Największe sensacje w historii IMP. Ci mistrzowie Polski zaskoczyli cały żużlowy świat
Największe sensacje w historii IMP. Sensacje w Indywidualnych Mistrzostwach Polski. Gdy faworyci przegrywali, a mistrzem zostawał underdog
W polskim żużlu rzadko dochodzi do sytuacji, w których mistrzem kraju zostaje zawodnik spoza grona gwiazd. Najczęściej po złoto sięgają ci, którzy od lat należą do ligowej czołówki, mają stabilny sprzęt i doświadczenie z największych imprez. Historia zna jednak kilka wyjątków – momentów, gdy cała stawka została zaskoczona, a tytuł trafił do zawodnika, na którego nikt wcześniej nie stawiał.
Takie historie do dziś budzą emocje i są jednym z dowodów na to, że żużel potrafi być sportem nieprzewidywalnym.
Szymon Woźniak – mistrz z dnia na dzień
Jedną z największych niespodzianek ostatnich lat był triumf Szymona Woźniaka w 2017 roku. W tamtym czasie trudno było uznać go za kandydata do medalu, nie mówiąc już o mistrzostwie. Był zawodnikiem, który dopiero próbował na stałe zaistnieć w Ekstralidze i często musiał walczyć o miejsce w składzie.
Decydujący turniej okazał się jednak przełomem w jego karierze. Woźniak nie tylko awansował do czołowej szóstki zawodów, ale później wygrał półfinał i finał, pokonując znacznie bardziej utytułowanych rywali. Tego dnia wszystko zagrało idealnie – starty, prędkość i opanowanie w kluczowych momentach.
Choć sezon ligowy zakończył ze średnim wynikiem, tytuł mistrza Polski dał mu nowe otwarcie. W kolejnych latach stał się ważnym ogniwem Stali Gorzów, a dziś znów reprezentuje Polonię Bydgoszcz, próbując pomóc jej w powrocie do elity.
Tomasz Jędrzejak – złoto w najlepszym sezonie życia
Jeszcze większym zaskoczeniem dla wielu kibiców był tytuł Tomasza Jędrzejaka w 2012 roku. Przez lata uchodził za solidnego ligowca, ale nie zawodnika, który mógłby realnie walczyć o indywidualne mistrzostwo kraju.
Tamten sezon był jednak inny niż wszystkie poprzednie. Jędrzejak jeździł niezwykle równo, był szybki zarówno na starcie, jak i na dystansie, a w decydujących biegach potrafił walczyć do samej mety. Zwycięstwo w Zielonej Górze było zwieńczeniem najlepszego okresu w jego karierze.
Choć później nie udało mu się już nawiązać do tej formy, złoty medal IMP pozostał jego największym indywidualnym sukcesem.
Żużel. To on ma zmienić układ sił w Ekstralidze? Drabik wskazany jako transfer numer jeden
Żużel. Zmarzlik i Polska kontra świat: PGE Narodowy szykuje żużlowe trzęsienie ziemi
Adam Skórnicki – sensacja z Leszna
Rok 2008 przyniósł jedną z najbardziej nieoczekiwanych historii w XXI wieku. Adam Skórnicki, startujący wówczas poza Ekstraligą, przyjechał na finał mistrzostw Polski do Leszna bez większych oczekiwań ze strony ekspertów.
Na torze, który znał doskonale, pojechał jednak zawody życia. Zdobył komplet punktów i zostawił w tyle całą krajową czołówkę. Był przygotowany idealnie pod warunki torowe i nie popełnił ani jednego błędu.
Choć późniejszy epizod w Ekstralidze nie przyniósł przełomu, Skórnicki na zawsze zapisał się w historii jako mistrz Polski, którego mało kto typował do zwycięstwa.
Piotr Protasiewicz i dramat Golloba
Jednym z najbardziej pamiętnych finałów był turniej z 1999 roku w Bydgoszczy. O złotym medalu musiał zadecydować dodatkowy bieg pomiędzy Tomaszem Gollobem a Piotrem Protasiewiczem – dwoma zawodnikami tego samego klubu.
Faworytem był Gollob, będący w tamtym okresie absolutnym dominatorem ligi. Los jednak okazał się przewrotny. Po upadku i wykluczeniu Golloba tytuł trafił do Protasiewicza, który wykorzystał swoją szansę i zapisał jeden z najważniejszych momentów w karierze.
Mistrzowie spoza elity – dawniej możliwe, dziś niemal nierealne
Historia zna również przypadki zawodników, którzy sięgali po tytuł, startując ligę niżej. Tak było m.in. w 1989 roku z Wojciechem Załuskim czy w 1960 roku z Konstantym Pociejkowiczem. W tamtych czasach różnice sprzętowe i organizacyjne wyglądały zupełnie inaczej niż dziś.
Współczesna formuła mistrzostw Polski sprawia, że podobne sensacje są coraz mniej prawdopodobne. Stawka jest wyrównana, a o końcowym wyniku często decyduje regularność i doświadczenie.
Czy takie historie jeszcze wrócą?
Pytanie, czy w obecnym systemie rozgrywek możliwy jest kolejny mistrz „znikąd”, pozostaje otwarte. Żużel potrafi zaskakiwać, ale coraz częściej wygrywają ci, którzy od lat konsekwentnie budują swoją pozycję. Jedno jest pewne – właśnie te rzadkie, niespodziewane triumfy sprawiają, że historia polskiego żużla wciąż budzi emocje i wraca w dyskusjach kibiców po latach.



- Żużel. Krzysztof Sadurski o powodach zmiany barw klubowych
- Żużel. Pres Toruń znów na szczycie? Te dane mogą zwiastować powtórkę bolesnej historii
- Żużel. Zmarzlik i Plebiscyt Sportowy. Ten werdykt mówi więcej, niż się wydaje
- Żużel. Bohater PRES Toruń już trenuje! Duńczyk znów będzie brylował w PGE Ekstralidze?
- Żużel. Unia Leszno odkrywa karty. Sparingi z gigantami i data Memoriału już znane
Nie istnieje „zapach metanolu” – metanol pozostaje bezwonny. To abecadło szlaki.