Przejdź do treści
Aktualności żużlowe – najnowsze wiadomości i wyniki/PGE Ekstraliga – żużel Polska

Żużel. Największe transferowe bomby w historii żużla – pamiętasz je wszystkie?

Największe transferowe bomby w historii żużla
Fot. Paweł Wilczyński
📅 8 listopada 2025 🕒 06:12 ⏱ 6 min czytania ✍️ Autor:

Największe transferowe bomby w historii żużla! Najpierw Florian Kapała, później Piotr Protasiewicz, Tomasz Gollob czy Martin Vaculik, a na koniec Bartosz Zmarzlik i Patryk Dudek. To właśnie te przenosiny wstrząsnęły żużlowym środowiskiem

Transfery od zawsze były częścią sportu, a żużel nie stanowi wyjątku. W historii tej dyscypliny nie brakowało ruchów, które wstrząsnęły środowiskiem, wywołały emocje i na lata zapisały się w pamięci kibiców. Czasami chodziło o sportowy impuls, innym razem o ogromne pieniądze, a nierzadko także o kontrowersje i złamane serca fanów. Od Floriana Kapały po Bartosza Zmarzlika – każdy z tych transferów miał w sobie coś wyjątkowego i stał się symbolem swojej epoki.

Żużel. Dominik Kubera zmienia wszystko! Nowy lider Falubazu Zielona Góra ujawnia kulisy transferu

Za pierwszy prawdziwy hit transferowy w Polsce uznaje się przejście Floriana Kapały z Rawicza do Rzeszowa w 1958 roku. Dwukrotny mistrz Polski, idol Kolejarza, został skuszony przez Stal Rzeszów lepszymi warunkami i nowymi perspektywami. Transfer wywołał burzę, a działacze z Rawicza zawiesili zawodnika na dwa lata. Ostatecznie Polski Związek Motorowy anulował wspomnianą karę. Kapała później udowodnił swoją klasę, zdobywając ze Stalą dwa tytuły mistrzowskie, w 1961 i 1962 roku.

Kilka dekad później głośno było o Piotrze Protasiewiczu, który w 2003 roku po siedmiu latach i czterech tytułach mistrza Polski w barwach Polonii Bydgoszcz przeniósł się do Torunia. Transfer, pilotowany przez Marka Karwana, miał być dokończeniem projektu „Dream Team” z Rickardssonem i Crumpem na czele. Plan koniec końców nie wypalił, a Apator zamiast złota zdobył tylko srebro. „PePe” przy pierwszej możliwej okazji wrócił natomiast do Bydgoszczy.

Prawdziwą bombą okazało się jednak przejście Tomasza Golloba z Gorzowa do Torunia w 2013 roku. Dla kibiców Stali była to zdrada, dla torunian – spełnienie marzeń. Gollob jeszcze kilka lat wcześniej zarzekał się, że w Apatorze nigdy nie wystartuje, ale przekonał go Roman Karkosik i jego oferta, która, według nieoficjalnych informacji, przekraczała 2,5 miliona złotych za sezon. Transfer ten na zawsze zmienił historię Derbów Pomorza.

W latach 90. głośnym echem odbił się także transfer Tomasza Bajerskiego z Torunia do Gorzowa. Jesienią 1996 roku Stal zapłaciła za niego rekordowe 600 tysięcy złotych, co wtedy wydawało się sumą nie z tej ziemi. Inwestycja nie przyniosła jednak oczekiwanych efektów, bo żużlowiec rzadko przekraczał średnią 2 punkty na bieg. Po czterech latach, już bez opłat za transfer, Bajerski wrócił do Apatora, gdzie w sezonie 2001 zdobył mistrzostwo Polski.

Nie mniej emocji wzbudził transfer Piotra Śwista z Gorzowa do Zielonej Góry w 2004 roku. Zawodnik rozstał się ze Stalą w atmosferze konfliktu z działaczami. Świst podczas prezentacji w Falubazie przywitał się słowami: „100 procent Falubaz!”. Kibice Stali uznali to za policzek, co najlepiej oddawał transparent „100 procent Falubaz, 0 procent szacunku”.

