyszeć i przeanalizować ten mecz. Zawsze jest tak na chłodno, to więcej rzeczy widać. Ale na pewno, tak jak powiedziałem wcześniej, wypadliśmy, myślę, że całkiem nieźle. Może troszeczkę Grzesia Zengoty punktów brakowało, a myślę, że to by dużo pomogło.
Mimo porażki we Wrocławiu Unia może wyciągnąć z tego meczu kilka pozytywnych sygnałów. Bardzo mocno wyglądał Piotr Pawlicki, który zdobył 13+2 i był najskuteczniejszym zawodnikiem gości. Kolejny raz dużą wartość dał też Nazar Parnicki, wybrany juniorem meczu. To pokazuje, że potencjał Unii nie opiera się wyłącznie na jednym liderze, choć brak Kołodzieja nadal jest dla zespołu poważnym ograniczeniem.
– Głośno mówiliśmy, jakie mamy założenie przed sezonem. Myślę, że mamy bardzo dobry skład, jesteśmy też wzmocnieni. Piter też bardzo dobry sezon zaciął i jedzie. Jest bardzo widoczny na torze i myślę, że stać nas na bardzo dobry wynik.
Przed Unią nie ma jednak czasu na długie rozpamiętywanie porażki. Kolejne wyzwanie będzie równie wymagające, bo zespół czeka starcie z Orlen Oil Motorem Lublin. Sytuację komplikuje fakt, że Janusz Kołodziej nadal nie będzie dostępny, więc sztab ponownie będzie musiał układać mecz z wykorzystaniem zastępstwa zawodnika. To rozwiązanie we Wrocławiu pozwoliło utrzymać Unię w kontakcie.
Dla leszczynian kluczowe będzie więc nie tylko utrzymanie formy Pawlickiego i Parnickiego, ale też podniesienie zdobyczy punktowej tych zawodników, którzy we Wrocławiu nie dali pełnego wsparcia liderom.
– Dalsze misje to mecz z Lublinem. Teraz wiadomo, że Janusz nie pojedzie, bo ma L4 i tam też jedziemy z ZZ-tką.



- Żużel. Unia Leszno wraca z Wrocławia i mówi wprost. „To nam uciekło”
- Żużel. Kto zabiera się za awans do play-off? Ten mecz powie nam wiele
- Żużel. Tam będzie gorąco! Poszukiwanie formy nadal trwa
- Żużel. Transfer ZKS Stalii Rzeszów! Decyzja może zaskoczyć
- Żużel. Bez presji, bez strachu. I nagle Parnicki jedzie jak inny zawodnik