Żużel. Pogrom w Manchesterze i thriller do ostatniego biegu. Kurtz i Douglas skradli show
Poniedziałkowe mecze w Brytyjskiej Premiership dostarczyły kibicom dwóch zupełnie różnych historii. W King’s Lynn o wyniku decydowały ostatnie biegi, natomiast w Manchesterze doszło do prawdziwego pogromu. Bohaterami wieczoru zostali Brady Kurtz i Ryan Douglas, którzy poprowadzili swoje zespoły do ważnych zwycięstw.
Brytyjska Premiership. Brady Kurtz z Belle Vue niepokonany w Manchesterze, Ryan Douglas poprowadził Leicester Lions do cennego zwycięstwa
Poniedziałek zwykle oznacza ligowe ściganie w Anglii. Nie inaczej było w tym tygodniu. Czekały na nas dwa starci Brytyjskiej Premiership. Mecze te wyraźnie różniły się od siebie. W pierwszym byliśmy świadkami kompletnej dominacji gospodarzy. W drugim zaś, emocje trzymały do samego końca.
Tym ciekawszym meczem było starcie w King’s Lynn. Miejscowa drużyna ostatecznie przegrywa z Leicester Lions 43:47. Goście już po pierwszym biegu wyszli na dwupunktowe prowadzenie. Wynik obrócił się po biegu trzecim, kiedy to gospodarze wygrali podwójnie, i wyszli na prowadzenie w meczu. Wynik ten utrzymywał się do szóstego biegu. Po nim to znów goście prowadzili dwoma punktami. Zobacz także: Żużel. Damian Ratajczak wrócił po kontuzji. Falubaz Zielona Góra zyskał ważne ogniwo–>
W biegu dziewiątym gospodarze doprowadzili do remisu w spotkaniu. Goście już w następnym biegu wrócili do 2 punktów przewagi. Następne dwa biegi to drużynowe zwycięstwa gospodarzy, i to oni prowadzili po dwunastu biegach. Na sam koniec goście wygrali jeden bieg podwójnie, a drugi 2:4 i przed ostatnim biegiem prowadzili czterema punktami. Ostatni bieg zakończył się remisem, co sprawiło, że to Leicester wygrało to spotkanie.
Liderem gości był zdecydowanie Ryan Douglas. Australijczyk zdobył tego dnia 12 punktów z bonusem. Dwucyfrowymi zdobyczami punktowymi mogli pochwalić się też Dan Thompson i Kyle Howarth. Wśród gospodarzy Chris Harris zdobył najwięcej punktów. Niezadowolony może być Max Fricke. Uzbierał on jedynie 5 punktów.
King’s Lynn Stars 43
1. Max Fricke 5 (2, d, 2, 1)
2. Paco Castagna 1 (0, 1, -, 0)
3. Chris Harris 13+1 (2′, 2, 3, 3, 3)
4. Ben Cook 5+1 (3, 1′, 1, 0)
5. Jan Kvech 8 (3, 2, 3, d, 0)
6. Cooper Rushen 7+3 (1′, 1′, 1′, 1, 1, 2)
7. Jake Mulford 4 (2, 0, 2, -)
Leicester Lions 47
1. Ryan Douglas 12+1 (3, 3, 2, 3, 1′)
2. Drew Kemp 4 (1, 0, 3, 0)
3. Nick Morris 1 (1, 0, -, W)
4. Dan Thompson 11 (0, 3, 3, 3, 2)
5. Sam Masters 7+1 (2, 3, 0, 2′)
6. Kyle Howarth 10+1 (3, 2′, 2, 1, 2)
7. Joe Thompson 2+1 (0, 1′, 0, 1)
W Manchesterze Miejscowe Belle Vue Aces rozgromiło Ipswich Witches 62:28. Już od początku miejscowi dyktowali warunki. Wygrali drużynowo cztery pierwsze biegi. Jedyny przegrany bieg Manchesterowi przydarzył się w piątej gonitwie. Reszta biegów kończyła się ich zwycięstwem, bądź remisem. Ostatecznie wymiary porażki okazały się bardzo brutalne. Gospodarze wygrali różnicą aż 34 punktów.
Niepokonany tego dnia był Brady Kurtz. Bardzo dobre punkty zdobyli także Zach Cook i Perter Kildemand. Honoru gości bronił Daniel King. Tobiasz Musielak również próbował coś od siebie dołożyć. Słabo tego dnia pojechał Tom Brennan. Brytyjczyk zobył jedynie 3 punkty.
Belle Vue Aces 62
1. Brady Kurtz 14+1 (3, 3, 2′, 3, 3)
2. Norick Blödorn 9+1 (1, 3, 3, 2′, 0)
3. Peter Kildemand 11+4 (3, 0, 2′, 1′, 3, 2′)
4. Zach Cook 16+1 ( 2′, 2, 3, 3, 3, 3)
5. Jason Doyle ZZ
6. Tate Zischke 8+1 (3, 1, 2, 2′)
7. Will Cairns 4+1 (2′, 1, 0, 1)
Ipswich Witches 28
1. Tom Brennan 3 (0, 1, 0, 2)
2. Danny King 11 (2, 3, 2, 3, 1, 0)
3. Richard Lawson 4 (1, 2, 1, 0)
4. Scott Nicholls 0 (0, 0, 0, -)
5. Tobiasz Musielak 8+1 (2, 2, 2, 1′, 1)
6. Philip Hellström-Bängs 1 (1, 0, 0, -)
7. Jason Edwards 3+1 (0, 0, 1′, 2, 0)

- Żużel. Pogrom w Manchesterze i thriller do ostatniego biegu. Kurtz i Douglas skradli show
- Żużel. Czas na hit! Ten mecz da nam wiele odpowiedzi
- Żużel. To będzie kolejna demolka? Pres Toruń z jasnym celem
- Żużel. ROW Rybnik przybliży się do play-off? Nadchodzi znakomita okazja
- Żużel. Falubaz odetchnął! Walasek ujawnił, co odmieniło losy meczu ze Spartą