Żużel. Stal Gorzów odetchnęła dopiero po sezonie. Paluch mówi wprost, jak było
Stal Gorzów w PGE Ekstralidze, baraż bez marginesu błędu i sezon pełen presji. Oskar Paluch szczerze o kulisach 2025 roku
Sezon 2025 dla Stali Gorzów był nieustanną walką o przetrwanie. Od pierwszych kolejek było jasne, że to nie będzie spokojny rok, a każdy mecz może mieć kluczowe znaczenie dla ligowego bytu. Jak przyznał Oskar Paluch, drużyna od początku zdawała sobie sprawę, że cel jest tylko jeden – utrzymanie w PGE Ekstralidze.
– Każdy z nas wiedział, że to będzie bardzo trudny sezon. Nie było mowy o luzie czy spokojnej jeździe. Całe ciśnienie zeszło z nas dopiero po barażu – mówił Oskar Paluch dla klubowych mediów Stali Gorzów.
Dla wychowanka gorzowskiego klubu był to sezon szczególny także z powodów osobistych. Jak sam podkreślał, stadion im. Edwarda Jancarza to dla niego coś znacznie więcej niż tylko miejsce pracy. – Jancarz to mój drugi dom. Spędzam tam mnóstwo czasu, często więcej niż w domu. Zdarzało się, że razem z teamem siedzieliśmy w warsztacie do późnej nocy, żeby popracować albo po prostu pobyć razem – podkreślał Paluch, mówiąc dla klubowych mediów.
Punktem kulminacyjnym całego sezonu był baraż o utrzymanie. To właśnie wtedy Paluch pojechał najlepszy mecz w swojej dotychczasowej karierze ligowej. Sześć startów, 16 punktów i dwa bonusy, a do tego zwycięstwa nad doświadczonymi seniorami Polonii Bydgoszcz zrobiły ogromne wrażenie nie tylko na kibicach.
Żużel. Ważne decyzje przed sezonem żużlowym 2026. Znamy daty Złotego Kasku i MPPK
Żużel. Wiktor Przyjemski o rywalizacji z Pawełczakiem! „Mamy dosyć dobry kontakt”
– Chciałem zrobić wszystko, żebyśmy się utrzymali, ale też bardzo zależało mi, żeby pojechać lepiej niż w Bydgoszczy. Tam zabrakło kilku elementów, więc chciałem się odkuć. Wyszło nawet lepiej, niż się spodziewałem – przyznał Paluch dla klubowych mediów.
Szczególną satysfakcję dało mu to, że zdobywał punkty w bezpośrednich pojedynkach z uznanymi nazwiskami. – Bardzo mnie podbudowało to, że te punkty zrobiłem głównie na seniorach Polonii. Dojeżdżałem do mety przed Łoktajewem, Buczkowskim czy Huckenbeckiem – wyliczał.
Nie ukrywał jednak, że jeden pojedynek mógł być prawdziwą ozdobą tego spotkania. – Byłem bardzo ciekawy rywalizacji z Tomem Brennanem. Szkoda, że upadł na prowadzeniu tuż po starcie, bo myślę, że moglibyśmy stoczyć kapitalną walkę – dodał.
Po barażu pojawiło się głośne porównanie historyczne. Ostatnim juniorem, który w meczu rozgrywanym według zasad PGE Ekstraligi nie przegrał żadnego ze swoich sześciu startów, był Bartosz Zmarzlik w 2015 roku. – Z tą różnicą, że wtedy Stal ten mecz przegrała. Teraz nie było żadnego marginesu błędu i wiedzieliśmy, że musimy to dowieźć do końca – zaznaczał Paluch.
Choć sezon ligowy zakończył się sukcesem w postaci utrzymania, zawodnik nie ukrywał rozczarowania swoimi występami w imprezach indywidualnych. – Znowu czegoś w nich zabrakło. Był pech, były sytuacje, na które nie miałem wpływu, ale niedosyt jest ogromny – mówił wprost, odnosząc się m.in. do startów w IMP i Srebrnym Kasku.
Paluch zapowiedział jednak, że traktuje te doświadczenia jako lekcję przed kolejnym sezonem. – Chcę zrobić kolejny krok do przodu. Moim celem jest awans do SGP2 i walka o medal MIMP. Brąz już mam, teraz czas powalczyć o coś więcej – podsumował, mówiąc dla klubowych mediów Stali Gorzów.



- Żużel. Falubaz Zielona Góra zaczyna od mocnych testów. Derby już na starcie
- Żużel. Stal Gorzów odetchnęła dopiero po sezonie. Paluch mówi wprost, jak było
- Żużel. Ważne decyzje przed sezonem żużlowym 2026. Znamy daty Złotego Kasku i MPPK
- Żużel. Wiktor Przyjemski o rywalizacji z Pawełczakiem! „Mamy dosyć dobry kontakt”
- Żużel. Kolejne wzmocnienie Speedway Kraków. Gwiazda wystartuje w KLŻ