Żużel. Ręką prawie nic nie może robić, a otarł się o komplet! Janusz Kołodziej pogrążył GKM
Janusz Kołodziej wrócił i zrobił coś, czego – jak sam przyznał – kompletnie się nie spodziewał. Lider Fogo Unii Leszno był o krok od kompletu punktów i odegrał ogromną rolę w zwycięstwie nad GKM-em Grudziądz. Dopiero po meczu powiedział jednak, w jakim naprawdę jest stanie. Jego słowa mogą robić jeszcze większe wrażenie niż to, co chwilę wcześniej pokazał na torze.
Janusz Kołodziej zaskoczył nawet siebie. Lider Unii Leszno mimo problemów pogrążył GKM Grudziądz
Przed spotkaniem trudno było przewidzieć, na co będzie stać wracającego Kołodzieja. Kibice mieli jednak ogromne oczekiwania. Sam zawodnik przyznał, że w ostatnich dniach zdarzało mu się słyszeć, iż powinien zdobyć 15 punktów.
Problem w tym, że rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. – Ja sobie myślę: ja pierdzielę, człowieku. Ty nie wiesz, w jakim ja jestem stanie, że ja tą ręką prawie nic robić nie mogę – mówił Kołodziej.
Presja zrobiła swoje. Lider leszczynian przyznał, że w pewnym momencie „trochę nie wytrzymał psychicznie”. Obawiał się własnej dyspozycji i tego, że zamiast pomóc zespołowi, po powrocie stanie się dla niego „kulą u nogi”.
Tor napisał zupełnie inny scenariusz.
Kołodziej pojechał kapitalnie i otarł się o komplet. Zamiast być problemem Fogo Unii, stał się jednym z ludzi, którzy zadali potężny cios GKM-owi w walce o play-offy. Po wszystkim nawet sam nie potrafił do końca wyjaśnić swojej znakomitej dyspozycji. Podkreślał jednak świetnie przygotowany sprzęt i pracę mechaników. Jeszcze przed meczem martwił się, czy w ogóle pomoże drużynie. Kilka godzin później to GKM mógł zastanawiać się, jak zatrzymać Kołodzieja.



- Żużel. ROW Rybnik przed dużą szansą! Nie mogą tego przegrać
- Żużel. Dania wygrała 2. półfinał DPŚ! Kapitalny Madsen w Rydze
- Żużel. Wielki transfer za Fricka w GKM Grudziadz! Wielkie zmiany z torem na horyzoncie
- Żużel. Włókniarz Częstochowa szykuje transferowy hit! Chodzi o trzech zawodników
- Żużel dzisiaj 7 sierpnia. Wielka walka o finał DPŚ!
