Żużel. Patryk Dudek po SEC. „Speedway jest trudny”

Patryk Dudek po SEC w Zielonej Górze. Mistrz Europy ma mieszane uczucia
W poprzednim sezonie Patrykowi Dudkowi udało się sięgnąć po tytuł indywidualnego Mistrza Europy. W tym roku czego go jednak trudniejsza przeprawa. Obsada cyklu jest bardzo dobra i każdy będzie chciał powalczyć o najważniejsze o zwycięstwo.
Pierwszą rundę w Zielonej Górze Patryk zakończył na trzecim miejscu. Udało mu się bezpośrednio wejść do biegu finałowego, lecz musiał uznać wyższość dwóch Duńczyków: Leona Madsena i Mikkel Michelsen. W klasyfikacji generalnej ma tyle samo punktów, co prowadzący Leon Madsen. Może to więc oznaczać bardzo ciekawą dalszą część cyklu.
Po zawodach Patryk nie był za bardzo zadowolony z trzeciego miejsca. Wskazuje, że nie miał dobrego momentu startowego, ale rozegranie pierwszego łuku było okej. Nie chciał ryzykować jazdą po szerokiej. Dopiero w dalszej części wyścigu „poczuł krew”, lecz nie przyniosło to żadnych rezultatów. Musiał uważać tez na Michaela Jepsena Jensena, który jechał zanim. Dlatego ma on mieszane uczucia po całym turnieju. Oczywiście wolałby wygrać ten bieg i zbudować przewagę w klasyfikacji generalnej. Mimo wszystko cieszy się, że unikał zer i jedynek w fazie zasadniczej. Punktował na dobrym poziomie, co pomgło mu znaleźć się w górnej części tabeli.
– Ciężko powiedzieć. Nie pamiętam tego biegu po starcie bo moment chyba nie był dobry, rozegranie pierwszego łuku było okej. No i właśnie nie przegadałem tego z mechanikiem i ciężko było zaryzykować jadąc po szerokiej po kilku okrążeniach dopiero w cudzysłowie powiem, że poczułem krew na ostatnim okrążeniu, żeby pogonić kolegę klubowego, ale to było za późno, ponieważ Michael Jepsen Jensen mógł być wszędzie w tym biegu i tak się trochę broniłem tej trzeciej pozycji, więc mieszane uczucia.
–Na pewno lepiej byłoby wygrać ten bieg, mieć chyba dwa punkty przewagi nad resztą, a tak dalej jest ciasno. Oczywiście to jest pierwsza runda, cieszę się że, jak już wcześniej wspominałem na konferencji przed tymi zawodami, ważne jest to, żeby nie łapać zer i jedynek. Te dwójki, trójki są mega ważne, bo tutaj jednak trzeba kolekcjonować punkty do ostatniej rundy, żeby być w czubie. – mówi Patryk Dudek.
Następnie zapytano Patyka o odczucia z toru. Wychowanek zielonogórskiego toru przyznał, że geometria toru jest łatwa, lecz bardzo ciężko znaleźć odpowiednie ścieżki. Przed telewizorami, czy na trybunach mogłoby się wydawać inaczej, lecz do tego było potrzebne odpowiednie dopasowanie motocykla. Po pierwszych biegach Patyk był niezadowolony, mimo że punkty przywoził bardzo dobre. Później udało mu się z jego teamem pójść w dobrą stronę. Zaryzykowali, lecz to ryzyko się opłaciło. Było lepiej ze startu i mógł lepiej ścigać się z rywalami. Na koniec podsumował to wszystko słowami „speedway jest trudny”
– Jeśli chodzi o geometrię, łatwy tor, kompletnie łatwy, ale jak tu jechać w trakcie biegów mega trudno. Oczywiście w telewizji, z widowni może się to wydawać dosyć łatwe, bo jeśli wygrasz start, jedziesz gdzieś tam środkiem toru, nikt cię nie minie, ale mega ważne były ustawienia motocykla, bo po pierwszych dwóch miałem pięć punktów, a byłem niezadowolony, ale później z chłopakami z teamu, więc im dziękuje za to że w dobrą stronę poszliśmy, trochę zaryzykowaliśmy i to był dobry strzał, bo coś ruszyło. Było lepiej ze startu i można było lepiej się ścigać z innymi zawodnikami, więc finalnie podsumowując speedway jest trudny.
Na koniec zapytano, czy brak udziału w biegu barażowym ma znaczenia. Akurat w tej rundzie, to zawodnicy, którzy awansowali do finału przez baraż, zajęli dwie pierwsze pozycję. Dudek mówi, że zawsze po zawodach z teamem mówią w busie, że ostatni bieg jest zawsze 50/50. Jak wygrasz to wszystko będzie dobrze, a jeśli nie to zaczyna się gdybanie o wyborze pól, czy ustawieniach motocykla.
Jednak trzeba pamiętać, że w biegu finałowym spotykają się najlepsi. Bo biegu pogratulował Mikkelowi za bardzo udany start. Mimo, że czwarte pole było niechciane przez zawodników, to Duńczykowi udało się dobrze z niego pojechać. Na końcu dochodzi do tezy, że lepiej jest szukać całe zawody i na finałowy bieg coś znaleźć, nież być dopasowanym przez całe zawody, ale na koniec być niezadowolonym. Tłumaczy jednak, że kibice mogą tego nie zrozumieć.
– Tak zawsze jest. Jak to mówimy u siebie w teami po zawodach w busie, po ostatnim bieg jest zawsze 50/50. Tak samo jak z wyborem pól, czemu nie wziąłeś pierwszego, drugiego czy trzeciego skoro było lepsze, gorsze. Czemu nie ustawiliśmy tak motocykla, a nie inaczej. To jest takie zawsze gdybanie, zawsze może być lepiej. Finalnie w finałowym biegu jadą najlepsi zawodnicy.
–Pogratulowałem tak naprawdę koledze z drużyny, że on bardzo dobrze wystartował z czwartego pola w ostatnim biegu, bo widziałem żółty kask po prawej stronie, a tak naprawę unikaliśmy tego koloru kasku na koniec, a można było się spasować, więc naprawdę czasami lepiej jest szukać całe zawody i na ten finałowy bieg się dopasować, niż jechać niby dobrze, ale nie do końca być zadowolonym, więc nie zrozumiecie tego.



