Żużel. Prezes PGE Ekstraligi mówi wprost o przyszłości ligi! „Nie stać nas na powiększenie ligi”
Wojciech Stępniewski prezes PGE Ekstraligi o przyszłości ligi. Brak powiększenia, fundusz atrakcyjności i możliwe zmiany w transmisjach TV
Prezes PGE Ekstraligi, Wojciech Stępniewski nie owija w bawełnę. W rozmowie z portalem SportMarketing.pl prezes PGE Ekstraligi przyznał, że rozszerzenie ligi nie wchodzi w grę, a jeśli ktoś liczył na dziewięć lub dziesięć zespołów w elicie, to może się rozczarować. „Nie mamy 30 milionów złotych, które byłyby potrzebne, żeby to udźwignąć” – mówi wprost.
Powiększenie PGE Ekstraligi? Temat zamknięty
Od kilku miesięcy kibice i eksperci zastanawiali się, czy najlepsza żużlowa liga świata mogłaby się powiększyć. Argument był prosty – więcej meczów, więcej emocji i większe zainteresowanie sponsorów. Stępniewski studzi jednak nastroje. – Jeżeli w PGE Ekstralidze mielibyśmy mówić o stu meczach w sezonie, to jasno odpowiem: klubów na to nie stać – stwierdził. – Potrzeba dodatkowych 30 milionów złotych, których nie mamy. Żużlowcy też nie pojadą więcej za mniejsze pieniądze – dodał.
Trudno się dziwić – przy obecnych kosztach funkcjonowania drużyn, gdzie jeden mecz potrafi pochłonąć nawet kilkaset tysięcy złotych, powiększenie ligi byłoby ryzykownym eksperymentem.
„Nie mamy dodatkowych 30 milionów złotych. Żużlowcy też nie pojadą więcej za mniejsze pieniądze” – mówi Wojciech Stępniewski, prezes PGE Ekstraligi.
Fundusz atrakcyjności – hit czy mit?
Jednym z najciekawszych wątków rozmowy był nowy pomysł PGE Ekstraligi – tzw. Fundusz Atrakcyjności, który ma wejść w życie w sezonie 2026. Chodzi o pulę 4,5 miliona złotych, którą liga przekaże klubom nie „po równo”, ale według… widowiskowości na torze. – Chcemy przekazywać klubom część pieniędzy za atrakcyjność meczów. Będzie ona mierzona liczbą wyprzedzeń według oficjalnej telemetrii – tłumaczy Stępniewski.
Pomysł ciekawy, choć nie brakuje wątpliwości. Czy naprawdę można mierzyć „atrakcyjność” sportu w liczbie wyprzedzeń? A co z emocjami, dramaturgią, walką o utrzymanie czy play-off? Na to pytanie prezes nie odpowiedział wprost.
Dla kibiców może to jednak oznaczać jedno – koniec nudnych torów, gdzie przez 15 wyścigów nic się nie dzieje. Kluby mogą być zmuszone do zmiany geometrii, nawierzchni, a może nawet stylu przygotowania toru.
Żużel. To dla niego życiowa szansa! Mads Hansen stanie się liderem Włókniarza Częstochowa?
Żużel. Osiem drużyn w Krajowej Lidze Żużlowej! Śląsk Świętochłowice dołącza. Prezes KLŻ zadowolony
Żużel. „On chodzi do mediów i płacze”! Kowalski uderza w Cierniaka za kulisami serialu
Rekordowa frekwencja i pełne trybuny
W rozmowie padły też dane, które robią wrażenie. W sezonie 2025 mecze PGE Ekstraligi obejrzało na stadionach blisko 700 tysięcy kibiców. To wynik, którego mogą pozazdrościć inne dyscypliny w Polsce. – Końcówka sezonu to praktycznie same komplety publiczności – przyznał Stępniewski. – Wrocław, Toruń, Grudziądz, Lublin – wszędzie bilety rozchodziły się błyskawicznie.
Frekwencja więc dopisuje, ale czy żużel nie dochodzi do granicy możliwości? Coraz więcej miast marzy o torze, ale jak przypomina prezes, żużel nie istnieje bez infrastruktury za miliony. To już nie czasy, gdy wystarczyło parę desek i nawierzchnia z popiołu. – Może powinniśmy zastanowić się nad centralnym projektem budowy minitorów w ośrodkach nieżużlowych – dodał Stępniewski. – Ale to nie jest rola ligi, tylko państwa.
Telewizja Polska w żużlu? Prezes: „To byłby strzał w dziesiątkę”
Oglądalność na poziomie 800 tysięcy widzów pokazuje, że żużel ma ogromny potencjał – zauważył Stępniewski. – To dowód, że warto pokazywać żużel w otwartych kanałach.
Czy PGE Ekstraliga wróci więc do TVP? Prezes nie mówi „nie”. A to może oznaczać większy zasięg i nową falę widzów spoza żużlowych miast.
Nowy system, więcej meczów i… żadnej nudy?
Stępniewski podkreślał, że sezon 2025 był wyjątkowo intensywny – aż 71 meczów, nowy system play-off i play-down, więcej drużyn w walce o utrzymanie. – To był sezon nowości. Do samego końca ważyły się losy mistrzostwa i spadku – tłumaczył.
Czy jednak nowy system rzeczywiście zwiększył emocje? Kibice mieli mieszane opinie. Jedni chwalili, że więcej drużyn „ma o co jechać”, inni narzekali, że zbyt dużo jednostronnych spotkań. Stępniewski broni ligi, podając twarde dane: średnio 12,8 wyprzedzeń na mecz. – Nie można narzekać na żużel – mówił. – Czasami serce krwawi, gdy ogląda się mecze w Serie A. Tam dopiero wieje nudą.
Co dalej z Ekstraligą?
Na koniec prezes zdradził priorytet na sezon 2026: stabilne finanse i wsparcie dla młodzieży. Liga planuje stworzyć specjalny fundusz „Pro Junior System”, w którym kluby będą dostawać pieniądze za punkty zdobywane przez swoich wychowanków – nawet jeśli ci jeżdżą w niższych ligach. To ciekawy kierunek, bo może zachęcić kluby do inwestowania w juniorów zamiast kupowania gotowych zawodników z zagranicy.



- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane