Żużel. Piotr Pawlicki grzmi po kontrowersji w Lesznie! „Sędziowie robią, co chcą
Końcówka meczu Fogo Unii Leszno ze Stelmet Falubazem Zielona Góra przyniosła ogromne emocje i kontrowersję, która jeszcze długo po zakończeniu spotkania wywoływała dyskusje. Wszystko przez pierwsze podejście do 15. biegu i decyzję sędziego Bartosza Ignaszewskiego. Piotr Pawlicki po zawodach nie krył irytacji, a w pomeczowym magazynie padły wyjątkowo mocne słowa pod adresem arbitrów i obowiązujących przepisów.
Kontrowersja w 15. biegu Unia Leszno – Falubaz Zielona Góra. Pawlicki ruszył kapitalnie, ale sędzia przerwał wyścig
Przed ostatnim wyścigiem wszystko pozostawało otwarte. Fogo Unia Leszno prowadziła 43:41, a Piotr Pawlicki z czwartego pola wiedział, że musi zaryzykować na starcie. Lider gospodarzy trafił w moment niemal perfekcyjnie i ruszył znakomicie, ale po chwili zapaliło się czerwone światło.
Sędzia Bartosz Ignaszewski zdecydował się przerwać wyścig. Co istotne, Pawlicki nie otrzymał ostrzeżenia i został dopuszczony do powtórki. Sam zawodnik przekonywał później, że świadomie podjął ogromne ryzyko.
– To było moje ryzyko. Ja wiedziałem o tym, że jedyne, co mogę zrobić z tego czwartego pola, to po prostu wygrać zdecydowanie start refleksowo. Zaryzykowałem i mi się udało – mówił Piotr Pawlicki w pomeczowym magazynie.
Leszczynianin przyznał, że był blisko dotknięcia taśmy i liczył się nawet z możliwością wykluczenia. Nie potrafił jednak zrozumieć, dlaczego wyścig został zatrzymany, skoro ostatecznie nie otrzymał żadnej kary.
Piotr Pawlicki mocno o sędziowaniu. „My nie możemy popełnić błędu, a sędzia może”
Dyskusja szybko wykroczyła poza samą sytuację z ostatniego biegu. Pawlicki zwrócił uwagę na coraz bardziej rozbudowane regulaminy i zasady dotyczące procedury startowej. – Tych przepisów to ja nie rozumiem. Im dłużej jeżdżę na żużlu, tym coraz grubsze są kontrakty, coraz więcej jest tych przepisów i w tym wszystkim się gubię – przyznał zawodnik Fogo Unii.
Jeszcze mocniejsze słowa padły chwilę później podczas rozmowy z Andrzejem Lebiediewem. Obaj zawodnicy zwracali uwagę na różnicę pomiędzy konsekwencjami błędu żużlowca a pomyłką arbitra. – My nie możemy popełnić błędu, a sędzia może. (…) My możemy błędy robić, a oni tam na wieżyczce robią, co chcą – mówił Pawlicki.
Kontrowersja nie jest wyłącznie efektem pomeczowych emocji. Także relacje z zawodów odnotowały przerwanie pierwszego podejścia po świetnym starcie Pawlickiego oraz brak ostrzeżenia dla zawodnika.
Pawlicki zaskoczył jeszcze jednym wyznaniem. „Nie powinienem wystartować w powtórce”
Na tym jednak nie koniec. Piotr Pawlicki zdradził, że zamieszanie po przerwaniu wyścigu było tak duże, iż przed powtórką kompletnie stracił poczucie czasu. – W ogóle nie powinienem wystartować w powtórce, jak już tak szczerze mówimy – wypalił zawodnik.
Jak tłumaczył, dopiero w ostatniej chwili zorientował się, ile czasu pozostało mu na ustawienie się pod taśmą. Był zdezorientowany tym, że pierwsze podejście zostało przerwane, choć nie dostał ostrzeżenia.
Powtórka okazała się dla gospodarzy fatalna. Dominik Kubera i Andrzej Lebiediew wygrali 5:1 z Benem Cookiem i Piotrem Pawlickim. Falubaz, który po 12. biegu przegrywał jeszcze 31:41, wygrał wszystkie trzy ostatnie wyścigi podwójnie i sensacyjnie zwyciężył w Lesznie 46:44.



- Żużel. Piotr Pawlicki grzmi po kontrowersji w Lesznie! „Sędziowie robią, co chcą
- Żużel. Klęska PRES Toruń! Piotr Baron reaguje po klęsce Torunia
- Żużel. Szok w Lesznie! Falubaz wyrwał zwycięstwo w dwóch ostatnich biegach
- Żużel. Krzysztof Buczkowski po groźnym wypadku. Oficjalne informacje
- Żużel. Stal Gorzów była o krok od cudu! Jeden bieg zdecydował o wszystkim