W XXI wieku emocji dostarczył także Grigorij Łaguta, który po degradacji ROW-u Rybnik (spowodowanej działaniami samego Grigorija) przeniósł się do Motoru Lublin. Rosjanin nie czekał długo na odbudowę klubu i błyskawicznie podpisał kontrakt z nowym pracodawcą, wywołując falę krytyki. Prezes Mrozek groził pozwem, lecz na groźbach się skończyło, a sprawa nie trafiła do sądu. Łaguta finalnie pomógł Lublinowi utrzymać się w elicie, a potem sięgnął z „Koziołkami” po srebro Drużynowych Mistrzostw Polski.

Wcześniej, w latach 70., równie głośny był transfer Zenona Plecha z Gorzowa do Gdańska. Kiedy Stal nie zgodziła się na jego przenosiny ze względu na wcześniejszą zgodę na wyjazd Edwarda Jancarza, żużlowiec złożył pisemną prośbę o transfer. W efekcie Plecha zdyskwalifikowano aż na dwa lata, natomiast Wybrzeże aktywnie działało i miało swoje plany. Ostatecznie zawodnik otrzymał powołanie do wojska z przydziałem do jednostki w Gdańsku. W ten sposób GKSŻ została postawiona przed faktem dokonanym. Plech pozostał w gdańskim zespole przez 11 sezonów, stając się legendą tamtejszego klubu.

Prawdziwym mistrzem transferowych emocji okazał się jednak Martin Vaculik. Słowak trzykrotnie zmieniał miejsce pracy w atmosferze napięcia – w 2017 roku przeszedł z Torunia do Gorzowa, dogadując warunki kontraktu w trakcie finału PGE Ekstraligi 2016 pomiędzy… Apatorem i Stalą. Dwa lata później Martin trafił do Zielonej Góry prosto od lokalnego rywala, zaś w 2021 roku ponownie zdecydował się na podpisanie umowy z gorzowskim klubem. Każdy z tych ruchów wzbudzał ogromne emocje, zwłaszcza podczas Derbów Ziemi Lubuskiej, w których Vaculik stawał po obu stronach barykady.

Wychowanek Falubazu opuszcza tonący statek i zostaje w ekstralidze. Tak właśnie transfer Patryka Dudka do Torunia widziało wielu fanów zielonogórskiego klubu. Przenosiny do klubu z Grodu Kopernika wywołały ogromne oburzenie, a sami kibice „Mysz” po jednym ze spotkań w Zielonej Górze przeciwko KS Toruń, zniszczyli busa swojego byłego zawodnika. Złość i rozgoryczenie cały czas unosi się w powietrzu, zaś niektórzy wciąż nie są w stanie wybaczyć tego ruchu „Duzersowi”. Sam żużlowiec nie może jednak narzekać. Sportowo właśnie sięgnął po DMP, IMP oraz wygrał SEC. Początki na Motoarenie były trudne, jednak m.in. dzięki współpracy z Dariuszem Sajdakiem Patryk wyszedł na prostą.

Bartosz Zmarzlik. Zdecydowanie największy talent ostatnich lat, kilkukrotny mistrz świata, zamienia macierzysty klub na miejsce, które żyje żużlem. Lublinianie stopniowo odbudowywali speedway w swoim mieście, a sprowadzenie Zmarzlika było kolejnym krokiem naprzód. Jak to wszystko potoczyło się później, każdy dobrze wie. Motor zdominował PGE Ekstraligę na kolejne dwa sezony, zaś 30-latek pozostał na tronie w cyklu SGP.

Historia speedway’a to nie tylko rywalizacja na torze, lecz także decyzje podejmowane poza nim, często równie odważne i ryzykowne. Każdy z tych transferów miał swoje konsekwencje, a emocje, które im towarzyszyły, pokazują, jak wielką pasję budzi ten sport wśród kibiców. Od Kapały po Zmarzlika minęły dekady, ale jedno się nie zmieniło: transferowe bomby wciąż potrafią wstrząsnąć całym żużlowym światem.

Google News Best Speedway Tv
Obserwuj nas na Google News, codziennie najnowsze informacje. Bądź z Nami
Żużel Zmarzlik
Fot. Czarny productions
Martin Vaculik odchodzi ze Stali Gorzów!
Fot. Arek Siwek
Avatar Marcel Drozdowski

Autor tekstu:

Marcel Drozdowski

Żużlem interesuję się od dziecka. Poza tym jestem pasjonatem koszykówki, zarówno polskiej, jak i zagranicznej

Zobacz wszystkie artykuły autora

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *