Żużel. Jack Holder przeżywa dramat. „To bardzo przerażające”
Jack Holder przekazał niepokojące informacje dotyczące swojego stanu zdrowia. Australijczyk przyznał, że choć złamania goją się prawidłowo, znacznie poważniejszym problemem okazało się uszkodzenie nerwu. Żużlowiec nie jest obecnie w stanie swobodnie poruszać dłonią i na dokładniejszą ocenę sytuacji będzie musiał poczekać jeszcze kilka tygodni.
Jack Holder ujawnił szczegóły kontuzji. Problemy z nerwem i brak możliwości poruszania dłonią
Od fatalnego wypadku podczas czerwcowego Grand Prix Polski we Wrocławiu minęło już kilka tygodni. W siódmym wyścigu doszło do groźnej kraksy z udziałem Kacpra Woryny, Jasona Doyle’a oraz Jacka Holdera. Australijczyk został przetransportowany do szpitala, a pierwsze informacje mówiły przede wszystkim o złamanej ręce i konieczności operacji.
Z czasem okazało się, że lista obrażeń była znacznie dłuższa. Media informowały również o urazach kostki, żebra, miednicy i kości ogonowej. Teraz sam Holder zdecydował się powiedzieć znacznie więcej o tym, jak wygląda jego sytuacja.
Australijczyk przyznał, że pod względem gojenia złamań wszystko przebiega zgodnie z planem. Największe obawy dotyczą jednak ręki i problemów neurologicznych. – „Mam teraz pewne problemy z nerwami. Nie mogę poruszać ręką, jak niektórzy mogli zobaczyć w mediach społecznościowych. To jest naprawdę przerażające” – przyznał Holder.
Żużlowiec podejrzewa, że w wyniku wypadku doszło do uszkodzenia nerwu promieniowego. Co szczególnie niepokojące, zachował siłę chwytu, ale nie jest w stanie normalnie otworzyć dłoni. – „Mam dobrą siłę chwytu. Po prostu nie mogę otworzyć ręki” – wyjaśnił.
Na tym etapie lekarze nie są jeszcze w stanie określić, jakie będą długofalowe konsekwencje urazu. Holder przekazał, że musi odczekać 12 tygodni, zanim ponownie spotka się z chirurgiem i będzie można dokładniej ocenić stan uszkodzonego nerwu.
Jack Holder mówi o „mrocznych czasach”. Kontuzja uderzyła nie tylko w jego karierę
Wypowiedź Australijczyka pokazuje, że obecna sytuacja wykracza daleko poza pytanie o termin powrotu na tor. Holder nie ukrywał, że brak pewności dotyczącej sprawności ręki mocno odbija się na jego psychice. – „W tej chwili jest bardzo ciemno. To dla mnie naprawdę przerażający czas” – mówił.
Szczególnie emocjonalnie opowiadał o swoim małym synu, który uwielbia jeździć na rowerze i chciałby spędzać z ojcem czas na dwóch kółkach. Dla Holdera właśnie takie codzienne sytuacje są obecnie jednymi z najtrudniejszych.
Australijczyk podkreślił, że z własnym bólem i konsekwencjami wypadku potrafi sobie radzić. Znacznie trudniejsze jest dla niego tłumaczenie dziecku, dlaczego nie może robić z nim rzeczy, które wcześniej były czymś zupełnie naturalnym. Mimo tego Holder stara się pozostać blisko żużla. Pojawia się przy swoim bracie Chrisie i wspiera Sheffield Tigers, choć przez długi czas nie chciał publicznie mówić o pełnej skali swoich obrażeń.
Na razie trudno więc mówić o konkretnej dacie powrotu Jacka Holdera do ścigania. Najważniejsza będzie regeneracja uszkodzonego nerwu oraz wyniki kolejnej konsultacji. Dopiero wtedy Australijczyk będzie mógł dowiedzieć się więcej na temat dalszego leczenia i odzyskania pełnej sprawności ręki.



- Żużel. Jack Holder przeżywa dramat. „To bardzo przerażające”
- Żużel. Motor Lublin przed meczem prawdy. Cierniak zdradził swój największy problem
- Żużel. Maciej Janowski wypalił przed play-off! „To będzie porażka”
- Żużel. PRES Toruń faworytem do złota, czy zespołem z ukrytym problemem?
- Żużel. Grzegorz Zengota odchodzi z Unii Leszno! Padły poruszające słowa
