Przejdź do treści
Aktualności/SGP / SEC / SON / SWC

Janusz Kołodziej powraca do mundialu po dziewięciu latach

Janusz Kołodziej
Fot. Jakub Malec

Autor: Norbert Giżyński

Janusz Kołodziej powraca do mundialu po dziewięciu latach

Póki co znamy trzech z czterech uczestników sobotniego (29 lipca) Finału tegorocznego Drużynowego Pucharu Świata (DPŚ), rozgrywanego we Wrocławiu. Są to Polska, Wielka Brytania i Dania. Ostatniego wyłoni, przeprowadzony dzień przed decydującą batalią o medale, baraż.

Gdzie i kiedy żużel? Żużlowy Plan Tygodnia (28.07 – 03.08.2023)

Swoje zestawienie na sobotnie zawody podała już reprezentacja Polski. W talii Rafała Dobruckiego pojawił się m.in. Janusz Kołodziej, dla którego będzie to powrót na światowe tory.

Wybór ten nie był przypadkiem. Wszak popularny „Koldi” pokazuje znakomitą formę. Jest niezaprzeczalnym liderem Fogo Unii Leszno. Ze średnią biegową 2,346 zajmuje trzecią lokatę wśród żużlowców, startujących w PGE Ekstralidze (PGEE). W indywidualnej klasyfikacji wyżej plasują się od niego jedynie Bartosz Zmarzlik oraz Emil Sajfutdinow.



Na pewno rodowity tarnowianin szkoleniowca narodowej kadry przekonał do siebie ostatnim występem w meczu przeciwko liderowi tabeli polskiej najwyższej klasy rozgrywkowej, Betard Sparcie Wrocław – w którym uzbierał 14 punktów – lecz nie tylko. Jako jeden z niewielu jeźdźców potrafił w tym sezonie zgromadzić na swoim koncie komplet 18 „oczek” w sześciu startach. Miało to miejsce w czasie 6. kolejki PGEE (19 maja) w pojedynku leszczyńskich „Byków” z kandydatem do medali Drużynowych Mistrzostw Polski, Tauron Włókniarzem Częstochowa. Sposobu na niego nie znaleźli nawet biorący udział w elitarnym cyklu Speedway Grand Prix Leon Madsen czy Mikkel Michelsen.



W przeciągu dotychczasowej, bogatej, kariery zawodniczej Kołodziej zasłynął nie tylko ze znakomitej, równej dyspozycji w zmaganiach ligowych, ale również dzielnego reprezentowania biało-czerwonych barw na arenie międzynarodowej. Choć w SGP nie zwojował za wiele, może pochwalić się sukcesami w rywalizacji drużynowej. Walnie przyczynił się do tryumfu „Orłów” w DPŚ w latach 2010-2011.



W żużlowym mundialu polski team, z Januszem w składzie, bliski zwycięstwa był również w sezonie 2014. Wówczas Finał Speedway World Cup odbywał się w Bydgoszczy. W biegu decydującym o złocie, a zatem nr 20, wychowanek Unii Tarnów niemal cały czas podążał na drugiej pozycji. Jednak tuż przed samą metą minął go Niels Kristian Iversen. Tym samym Polacy musieli ostatecznie zadowolić się srebrnymi krążkami, zaś te najcenniejszego kruszcu zawisły na szyjach Duńczyków.



Potem nastąpił rozbrat „Koldiego” z mistrzostwami świata, jeśli chodzi o drużynową jazdę w lewo. Nie oznaczało to jednakże, iż międzyczasie w ogóle nie ścigał się w biało-czerwonym kevlarze. Choćby w ubiegłym roku w Poznaniu wraz z naszą kadrą wygrał w nowopowstałych Drużynowych Mistrzostwach Europy.



Teraz, po dziewięcioletniej przerwie, Janusza Kołodzieja ponownie zobaczymy w mundialowych rozgrywkach w ekipie Polski. Czy będzie to wielki „come back” w wykonaniu niezwykle doświadczonego rajdera? Z całą pewnością ogromnie liczą na to wszyscy sympatycy „czarnego sportu” w kraju nad Wisłą. Nie wiadomo jeszcze z jakimi numerami na swoich kombinezonach zaprezentują się podopieczni trenera Dobruckiego. Wszystko będzie jasne po piątkowym turnieju barażowym.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *