“Rozmowy przy kawie z Krzysztofem Cegielskim” – Sprawę Maksyma Drabika dawno powinniśmy mieć za sobą.

Sebastian Senderowski: Panie Krzysztofie, co Pan sądzi o sytuacji dopingowej z Maksymem Drabikiem? Jest Pan Prezesem Stowarzyszenia Żużlowców Metanol i jestem ciekaw, jak pewnie wiele osób ze środowiska żużlowego jaką ma Pan opinię na ten temat. Powinien zostać ukarany? I jak skomentuje Pan odraczanie wyroku. Na pewno nie jest to łatwa sytuacja dla zawodnika.


Krzysztof Cegielski: Myślę, że jeśli nie dopilnował procedur to kara jest nieunikniona, ale powinna to być kara, o której już dawno powinniśmy zapomnieć. Szkoda, że tak długo trwa ta sprawa i to jest jak najbardziej skandaliczne w tym wszystkim. Biorąc pod uwagę dotychczasowe, stanowcze podejście prezesa Bańki, który jest Prezydentem Światowej Agencji Antydopingowej, czy dyrektora Rynkowskiego, to zawsze padały mocne słowa. Zero tolerancji dla dopingu, więc wydawało mi się, że sprawa jest łatwa do rozstrzygnięcia, szybkie decyzje, ewentualnie kara. Maksym nie popełnił wg mnie żadnego wielkiego przestępstwa, więc to jest chyba oczywiste. Powinien tę karę już dawno mieć za sobą, właściwie nie uważam, żeby ona miała się tyczyć jakiegoś zawieszenia. Nie był pierwszym, ani chyba ostatnim przypadkiem jeśli chodzi o tego typu zachowania zawodników. Myślę, że to bardziej wynikało z braku wiedzy, może trochę ze zlekceważenia sytuacji, co oczywiście nie tłumaczy kogokolwiek, ale są gorsze przestępstwa dopingowe. Zawodnicy w takich sytuacjach mniej cierpią niż Maksym. Już minął rok od przewinienia, a dalej nie poznaliśmy wyroku. Myślę, że to źle świadczy o systemie, osobach, które podejmują decyzje. Trudno mi powiedzieć kto za to odpowiada. Wydawało mi się, że jest to lepiej zorganizowane, dawno powinniśmy mieć tę sprawę za sobą. Jeśli nawet procedury odwoławcze pozwalają na takie przeciąganie sprawy to wg mnie system nie działa.

Sebastian Senderowski: Tak, między innymi zamieszanie spowodowane z pożarem. Nie świadczy to profesjonalnie.

Krzysztof Cegielski: Na przykład. W takich sytuacjach ja nie wiedziałem czy się śmiać czy machnąć na to ręką, bo to jest tak żenujące, że właściwie trudno powiedzieć, czy ktoś robi sobie żarty, czy jest to film komediowy. To już przestało być poważne.

Sebastian Senderowski: Będąc w tym temacie chciałem zapytać się o doping technologiczny. Czy opony firmy Anlas powinny zostać zakazane i jak istotny wpływ miały na wyniki?

Krzysztof Cegielski: Jaki miały wpływ na wyniki to powoli zawodnicy, którzy ich używali sami o tym mówią. Ja nie chcę przytaczać nazwisk, ale już słyszałem takie wypowiedzi publiczne, że te opony były lepsze.

Sebastian Senderowski: Głównie w Grand Prix można było zobaczyć różnicę pomiędzy jazdą na tych oponach, a na innych.

Krzysztof Cegielski: Jeżeli coś jest lepsze od innego to też nie jest zawsze tak, że jest decydujące. Opona to jest jedna z kilkunastu części motocykla, ale niewątpliwie bardzo ważna. Jest to element, który decyduje o przyczepności. Nie ulega wątpliwości, że to nie przeszkadzało zawodnikom mówiąc delikatnie, którzy korzystali z tych opon. Zwłaszcza na pewnego rodzaju nawierzchniach. One przede wszystkim nie powinny zostać dopuszczone. Wszyscy wiedzieli, że są zbyt miękkie i nie spełniają regulaminowych norm to nie ulega wątpliwości, że nie powinny zostać dopuszczone do startu. Organizatorzy, władze lekceważyli sytuację i trzeba było pokazać choćby w transmisji telewizyjnej, że te opony się różnią, a nie powinny jeśli chodzi o miękkość. Próbowano to podważać, ale cieszę się, choć za późno, bo kilka bardzo ważnych imprez się odbyło, kiedy zawodnicy ich używali, że zostały one wycofane. Szkoda, że nikt nie poniesie za to odpowiedzialności, bo to jest karygodne, że właściwie dopuściliśmy nieregulaminową część, która miała ogromny wpływ na wyniki, a nikt nie powiedział nawet słowa “przepraszam”. Same władze FIM’u przyznały się do błędu, wycofując homologację tamtej serii opon. Dobrze, że sprawa się zakończyła i mam nadzieję, że nie będziemy już do tego wracać,a to że pojawiły się nowe opony firmy Anlas to wierze, że są już one regulaminowe. Mam nadzieję, że już nikt nie będzie wypuszczał serii nieregulaminowych, przecież podobnie inne firmy mogą to zrobić. Trzeba być czujnym jeżeli chodzi o ten element w motocyklu. Ta sytuacja pokazała, że trochę nie przyglądamy się odpowiednio niektórym bardzo ważnym elementom.

To na tyle w temacie różnego rodzaju dopingu w żużlu. Już za kilka dni opublikujemy trzecią część “Rozmów przy kawie z Krzysztofem Cegielskim“, w której poruszyliśmy sytuację krakowskiego żużla.

fot. Dziennikbaltycki.pl


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *