Żużel. Orzeł Łódź nie zbuduję drużyny na awans, bo nie mam takich pieniędzy. Szczere wyznanie prezesa
Orzeł Łódź bez pieniędzy na walkę o awans. Witold Skrzydlewski szczerze o drogich kontraktach, przegranej walce o gwiazdy i realiach finansowych żużla w Polsce
W świecie żużla coraz częściej mówi się o astronomicznych kontraktach, rekordowych budżetach i wyścigu zbrojeń między klubami. W tym wszystkim głos prezesa Orzeł Łódź wybrzmiał wyjątkowo mocno i… brutalnie szczerze. Witold Skrzydlewski bez ogródek przyznał, że w obecnych realiach finansowych nie ma mowy o budowaniu zespołu na awans za wszelką cenę.
— Zdecydowanie nie postawię wszystkiego na jedną kartę — mówi prezes Orła Łódź. — Bo nie mam takich pieniędzy — dodaje wprost w rozmowie dla lodzkisport.pl. Te słowa dobrze pokazują, jak wygląda dziś codzienność wielu klubów zaplecza PGE Ekstraligi. Ambicje są, marzenia są, ale twarda rzeczywistość finansowa szybko je weryfikuje.
Żużel. Chomski zaskakuje przed sezonem. Tego nikt się nie spodziewał
Drogie kontrakty odstraszają
Skrzydlewski otwarcie przyznaje, że rynek zawodników zrobił się niezwykle trudny. Żużlowcy oczekują dziś kwot, które dla takich klubów jak Orzeł są zwyczajnie nieosiągalne. — Jak ktoś miał kontrakt na poziomie 200 tysięcy, a nagle chce 600, to jest przesada. Trzysta tysięcy może i byśmy dali, ale nie więcej. Poszedł więc tam, gdzie obiecali mu 500 tysięcy — tłumaczy prezes Orła Łódź dla lodzkisport.pl.
W praktyce oznacza to jedno: łódzki klub coraz częściej przegrywa walkę o bardziej rozpoznawalne nazwiska. I nawet nie próbuje udawać, że jest inaczej.
Brak pieniędzy to brak ryzyka
Prezes Orła jasno zaznacza, że nie chce powtarzać błędów ludzi, którzy w przeszłości „zagrali va banque” i stracili wszystko. — Wielu ludzi postawiło całe swoje majątki na sport, potracili firmy i nikt o nich już nie pamięta. Ja takiego błędu nie popełnię — mówi Skrzydlewski
To mocne stanowisko pokazuje, że w Łodzi priorytetem jest stabilność, a nie jednorazowy strzał w awans kosztem przyszłości klubu.
Klub stać na funkcjonowanie, ale nie na szaleństwo
Choć Orzeł Łódź nie dysponuje wielkim budżetem, sytuacja finansowa nie jest dramatyczna. Prezes przyznaje, że klub ma solidne podstawy do działania. — Mamy profesjonalne badania przygotowane przez firmę Pentagon Research, które wskazują, że wartość klubu w poprzednim sezonie wynosiła 38 milionów złotych. Jak na taki klubik to dość znaczące — podkreśla
Jednocześnie Skrzydlewski nie ukrywa, że pozyskiwanie dużych sponsorów jest dziś bardzo trudne. — Ludziom coraz trudniej prowadzi się biznesy. Drogi prąd, rosnąca płaca minimalna. Generalnie ludzie mają inne priorytety niż sponsorowanie sportu — zaznacza.
Żużel. Wilki Krosno szykują wielki atak? Stadion pięknieje, Doyle na czele
Młodzi żużlowcy zamiast gwiazd
Wobec takich realiów Orzeł obrał inny kierunek. Zamiast kosztownych gwiazd – młodzi, głodni jazdy zawodnicy. — Postawiliśmy na młodych zawodników, którzy bardzo chcą się pokazać. Wzmocniliśmy się dwoma juniorami — mówi prezes Orła Łódź dla lodzkisport.pl.
To strategia mniej efektowna medialnie, ale znacznie bezpieczniejsza finansowo. I choć nie gwarantuje awansu, ma dać solidne podstawy do spokojnej odbudowy.
Marzenia są, ale bez iluzji
Skrzydlewski nie ukrywa, że marzy o PGE Ekstralidze. Jednocześnie doskonale zdaje sobie sprawę, że marzenia muszą iść w parze z rozsądkiem. — Oczywiście, że marzę o awansie. Ale nie mogę udawać, że stać mnie na drużynę budowaną tylko pod jeden sezon — podkreśla prezes Orła Łódź.
To szczere wyznanie pokazuje drugą stronę żużlowego świata – daleką od blasku reflektorów i wielkich kontraktów. Świata, w którym rozsądek często wygrywa z ambicją, a przetrwanie bywa ważniejsze niż szybki sukces.



- Żużel w Anglii wraca na właściwe tory? Premiership blisko sześciu drużyn w sezonie 2026
- Żużel. Kryterium Asów 2026 odkrywa wszystkie karty. Lista nazwisk robi wrażenie
- Żużel. Orzeł Łódź nie zbuduję drużyny na awans, bo nie mam takich pieniędzy. Szczere wyznanie prezesa
- Żużel. Bartosz Zmarzlik usłyszał decyzję selekcjonera. To ustawia sezon reprezentacji
- Żużel. Unia Tarnów z licencją, ale spokój to złudzenie. W tle kluczowa data