Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Szymon Bańdur, zawodnik Cellfast Wilków Krosno: „Klub bardzo dobrze o mnie dba”

Szymon Bańdur

Autor: Dawid Ociepa

Szymon Bańdur, zawodnik Cellfast Wilków Krosno: „Klub bardzo dobrze o mnie dba”

W obecnym sezonie zaczęliśmy poznawać Szymona Bańdura. Wychowanek Akademii Żużlowej Janusza Kołodzieja po roku spędzonym w Texom Stali Rzeszów dołączył do Cellfast Wilków Krosno. 17-latek zdążył już nawet zaprezentować się z dobrej strony w PGE Ekstralidze, wygrywając nawet wyścig juniorski i prezentując brawurową postawę na torze. Teraz pomaga Wilkom w zdobyciu złotego medalu DMPJ. Porozmawialiśmy z Szymonem o tym, jak czuje się w obecnym miejscu i jak ocenia swój rozwój.

Kiedy spojrzałem na Twoje występy, widzę bardzo duży postęp w porównaniu do poprzedniego sezonu. Zdobyłeś 10 punktów w Brązowym Kasku, masz wysoką średnią biegopunktową w Ekstralidze U-24, a nawet wygrałeś wyścig w PGE Ekstralidze. Czy to zasługa transferu do Krosna?

– Myślę, że transfer do Krosna bardzo pomógł w moim rozwoju. Klub bardzo dobrze o mnie dba pod względem sprzętowym. Trenerzy cały czas przychodzą z podpowiedziami i uwagami co do mojej jazdy. Klub zbudował bardzo fajne formacje młodzieżowe w U-24 i DMPJ, które awansowały do dalszych rund, a to się przekłada na dodatkową ilość jazdy, a za tym idzie rozwój.

Wiemy, że Wilki z pomocą sponsorów bardzo dużo inwestują w juniorów. Jak sam byś ocenił poziom szkolenia w twoim klubie?

– Ze swojej strony myślę, że wszystko zmierza w bardzo dobrym kierunku. W klubie jest dużo juniorów, którzy czynią regularne postępy. Sam jestem tego dobry przykładem.

Masz w Wilkach jakiegoś zawodnika, który się w pewnym sensie tobą opiekuje oraz przekazuje Ci jakieś rady?

– Nie mam jednego zawodnika, na którym się wzoruję, czy proszę go o rady. Staram się wyciągać coś od każdego w zespole lub nie powielać ich błędów.

Często też się słyszy, że Andrzej Lebiediew żył Wilkami Krosno i bardzo pomagał juniorom. Jak było w twoim przypadku?

– Tak, to prawda. Andrzej zawsze, gdy widział u mnie jakiś problem, to przychodził i tłumaczył, co robię źle, za co bardzo mu dziękuję. Próbowałem te rzeczy zmieniać, ale nie od razu wychodziło.

Widzieliśmy też dyskusję Andrzeja z Franciszkiem Karczewskim rok temu, przy okazji finału 1. Ligi Żużlowej. Też zdarzyło Ci się otrzymać jakąś burę od kapitana?

– Nie przypominam sobie takich sytuacji z moim udziałem. Moim zdaniem tamta sprawa została zbytnio rozdmuchana. W żużlu zdarzają się takie „twarde” rozmowy.

Pamiętam Cię z poprzedniego sezonu. Często zdarzało ci się upadać i w konsekwencji łapać kontuzje. Co było powodem?

– Powodem były błędy, które popełniałem podczas jazdy, a także złe dopasowanie sprzętu, przez co nie miałem pełnej kontroli nad motocyklem.

Co musiałeś zrobić, żeby pozbyć się tej przypadłości?

– Musiałem otoczyć się osobami, które pomagają mi w dopasowaniu sprzętu i tłumaczą, dlaczego tak właśnie powinniśmy zrobić, a nie inaczej. Dodatkowo odjechać dużo zawodów i treningów, podczas których mogę wyeliminować błędy w sylwetce.

Na trasie wyróżniasz się ofensywnym stylem jazdy, jeździsz brawurowo. Czy to spuścizna twojego mentora, człowieka, który żużlowo cię wychowywał, czyli Janusza Kołodzieja?

– Zawsze podpatrywałem Pana Janusza, więc pewnie dlatego staram się jeździć podobnie do niego, ale uważam, że nasze sylwetki różnią się od siebie.

Na przykład Bartłomiej Kowalski mówił, że do teraz ma z nim dobry kontakt. Zdarza ci się jeszcze kontaktować z Januszem?

– Kontakt mamy sporadyczny, ale na pewno nie zapominamy o sobie. Ostatnio na zawodach DMPJ w Lesznie miałem upadek. Pan Janusz podbiegł do mnie i pomagał mi zebrać się z toru. Bardzo ładny gest z jego strony.

Swoim stylem jazdy przypominasz mi żużlowca, który również nazywa się podobnie, czyli Bartosza Bańbora. Z tym że on również poza torem jest człowiekiem przebojowym, co pokazał, chociażby w Magazynie PGE Ekstraligi w Eleven Sports. A jak u ciebie z charakterem?

– Na torze zawsze daje z siebie 100% i robię co tylko w mojej mocy, aby zdobywać punkty. Czasem denerwuje się na siebie gdy mi nie idzie, zdarzy się, że rzucę rękawiczką lub kopnę w coś… Na ogół jestem spokojnym chłopakiem.

Teraz zostałeś wypożyczony do Grupy Azoty Unii Tarnów. To dobra informacja z tego względu, że możesz pokazać pełnię swojego potencjału i przy okazji masz więcej jazdy. Jak na ten moment oceniasz swoje występy w 2. Lidze Żużlowej?

– Bardzo dobrze, że trafiłem do Unii. Mam więcej jazdy, mogę mierzyć się z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Wiadomo, z każdego występu mogłem wycisnąć coś jeszcze, ale koniec końców uważam, że dobrze się zaprezentowałem.

Nie miałeś za dużo okazji, aby pokazywać się na najwyższym szczeblu rozgrywek w obecnym sezonie. Czy inne kluby z tobą się kontaktowały, aby porozmawiać o kontrakcie dla ciebie?

– Nie, nikt się ze mną nie kontaktował.

Czego życzyć ci na teraz i następny sezon?

– Samych dobrych wyników.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×