Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Dariusz Śledź ze spokojem po wtorkowym remisie w Częstochowie: „My ciągle gdzieś tam szukamy”

Dariusz Śledź
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Dawid Ociepa

438101937 414406611468952 8646289639228523248 n 1

Dariusz Śledź ze spokojem po wtorkowym remisie w Częstochowie: „My ciągle gdzieś tam szukamy”

We wtorek w ramach zaległego meczu II kolejki Krono-Plast Włókniarz Częstochowa podzielił się punktami z Betard Spartą Wrocław. Pomimo długiego prowadzenia gospodarzy Spartanie wywieźli punkt po heroicznej walce w biegach nominowanych. Po meczu trener gości – Dariusz Śledź opowiedział o kulisach tego meczu

Drużyna Dariusza Śledzia musiała być niemal bezbłędna, żeby wyszarpać remis w wyścigach nominowanych. Nie było już szans na zwycięstwo, więc celem stało się wywiezienie spod Jasnej Góry punktu meczowego. Ta sztuka się udała, za co po meczu szkoleniowiec Sparty docenił swoich podopiecznych.

Na pewno słodszy niż dla Janusza (Ślączki – przyp. red.). My wróciliśmy z dalekiej podróży, oczywiście wolelibyśmy wywieźć tam dwa punkty, ale patrząc na przebieg meczu, to chyba możemy się cieszyć z tego remisu i z jednego punktu. Co się działo? Działo się to, że muszę podziękować swoim zawodnikom, bo po prostu pokazali, że nie poddajemy się, że walczymy do końca. Wracaliśmy z naprawdę niekorzystnego wyniku przed nominowanymi. Zrobili tyle, ile mogli. Wyciągnęli remis i to jest naprawdę ich wielka zasługa. Podejmowali dobre decyzje, a tu chciałbym podziękować nie tylko zawodnikom, ale i ich teamom.

Nawierzchnia toru w Częstochowie – za sprawą nowego szkoleniowca – różniła się od tego, co widzieliśmy na Krono-Plast Arenie w ostatnich latach. Zdaniem trenera Sparty, była ona przygotowana dobrze, choć mogłaby pozwalać na więcej ekscytujących akcji.

Tor był dobrze przygotowany. Może wolelibyśmy, żeby tam gdzieś troszeczkę na większą walkę pozwalał. Każdy przygotowuje tor pod siebie, ale tory są naprawdę dobre w Ekstralidze i coś chyba musi się wydarzyć niedobrego z torem, żeby to nie było dobrze.

Dan Bewley był jednym z ojców sukcesu w tym meczu wyjazdowym. W biegu czternastym wyprzedził parę gospodarzy, a w ostatnim nie pozwolił złapać się rywalom z Częstochowy. Po raz kolejny Brytyjczyk walnie przyczynił się swojej drużynie, za co po rywalizacji został nagrodzony ciepłymi słowami swojego trenera.

Dan naprawdę miał mocną końcówkę i pokazał, że to jest walczak i potrafi naprawdę w sytuacjach trudnych – tak je nazwijmy. Potrafi naprawdę zrobić niezłe sztuczki na torze i zdobyć punkt.

Niemniej, mecz w Częstochowie dał kolejne powody do zmartwień wrocławskim kibicom. Widzi to Dariusz Śledź, który na pewno spróbuje załatać te mankamenty na następne, ekstraligowe mecze.

My ciągle gdzieś tam szukamy. Nie jest tak, że wszyscy nam „zahakują”, ciągle się borykamy z jakimiś niedostatkami. Natomiast ja wierzę w tych chłopaków, wiem, że się pozbierają. Tu mówię o seniorach, a juniorzy – ja po dzisiejszym meczu mogę ich ocenić dobrze. Pamiętajmy o tym, że Marcel (Kowolik – przyp. red) to jest bardzo młody chłopak, debiutuje w bardzo młodym wieku. Dla niego jest to sezon nauki. Im więcej wyciągnie z takich meczów, tym lepiej dla niego.

Kibice z Wrocławia oczekiwali jednak zwycięstwa swojej drużyny na tym wyjeździe. W poprzednich latach Sparta radziła sobie w Częstochowie znakomicie, a we wtorek przez większość meczu mogli czuć się rozczarowani. Remis jednak nadal smakuje dobrze – patrząc na całokształt rywalizacji.

Nie będę ukrywał, że przyjechaliśmy tu walczyć o zwycięstwo. Udaje nam się wywieźć remis, więc nie przegrywamy. Czy jesteśmy na 100% zadowoleni? Nie. Czy wyjeżdżamy smutni? Też nie.

Marcel Kowolik zaskoczył niejednego żużlowego eksperta, wchodząc do PGE Ekstraligi z wysokiego C. Podejrzewano, że na owalu drużyny, w której startował w ramach klasy 250cc pokaże się z równie dobrzej strony, ale w paszczy lwa nie zainkasował żadnego punktu. Mimo to Dariusz Śledź nie przejmuje się nieudanym występem młodzieżowca.

Marcel to jest taki chłopak, którego właściwie trzeba studzić przed każdym biegiem, niezależnie od tego, gdzie rozgrywamy mecz. Gorąca głowa, bardzo ambitny chłopak, bardzo fajny, bardzo go lubię, bardzo dobrze się komponował w naszym wyścigu.

Jakub Krawczyk do tej pory nie pokazywał pełni swoich możliwości. W Częstochowie jednak zrobił swoje i w końcu pokazał w pełni, na co go stać. Wygrał wyścig juniorski, a w batalii z młodzieżowcami rywali nie stracił ani jednego punktu.

Wiemy, na co stać Kubę, bo on już pokazywał wielokrotnie, że potrafi wygrywać wyścigi, także jesteśmy cierpliwi. Kuba na szczęście też. Widać, że jest progres, że chyba dzisiaj zresztą czuję.

Maciej Janowski również zmaga się w kampanii 2024 ze swoimi problemami. Podobnie jak w poprzednim meczu, w Częstochowie w swoich pierwszych biegach rozczarowywał. Później jednak wjechał na dobre tory, co pomogło Wrocławiowi wywieźć punkt z Częstochowy. Dariusz Śledź widzi, że następne mecze mogą być już w jego wykonaniu lepsze.

Ja bym nie powiedział, że Maciek się odblokował. Maciek wreszcie zrobił dobry wynik, bo naprawdę walczył w każdym spotkaniu, dawał z siebie wszystko i czasami zdobycze punktowe nie nadążały za tym.

439929493 10229026233654844 7898557005636256345 n
Fot. Paweł Wilczyński
435792138 7632762196761750 2961919774000523383 n 1
Fot. Łukasz Wilk

Dołącz do nas na Facebooku! – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *